Zmiany klimatu

Zmiany klimatu. Nie tylko spalanie węgla i transport…

Trwa COP24 w Katowicach, największe na świecie, coroczne wydarzenie poświęcone zmianom klimatu. Kilkadziesiąt tysięcy osób z całego świata debatuje o tym jak ograniczyć emisję gazów cieplarnianych i jak walczyć ze skutkami zmian klimatu. Debatom towarzyszy maszyna organizacyjna konferencji, która jak się wydaje, z uwagi na rangę tematu, powinna kierować imprezę na tryb oszczędnego zużycia zasobów Ziemi.

Z tego względu wielu uczestników COP24 dostosowało swoje wybory konsumenckie do tematyki spotkania. Mowa tu o wyborach związanych ze środkami transportu dowożących na konferencję, czy decyzjach żywieniowych w czasie wydarzenia. I choć wydają się one być małymi gestami, to jednak w skali wydarzenia niosą ze sobą całkiem konkretny ślad węglowy.

Przemysłowa hodowla zwierząt a klimat

Zapytani o to, co szkodzi klimatowi odpowiemy, że spalanie węgla i transport oparty na produktach ropopochodnych. Tymczasem prawie 30% wszystkich emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej to „zasługa” przemysłu związanego z żywnością, z czego połowa, jak zwraca uwagę międzynarodowa organizacja ProVeg, ma swoje źródło w sektorze hodowlanym.

Przemysłowa hodowla zwierząt wpływa na emisję gazów cieplarnianych na wielu różnych etapach procesu. Jednym z nich jest emisja metanu w wyniku fermentacji pokarmu w jelitach przeżuwaczy lub, w języku bardziej potocznym tzw. krowie pierdnięcia. Generują one ok. 35-40% całkowitej, antropogenicznej emisji metanu do atmosfery. Kolejny problem pojawia się przy zagospodarowaniu gnojowicy, czyli odchodów zwierzęcych. Jej przechowywanie, wykorzystywanie i rozkład również wiążą się ze znacznymi emisjami metanu i podtlenku azotu.

Wiadomym jest, że zwierzęta muszą coś jeść. Aby móc je wyżywić, potrzeba ogromnej ilości paszy. Szacuje się, że globalnie ponad 50% światowych zbiorów jest przeznaczane na wykarmienie zwierząt hodowanych na mięso. Aby móc dostarczyć wymaganą ilość pożywienia dla zwierząt, ogromne połacie lasów zastępowane są pastwiskami i polami uprawnymi na produkcję paszy. Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) szacuje, że w skutek wylesiania emitowane jest nawet 2,4 mld ton dwutlenku węgla rocznie. Problem ten jest szczególnie widoczny w lasach deszczowych Amazonii, w których 91% zniszczeń notowanych od 1970 r. związanych jest z hodowlą bydła.

Reasumując: produkcja mięsa jest bardzo kosztowna energetycznie, ponieważ wymaga podwójnego cyklu. Najpierw musimy wyprodukować rośliny, żeby nakarmić nimi zwierzęta, które tylko niewielką część substancji odżywczych z paszy przekształcają w postać przyswajalną przez ludzi. Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w sektorze hodowlanym wydaje się zatem jednym z najskuteczniejszych sposobów, w jaki możemy osiągnąć cele klimatyczne i utrzymać globalne ocieplenie poniżej 1,5⁰C. Jest to niezwykle istotne w świetle wniosków zawartych w specjalnym raporcie Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) na temat skutków globalnego ocieplenia o 1,5°C, który jest najważniejszym naukowym dokumentem obecnej dekady.

Odpowiedzialność środowiskowa COP24

Od kilku miesięcy ProVeg rekomenduje organizatorom COP24 uwzględnienie opcji diety roślinnej podczas sesji COP, by zminimalizować ślad węglowy konferencji. List ProVeg w tej sprawie, wystosowany jeszcze w lipcu 2018 r. do Biura Organizacyjnego COP24, pozostał bez odpowiedzi, mimo wielokrotnych próśb organizacji o dialog w tej sprawie. W ślad za tym, nie uwzględniono rekomendacji organizacji w procesie przygotowania menu na COP24.

Center for Biological Diversity, Farm Forward oraz Brighter Green dokonało analizy menu konferencji w Katowicach. Organizacje stwierdziły, że serwowanie podczas COP24 potraw bogatych w mięso może skutkować negatywnym efektem dla klimatu wyrażonym emisją ponad 4000 ton metrycznych gazów cieplarnianych. Z danych wynika, że gdyby podczas dwunastodniowej konferencji 30 tys. odwiedzających konferencję wybrało dania mięsne, to przyczyniłoby się to do emisji gazów cieplarnianych w ilości równiej emisji związanej z podróżą 3 tys. osób z Nowego Jorku do Katowic.

Danie z największym śladem węglowym (wołowina z wędzonym boczkiem, 11 kg emisji CO2 na porcję) serwowane na COP24 niesie za sobą emisję gazów cieplarnianych 35 razy większą niż potrawa o najniższym poziomie emisji – pierogi z kapustą i grzybami. Proste rozwiązania, jak zastąpienie ryb i krewetek przez tofu mogłoby zmniejszyć emisję o ponad 50% lub o ok. 1 kg emisji CO2 na porcję, w porównaniu z daniami z owoców morza.

