Niski udział samochodów elektrycznych w samorządowych flotach

Większość gmin nie zwiększyła udziału samochodów elektrycznych w swoich flotach. Przyczyną były wysokie ceny energii, słaba infrastruktura ładowania oraz niejasna ustawa o elektromobilności. Z kolei jednostki, które inwestowały w pojazdy zeroemisyjne, często korzystały z dofinansowania – poinformowała Najwyższa Izba Kontroli (NIK).

Pieniądze na zakup samochodów elektrycznych

Jak przypomina NIK, od 2022 r. duże jednostki samorządu terytorialnego (JST) powinny mieć 10% samochodów elektrycznych we flotach. Izba postanowiła sprawdzić, czy JST wywiązują się z tego obowiązku.

Z raportu pokontrolnego wynika że urzędy miast na elektromobilność wydały ponad 16,3 mln zł. Z tej kwoty 70% to środki pochodzące z dofinansowania. Miasta najwięcej przeznaczyły na autobusy elektryczne. Jednak analizy kosztów wykazały, że autobusy zeroemisyjne nie były ekonomiczne dla gmin.

Jak przekazała NIK, główną instytucją dofinansowującą elektromobilność był Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Fundusz przeznaczył na ten cel prawie 4 mld zł, ale umowy podpisano jedynie na 23% tej kwoty. Z kolei Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) przeznaczyło na transport niskoemisyjny zbiorowy 10,1 mld zł. Wykorzystano prawie 97% budżetu. Jednak na cele związane stricte z elektromobilnością tylko 13%.

Regionalne Programy Operacyjne pięciu województw na transport niskoemisyjny przeznaczyły ponad 5 mld zł – rozdysponowano niecałe 25%. Z tego na elektromobilność zaledwie 18%. Program wsparcia elektromobilności realizował również Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi (WFOŚiGW). Budżet wynosił 6 mln zł.

Zabrakło niestety wsparcia finansowego przeznaczonego dla zeroemisyjnych samochodów ciężarowych – podsumowała NIK.

Samorządy za mało inwestują w elektromobilność – twierdzi NIK

Zdaniem NIK, samorządy nie wykorzystywały dofinansowania do zakupu samochodów elektrycznych, mimo niedostatecznego udziału takich pojazdów w ich flotach. Tylko 40% z 15 skontrolowanych urzędów spełniło ten wymóg – reszta naruszyła przepisy.

Główną przeszkodą był wzrost cen energii elektrycznej i niewystarczający stan sieci elektroenergetycznej – wskazała NIK. Koszty zakupu i eksploatacji pojazdów elektrycznych, zwłaszcza autobusów, były zbyt wysokie w porównaniu do pojazdów spalinowych. Kontrolowani urzędnicy zgadzali się, że przejście na transport zeroemisyjny jest nieopłacalne. Chociażby ze względu na młody wiek samochodów spalinowych we flotach, trudności w rozwoju infrastruktury ładowania i wysokie koszty zakupu „elektryka”. Mimo że NIK zauważyła potrzebę inwestowania w elektromobilność – wynika z raportu.

Jak podsumowała NIK, nieprawidłowości obejmowały również niewypełnianie obowiązków sprawozdawczych, błędy w analizach kosztów i korzyści oraz nieaktualizowanie planów transportowych.

Według NIK, problem tkwi także w ustawie o elektromobilności, w której nie wszystkie zapisy są jasno zdefiniowane. W związku z tym Izba zwróciła się do ministra funduszy i polityki regionalnej, ministra klimatu i środowiska oraz prezesa NFOŚiGW. W wystąpieniu do nich NIK zwróciła uwagę na konieczność większego nadzoru nad egzekwowaniem przepisów.

Na podstawie: nik.gov.pl

fot. sozosfera.pl (zdjęcie ilustracyjne)

 

Artykuły i aktualności

 

partner merytoryczny