OSN – z czym to się je?

Rolnicy twierdzą zazwyczaj, że ich działalność nie niesie za sobą żadnych zagrożeń dla środowiska i że oni sami – dzięki uprawie roli i utrzymywaniu zwierząt – pozostają w bliskim kontakcie z przyrodą. Owszem, jest to prawda, ale tylko częściowa. Często bowiem gospodarstwa rolne, szczególnie te nastawione na intensywną produkcję, mogą nawet znacząco oddziaływać na środowisko przyrodnicze.

Część rolników podnosi argument, że prawdziwy gospodarz nigdy nie dopuści do degradacji gleby i, oczywiście, trudno się z tym nie zgodzić. Jednak trzeba pamiętać, że – analizując wpływ upraw czy chowu zwierząt na środowisko – nie można koncentrować się tylko na degradacji gleby. Już bowiem choćby stosowanie nawozów może generować zagrożenia dla wód gruntowych i powierzchniowych. Nawet przy zachowaniu wszelkich prawideł nawożenia i stosowaniu dopuszczalnych dawek nawozu, może się zdarzyć, że jego część, wraz z deszczem, zostanie spłukana do wód. Choćby z tego powodu nie można zatem w żaden sposób wykluczyć wpływu rolnictwa na środowisko.

Często też rolnicy stoją na stanowisku, że przez lata uprawiali oni ziemię czy chowali zwierzęta i nikt się tym zbytnio nie martwił. I oto od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej (UE) nagle urzędnicy sobie o nich przypomnieli. Na gospodarstwa rolne bowiem nałożony został szereg obowiązków w zakresie ochrony środowiska. I o ile rolnicy są w stanie zrozumieć, że wymogi, jakie się im stawia, często rzeczywiście wynikają ze wspólnotowych przepisów, o tyle jednak często słychać z ich strony głosy, że kontrolujący mogliby traktować ich łagodniej, skoro oni z dziada pradziada uprawiali ziemię i nie działo się nic złego.

Tymczasem np. w Wielkopolsce produkcja rolna prowadzona jest na ponad 60% powierzchni województwa, co oznacza, że duży obszar tego regionu może stanowić powierzchniowe źródło zanieczyszczenia wód i tego problemu nie można lekceważyć. Oczywiście, to nie znaczy, iż cały teren użytkowany rolniczo w województwie jest równoznaczny z „obszarami szczególnie narażonymi” (OSN).

Kontrola gospodarstw rolnych
W Wielkopolsce, mimo słabych gruntów, osiągane są wysokie plony, które w dużej części są wynikiem stosowania nawozów (zarówno naturalnych, organicznych, jak i sztucznych). Stąd też szczególnego znaczenia nabiera stały monitoring środowiska oraz kontrola gospodarstw rolnych pod kątem stosowania dobrych praktyk i przestrzegania zasad ochrony środowiska. Część obowiązków w tym zakresie spoczywa na Inspekcji Ochrony Środowiska, czyli na pracownikach Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Poznaniu.

Gdy jednak dochodzi do takiej kontroli, często rolnicy wykazują brak zrozumienia dla działań podejmowanych przez inspektorów. Widząc, że taką postawą nic nie wskórają, szukają formalnoprawnych argumentów, by udaremnić kontrolę. Podnoszą wówczas, że WIOŚ nie może ich kontrolować, gdyż oni nie są przedsiębiorcami. Powołują się przy tym na ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, która mówi wyraźnie, że osoby prowadzące gospodarstwo rolne nie są przedsiębiorcami.

Tymczasem w ustawie – Prawo ochrony środowiska wskazane jest pojęcie podmiotu korzystającego ze środowiska. Pojęciem tym jest objęty każdy podmiot, który korzysta ze środowiska przy spełnieniu określonych uwarunkowań, do których należy np. konieczność uzyskania określonych pozwoleń.

Osoba, która prowadzi działalność wytwórczą w rolnictwie, zarówno w zakresie chowu zwierząt, upraw rolnych, jak i ogrodnictwa czy warzywnictwa, bez wątpienia jest podmiotem korzystającym ze środowiska i jako taki podlega przepisom ochrony środowiska, a tym samym możliwa jest jego kontrola przez pracowników WIOŚ-u.