COP24 jest niewątpliwie krokiem wstecz w kwestii odpowiedzialnych wyborów żywieniowych ze strony organizatorów konferencji, w stosunku do ubiegłorocznej konferencji – COP23, która odbyła się w Bonn. W Niemczech, organizatorzy zdecydowali się zaoferować 25 tys. uczestników więcej posiłków roślinnych. Ich założeniem było bowiem by konferencja była całkowicie neutralna dla klimatu. Jednakże mimo celu rządu niemieckiego by 60% serwowanego jedzenia było wegetariańskie, jego ilość, jakość i cena były uznane za nieadekwatne, a reprezentanci wielu krajów, a także obserwatorzy z organizacji pozarządowych wskazali na potrzebę poszerzenia oferty posiłków wegetariańskich i wegańskich.

„Zmieniaj dietę, nie klimat!”

Raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) z 8 października br. jest bardziej alarmujący niż jakikolwiek poprzedni raport klimatyczny. Wynika z niego nie tylko, że musimy ograniczyć globalne ocieplenie do 1,5oC, zamiast obecnych 2oC, ale że mamy na to zaledwie 12 lat. Zwraca na to uwagę m.in. Jasmijn de Boo, dyrektor ProVeg International. Powołuje się on przy tym na wytyczne Marco Springmanna i jego współpracowników z Martin Programme on the Future of The Food na Uniwersytecie Oksfordzkim. Badacze ci zalecają zmiany w diecie, w kierunku zdrowszej i bardziej roślinnej wersji, usprawnienie technologii i zarządzania oraz zmniejszenie strat żywności i ograniczenie ilości odpadów.

Działająca na rzecz budowania świadomości żywieniowej organizacja ProVeg prowadzi kampanię: „Zmieniaj dietę, nie klimat”, aby pokazać, jak duży negatywny wpływ na środowisko ma przemysłowa hodowla zwierząt i jak wiele zależy od naszych codziennych wyborów żywieniowych. W jej ramach organizacja zebrała ponad 100 tys. podpisów pod petycją na rzecz wprowadzenia tematu hodowli zwierząt do porządku obrad Konferencji Klimatycznej COP24 w Katowicach. Petycję dotyczącą uzupełnienia agendy tegorocznej Konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu o globalny problem, dostrzeżony przez ProVeg można jeszcze podpisać na dedykowanej stronie internetowej.

Rozszerzyć politykę klimatyczną

Organizacja wystosowała również list do Prezesa Rady Ministrów oraz Ministrów Środowiska i Rolnictwa, w którym rekomenduje rozszerzenie Polityki klimatycznej Polski o temat wpływu sektora przemysłowego chowu zwierząt na klimat. ProVeg przedstawiło rządowi konkretne rekomendacje działań, które powinny być wdrażane, celem zmniejszania wpływu przemysłowego chow zwierząt na środowisko. Wśród nich ProVeg zaleca:

  • Zachęcanie do społecznej zmiany diety poprzez szerokie strategie polityczne, mające na celu zmniejszenie konsumpcji produktów zwierzęcych;
  • Wyznaczanie jasnych (krótko- i długoterminowych) celów, ograniczających emisję pochodzącą z hodowli zwierząt;
  • Zawiązywanie współpracy wielostronnej, zarówno w perspektywie krótko-, jak i długoterminowej, z partnerami związanymi z konsumpcją i produkcją żywności;
  • Opracowanie ram regulacyjnych dla sektora produkcji żywności, w celu lepszego uwzględnienia innowacji w opracowywaniu produktów białkowych pochodzenia roślinnego;
  • Zmianę w systemie dopłat rolnych do produkcji żywności, w celu uwzględnienia efektów zewnętrznych, związanych z hodowlą zwierząt;
  • Inwestowanie w badania rolnicze, w celu znalezienia zrównoważonych rozwiązań białkowych;
  • Opracowanie strategii, mającej na celu zmianę konsumpcji oraz wzorców produkcji. Skutkiem tego będzie wiele dodatkowych korzyści, które mogą pomóc w zapewnieniu ochrony zdrowia publicznego, lasów i innych ekosystemów, różnorodności biologicznej, źródeł utrzymania i innych;
  • Wspieranie kampanii dążących do ustanowienia „Dni wolnych od mięsa” i wprowadzenia większej ilości warzyw w stołówkach instytucji publicznych, jako zachęty dla lokalnych rolników i przedstawienie społeczeństwu sprawiedliwego wyboru.

A co mogą zrobić indywidualni konsumenci? Każdy z nas, poprzez codzienne wybory żywieniowe, może mieć wpływ na przyszłość planety. Chcąc dbać o środowisko, warto ograniczać konsumpcję mięsa i nabiału. Każdy krok w kierunku bardziej roślinnej diety to ulga dla środowiska.

fot. sozosfera.pl

reklama

reklama

 

partner merytoryczny