Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska (GDOŚ) nie kontroluje wystarczająco podległych mu jednostek. Opóźnienia w rozpatrywaniu zgłoszeń szkód środowiskowych są nieakceptowalne. Brakuje systemowej kontroli. Przez to naprawa szkód w środowisku prowadzona jest nieefektywnie. Takie wnioski z przeprowadzonej przez siebie inspekcji wyciągnęła Najwyższa Izba Kontroli (NIK).
Naprawa szkód w środowisku – brakuje systemowej kontroli
Jak przypomniała NIK, system przyjęty w Unii Europejskiej (UE) opiera się na zasadzie „zanieczyszczający płaci”. Polska wprowadziła tzw. ustawę szkodową w 2007 r., określając w niej zasady odpowiedzialności za środowisko. Zdefiniowała szkody środowiskowe i zobowiązała się do prowadzenia, poprzez uprawnione podmioty, działań zapobiegawczych i naprawczych. Niestety nie wszystkie deklaracje są wypełniane.
Kontrolę GDOŚ-u i ośmiu regionalnych dyrekcji ochrony środowiska (RDOŚ-e) przeprowadziła NIK. Wyniki potwierdzają bierność w przeciwdziałaniu szkodom środowiskowym. Co prawda, GDOŚ prawidłowo prowadził rejestr szkód. Brakowało jednak nadzoru nad regionalnymi dyrekcjami. W blisko 88% postępowań odwoławczych przekroczono miesięczny termin rozpatrywania spraw. Mediana trwania postępowań wyniosła 327,5 dnia.
Z kolei RDOŚ-e, zdaniem NIK-u, nieskutecznie prowadziły działania po zgłoszeniu zagrożeń dla środowiska. To skutkowało długotrwałą biernością i pogorszeniem stanu przyrody. Regionalni dyrektorzy ochrony środowiska nie prowadzili poprawnie rejestru szkód w środowisku. Zdaniem NIK, dane bywały niekompletne lub błędne. Dyrektorzy narzekali na bariery systemowe ograniczające ich kompetencje kontrolne, co wpływało na ich działania. Izba zauważyła, że RDOŚ-e próbowały współpracować z inspektoratami ochrony środowiska, ale zdarzały się odmowy kontroli czy przeprowadzenia analiz. Poza tym RDOŚ-om doskwierały braki kadrowe, co przyczyniało się do przewlekłości ich działań.
Zbyt małe uprawnienia, niedostateczny nadzór – kolejne wnioski NIK-u
Zdaniem NIK-u nadzór nad działaniami prewencyjnymi i naprawczymi nie był skuteczny. Regionalni dyrektorzy nie prowadzili kontroli terenowych, ponieważ nie mieli wystarczających uprawnień. Skromne budżety RDOŚ-ów nie pozwalały na gromadzenie rezerw finansowych na natychmiastowe działania. Przewlekłe procedury usuwania odpadów skutkowały długotrwałym zawieszeniem postępowań. Dyrektorzy nie zareagowali natychmiastowo z powodu niejednoznacznej oceny wpływu zdarzenia na środowisko i zdrowie ludzi. Jednak co do ich działań w zakresie ustalania sankcji i określania wysokości zabezpieczenia NIK nie stwierdziła nieprawidłowości. Tak samo pozytywnie oceniła politykę antykorupcyjną w GDOŚ i RDOŚ-ach.
Według NIK, brakuje koordynacji i współpracy pomiędzy różnymi organami ochrony środowiska. W związku z tym Izba zawnioskowała do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Zwróciła się również do Ministra Zdrowia, Ministra Inwestycji I Rozwoju oraz wojewodów o podjęcie działań mających na celu poprawę sytuacji.
Na podstawie: nik.gov.pl
fot. sozosfera.pl (zdjęcie ilustracyjne)