Z kolei fakt, iż rolnik nie jest przedsiębiorcą, ma tylko taki skutek, że inspektorzy przystępują do jego kontroli na innych zasadach niż w przypadku przedsiębiorcy. Różnica polega na tym, że u przedsiębiorcy czynności kontrolne inspektor może podjąć po uprzednim zawiadomieniu i po okazaniu indywidualnego upoważnienia do kontroli tego konkretnego podmiotu, zaś w przypadku rolnika Inspekcja nie ma obowiązku zawiadamiania o planowanej kontroli, a pracownik WIOŚ-u przystępuje do niej na podstawie upoważnienia ogólnego. Oznacza to, że inspekcja gospodarstwa może zostać podjęta niespodzianie i w dodatku nie trzeba udowadniać, że jest ona spowodowana jakimś nagłym zdarzeniem czy zachowaniem, mogącym mieć negatywny wpływ na stan środowiska.

Podstawy do przeprowadzania kontroli w gospodarstwie rolnym dają art. 2 i 9 ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska, art. 32 ustawy o nawozach i nawożeniu, a także zalecenia Parlamentu Europejskiego i Rady ustalające minimalne kryteria sprawowania kontroli przez Inspekcję Ochrony Środowiska. Ponadto upoważnienie do kontroli OSN-ów wypływają wprost z rozporządzeń dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej (RZGW), które ustalają programy działań na tych terenach, tzw. programy azotanowe.

W woj. wielkopolskim zastosowanie mają rozporządzenia trzech dyrektorów RZGW – poznańskiego, wrocławskiego i warszawskiego (na północno-wschodnim skrawku województwa). Rozporządzenia dyrektorów poznańskiego i wrocławskiego RZGW wydane zostały w 2012 r., zaś rozporządzenie dyrektora RZGW w Warszawie pochodzi z maja 2013 r.

Co to jest OSN?
Pod skrótem OSN kryje się pojęcie „obszar szczególnie narażony”, obejmujące tereny zagrożone negatywnym oddziaływaniem azotu pochodzącego ze źródeł rolniczych na wody powierzchniowe i podziemne. Jak wcześniej wspomniano, obszary te, dla poszczególnych regionów wodnych, wyznaczają – w drodze rozporządzeń – dyrektorzy RZGW. Wskazując OSN-y, dyrektorzy powinni kierować się kilkoma czynnikami, do których należą zawartość związków azotu w wodach powierzchniowych i podziemnych, poziom eutrofizacji wód (w tym powierzchniowych oraz morskich wód wewnętrznych i przybrzeżnych), dla których czynnikiem eutrofizacji jest azot oraz rodzaj działalności rolniczej, strukturę użytków rolnych, koncentrację produkcji zwierzęcej, a także rodzaj gleb i panujący na danym terenie klimat.
Do wyznaczenia takich obszarów obligują Polskę przepisy unijne, a w szczególności tzw. dyrektywa azotanowa z 1991 r., która przede wszystkim zwraca uwagę na to źródło zanieczyszczeń, jakim jest rolnictwo. Zobowiązuje ona również państwa członkowskie do prowadzenia monitoringu środowiska pod kątem wpływu azotu ze źródeł rolniczych na wody i do wyznaczenia wód zanieczyszczonych oraz obszarów, które są źródłem tego zanieczyszczenia. Wstępując do UE, Polska przyjęła na siebie obowiązek wypełnienia tych wymogów, a pierwsze rozporządzenia ustanawiające OSN-y były wydane w 2003 r., czyli jeszcze przed naszą akcesją.

Historia OSN-ów w Wielkopolsce
Pierwsze OSN-y w Wielkopolsce wyznaczono w 2003 r. Dziewięć tego typu obszarów objęło swym zasięgiem 8,3% powierzchni województwa. Zmiany w tym zakresie nastąpiły w 2008 r., kiedy to wyznaczonych zostało 10 obszarów szczególnie narażonych. Jednak ta modyfikacja nie wpłynęła znacząco na zmianę areału OSN-ów. Dopiero w 2012 r., gdy wyznaczono 13 tego typu obszarów, ich powierzchnia znacząco wzrosła, sięgnęła bowiem już 17,7% powierzchni województwa, przy średniej wielkości dla całego kraju wynoszącej 8%. Oznacza to, że Wielkopolska ma największą powierzchnię terenów OSN-owych pośród wszystkich województw w kraju.

