Wirnik turbiny parowej z EcoGeneratora pojechał do Czech, w celu wykonania niezbędnych remontów i przeglądów. Procedurę demontażu przeprowadzono po raz pierwszy od momentu uruchomienia instalacji. Informację przekazał Zakład Unieszkodliwiania Odpadów w Szczecinie (ZUO).
Wirnik z EcoGeneratora zdemontowany po raz pierwszy
Od początku działania EcoGeneratora, wirnik był szczelnie zamknięty pod specjalnym wewnętrznym korpusem z łopatkami kierowniczymi oraz zewnętrznym kadłubem. Można było go usłyszeć, jednak nie można było go zobaczyć. Po ośmiu latach działania instalacji i przepracowaniu ok. 60 tys. godzin, wirnik pojechał na konieczne przeglądy i remont. Wymiary urządzenia to 4,45 m długości, około 1,2 m średnicy, a jego masa to 5,4 tony. By je wydobyć, potrzebne były przygotowania trwające kilka dni. Na miejsce przyjechała w tym celu brygada z czeskiego Brna, gdzie mieści się fabryka producenta turbiny.
Przebieg procesu demontażu wirnika
Najpierw zdjęto dach osłony dźwiękochłonnej oraz część jej ścian bocznych. Następnie usunięto izolację termiczną na zewnątrz kadłuba turbiny. Zdemontowano też zawór szybkozamykający turbiny i rurociąg wyrzutowy, służący do ochrony łopatek turbiny w razie wzrostu ciśnienia w kondensatorze turbiny. Pokrywy łożysk i czujniki kontrolujące parametry turbiny również trzeba było zdjąć. Czujniki drgań, należące do najważniejszych elementów pomiarowych, wysłano do kalibracji. Dopiero wtedy można było przystąpić do odkręcania kilkudziesięciu śrub w korpusie.

– Każda śruba waży kilka kilogramów. Są puste w środku, by można było umieścić tam grzałkę. Dzięki rozgrzaniu, śruby stają się miękkie i można je odkręcić. W temperaturze otoczenia nie byłoby to możliwe – powiedział Dariusz Paliczka z Power Electric, przedstawiciela czeskiego producenta turbin parowych i kotłów.
Wreszcie można było przygotować suwnicę remontową turbiny oraz przymierzyć trawersa wraz z cięgnami linowymi. Po wypoziomowaniu przystąpiono do wyciągania górnej części kadłuba. Waży on ok. 11 ton. On także pojechał do Brna – podał EcoGenerator. Wirnik zakrywał jeszcze korpus wewnętrzny z łopatkami statorowymi a także przesłona regulacyjna na upuście turbinowym.
– Na początku wirnik został uniesiony tylko na chwilę, by później zrobić odciski na specjalnych ołowianych drutach. Przed podniesieniem wirnika zostały również wykonane pomiary luzów, które będzie można porównać z danymi zapisanymi w paszporcie – dodał Dariusz Paliczka. Pierwszego wpisu w paszporcie dokonano, kiedy urządzenie zostało wyprodukowane i trafiło do EcoGeneratora. Kolejny pomiar pojawi się po ponownym montażu urządzenia.
Kolejny remont za 60 tysięcy godzin
Gdy turbina przepracuje kolejnych 60 tys. godzin, będzie konieczny ponowny jej remont.
– Żywotność urządzenia zależy m.in. od kultury pracy maszyny, utrzymywania parametrów oleju smarnego oraz jakości pary. Trzeba powiedzieć, że w ZUO para jest doskonałej jakości, co widać zresztą po wymiennikach regeneracyjnych. Widoczne są jeszcze na nich naniesione przez producenta, cechy materiałowe – informuje Dariusz Paliczka.
Choć na obu liniach w połowie września będziemy już unieszkodliwiać odpady i produkować z nich energię cieplną dla potrzeb szczecińskiej sieci ciepłowniczej, to do 2 października niemożliwa będzie produkcja energii elektrycznej. Dopiero pod koniec września z Brna do zakładu wróci jej najważniejsza część – wirnik.
Na podstawie nadesłanej informacji
fot. 2 x ZUO w Szczecinie