Tereny te zostały wyznaczone:

  • Rozporządzeniem nr 4/2012 Dyrektora RZGW we Wrocławiu z 5 lipca 2012 r. w sprawie określenia wód powierzchniowych i podziemnych wrażliwych na zanieczyszczenia związkami azotu ze źródeł rolniczych oraz obszarów szczególnie narażonych, z których odpływ azotu ze źródeł rolniczych do tych wód należy ograniczyć;
  • Rozporządzeniem Dyrektora RZGW w Poznaniu z 12 lipca 2012 r. w sprawie określenia w regionie wodnym Warty w granicach województwa wielkopolskiego wód wrażliwych na zanieczyszczenia związkami azotu ze źródeł rolniczych oraz obszarów szczególnie narażonych, z których odpływ azotu ze źródeł rolniczych do tych wód należy ograniczyć;
  • Rozporządzeniem nr 3/2012 Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie z dnia 8 października 2012 r. w sprawie określenia wód powierzchniowych wrażliwych na zanieczyszczenie związkami azotu ze źródeł rolniczych oraz obszarów szczególnie narażonych, z których odpływ azotu ze źródeł rolniczych do tych wód należy ograniczyć na terenie województwa wielkopolskiego.

Jak już wspomniano, rozporządzenia te wyznaczyły na terenie Wielkopolski łącznie 13 OSN-ów, z tego osiem w rejonie działania RZGW w Poznaniu, trzy na obszarze działania RZGW we Wrocławiu i dwa na terenie działania warszawskiego RZGW. Warto przy tym zauważyć, że rozporządzeniem Dyrektora warszawskiego RZGW na terenie woj. wielkopolskiego ustalono dwa bardzo małe obszary o powierzchni 7 i 8 km2, a największe OSN-y wskazane zostały na terenie podlegającym wrocławskiemu RZGW – obszar o największej powierzchni liczy sobie bowiem 1165 km2. Ze względu na małą powierzchnię obszary wyznaczone rozporządzeniem Dyrektora warszawskiego RZGW nie są objęte monitoringiem, gdyż nie da się tam wyznaczyć jednolitych części wód, na których w granicach województwa można by umieścić punkty pomiarowe. Badaniami objęte są natomiast wszystkie pozostałe OSN-y, wyznaczone na terenie województwa.

W 2013 r., w związku z monitoringiem OSN-ów, wielkopolski WIOŚ prowadził badania wód powierzchniowych (w 37 punktach) i podziemnych (w 17 punktach). W Wielkopolsce bowiem, w ramach kontroli oddziaływania rolnictwa na wody, prowadzony jest również monitoring wód podziemnych. Jest on wykonywany dla dwóch szczególnych obszarów, gdzie stwierdzane są zanieczyszczenia azotanami w wodach nie tylko powierzchniowych, ale również podziemnych. Znajdują się one w regionie powiatów gostyńskiego i rawickiego. Obserwacje tego rejonu prowadzone są od lat, bowiem silne zanieczyszczenie biogenami, w tym związkami azotu, jest tam notowane już od dłuższego czasu. Tego, że są to zanieczyszczenia rolnicze, dowodziły wyniki całorocznych badań, które wskazywały, że w wybranych porach roku, gdy w gospodarstwach prowadzone są określone prace, nasila się wyraźnie poziom zanieczyszczeń – źródłem ich jest nawożenie i kiszonki przegotowane w pryzmach, na polach, bezpośrednio na gruncie.

Wyniki badań przeprowadzonych w 2013 r. (we wszystkich punktach pomiarowych za wyjątkiem jednego) wykazały znaczne przekroczenia dopuszczalnych parametrów. Nie można zatem mówić, iż rolnictwo nie wywiera wpływu na środowisko wodne. Dzięki prowadzonemu monitoringowi uzyskano bowiem niezbite dowody na to, że rolnictwo ma swój, niebagatelny, wpływ na zanieczyszczenie wód. Wprawdzie na podstawie tych badań nie można stwierdzić, czy z rolnictwa pochodzi 10, 50 czy może 80% azotanów występujących w całej masie zanieczyszczeń, ale są takie punkty pomiarowe, w których poza okresami, kiedy niewątpliwie można stwierdzić, że zanieczyszczenia są generowane przez rolnictwo, poziom azotanów jest bardzo niski.

OSN-y przed Trybunałem
Patrząc z punktu widzenia ochrony środowiska, problemem polskiego rolnictwa jest niska jakość gleb, na które w dużej mierze składają się piaski. Podkreśla to także Komisja Europejska, która sugeruje, że ze względu na powszechność w Polsce gleb słabej jakości areał gruntów objętych programem azotanowym, czyli monitoringiem pod kątem wpływu rolnictwa na wody powierzchniowe i podziemne, powinien zostać znacznie rozszerzony. Komisja szczególnie przyglądała się Polsce w czasie drugiego „okresu azotanowego”, czyli w latach 2008-2012. Pierwsze sygnały o tym, że są zastrzeżenia co do tego, że Polska niezgodnie z duchem przepisów unijnych wyznaczyła te obszary, pojawiły się już w 2011 r., lecz były to głosy pojedynczych członków Komisji, które nie miały jeszcze charakteru oficjalnych wystąpień. Zmieniło się to w okresie przygotowywania przez dyrektorów RZGW rozporządzeń na kolejny okres programowania (trzeci „okres azotanowy”), czyli na lata 2012-2016, kiedy to Komisja Europejska zażądała wglądu do wszystkich projektów tych dokumentów. Wówczas, w wyniku stwierdzonych uchybień, Komisja Europejska skierowała przeciwko Polsce skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) za łamanie przepisów unijnych, w tym dyrektywy azotanowej.

Część zastrzeżeń wskazanych przez Komisję dotyczyła właśnie wyznaczania OSN-ów. W swym orzeczeniu z 20 listopada 2014 r. potwierdził je Trybunał, który stwierdził, że Rzeczpospolita Polska, przy określaniu wód wrażliwych i wyznaczaniu stref zagrożenia, zwłaszcza w kontekście wód przybrzeżnych i morskich, uchybiła obowiązkowi uwzględnienia kryterium eutrofizacji.

Jako państwo jesteśmy zobowiązani identyfikować zanieczyszczenia na terenach położonych w zlewni Bałtyku, a ponieważ niemal cały nasz kraj znajduje się właśnie w zlewni tego morza, dlatego OSN-y powinny być wyznaczane nie tylko na terenie bezpośrednio przylegającym do Morza Bałtyckiego, ale również w regionach od niego oddalonych, np. zarządzanych przez dyrektora RZGW z Katowic.

Konkluzja z tego wyroku jest taka, że – ze względu na ochronę Morza Bałtyckiego – Rzeczpospolita winna objąć OSN-ami cały kraj. Wskazano przy tym, że dominują u nas gleby piaszczyste, wszechobecne są wrażliwe rzeki i jeziora, powszechnie stosowane są melioracje, a towarzyszy temu rosnące zużycie nawozów azotanowych. W dodatku badania wykazały duży udział odchodów zwierzęcych w stratach zmywania azotu z pól, co było wynikiem złej praktyki rolniczej, w której obornik na polu nie jest przeorywany.

W odpowiedzi na wyrok TSUE, Minister Środowiska polecił wyznaczyć dodatkowe OSN-y i uwzględnić je jeszcze w bieżącym cyklu programowania 2012-2016. Polecenie to zostało skierowane do dyrektorów RZGW. Dopiero po wykonaniu tego zadania obowiązek prowadzenia stałych pomiarów na nowo wyznaczonych terenach spocznie na Inspekcji Ochrony Środowiska.

W drugiej części artykułu zaprezentowane zostaną obowiązki z zakresu ochrony środowiska spoczywające na gospodarstwach rolnych, w tym na tych działających w obrębie OSN-ów.

fot. www.morguefile.com

Artykuły i aktualności