zjazd RIPOK

Zjazd RIPOK – sprostać wyzwaniom

Przed polskimi eksploatatorami regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK) stoi dziś wiele wyzwań, związanych z ciągłymi zmianami prawa, niepewnym źródłem finansowania przyszłych inwestycji oraz aktualizacją wojewódzkich planów gospodarki odpadami. Między innymi na te kwestie zwracano uwagę podczas listopadowego Zjazdu RIPOK. A program tego wydarzenia był napięty do granic możliwości, tak by podczas jednego dnia obrad zgłębić jak najwięcej nurtujących branżę odpadową spraw.

Zjazdy RIPOK, organizowane przez firmę EKORUM z Poznania, cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Jednak tegoroczna odsłona tego wydarzenia, która odbyła się w dniach 23-24 listopada w Poznaniu, przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Zjazd zaszczyciło swoją obecnością 250 osób.

Nie cele, ale ramy organizacyjne

 Gospodarka odpadami powinna być postrzegana jako istotny element gospodarki o obiegu zamkniętym. Aby tak się stało, niezbędne są w tym zakresie działania informacyjno-edukacyjne – uczulała zebranych pierwsza prelegentka – dr inż. Beata B. Kłopotek z Ministerstwa Środowiska. Przekazała ona uczestnikom konferencji wiele ciekawych spostrzeżeń na temat gospodarki odpadami w świetle procedowanej aktualizacji Krajowego Planu Gospodarki Odpadami. – Wydaje się, że nie jest najistotniejszym działaniem ustanawianie celów ilościowych i skupianie się na monitorowaniu ich osiągania, ale stworzenie ram organizacyjnych oraz finansowych dla właściwej gospodarki odpadami. Czyli takiej, która w zrównoważony sposób zapewni najbardziej efektywne wykorzystanie właściwości materiałowych i energetycznych odpadów i kontrolowanie faktycznego postępowania z odpadami – podkreśliła B. Kłopotek.

Na pewno będziemy wymagali integrowania funkcji RIPOK-u z innymi funkcjami realizowanymi w jednej instalacji, np. przetwarzanie odpadów pochodzących z selektywnej zbiórki – zaznaczył w swoim wystąpieniu Jarosław Roliński z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nadchodząca nowa unijna perspektywa finansowa, a także zmieniające się zasady dotyczące współfinansowania inwestycji ze środków krajowych powodują, że zebrani na sali z uwagą wsłuchiwali się w porady przedstawiciela NFOŚiGW. W kontekście finansowania inwestycji w gospodarce odpadami, J. Roliński zaprezentował nowe spojrzenie na RIPOK-i. W jego opinii, powinny to być instalacje elastyczne, które nie staną się kosztownymi „pomnikami” nieaktualnych koncepcji. Przy finansowaniu RIPOK-ów ze środków NFOŚiGW uwzględniana będzie analiza dalszego postępowania z odpadami wytworzonymi w tej instalacji.

O projekcie rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad selektywnej zbiórki opowiedział zebranym Maciej Kiełbus z Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners. – Ministerstwo Środowiska nie zaczęło od dyskusji, po co zmieniać system selektywnej zbiórki i jakie będą konsekwencje tych zmian, tylko od razu przeszło do dyskusji na temat tego, co w tym rozporządzeniu powinno być. Nikt nie policzył, ile będzie kosztowała ta standaryzacja selektywnej zbiórki: wymiana pojemników zgodnie z kolorami czy nawet ich właściwe oznakowanie – punktował resort środowiska mec. Kiełbus. Prawnik zwrócił uwagę zebranych na jeszcze jeden aspekt tego problemu. W jego ocenie, spór o rozporządzenie to również kwestia zaufania do strony samorządowej. – Jeśli jej ufamy, jeżeli chcemy realizować zasadę decentralizacji, to wyznaczamy cel: określone poziomy odzysku. A jakimi środkami zostanie to osiągnięte, to nas nie interesuje. Ale jeśli Ministerstwo Środowiska ma podejście: „samorząd sobie nie poradzi”, to wskazuje nie tylko cel, ale też szczegółowe ścieżki dojścia do jego realizacji. A więc po co dyskutujemy, czy to rozporządzenie jest potrzebne? Przede wszystkim powinniśmy brać pod uwagę aspekty ekonomiczne i zaufania do samorządów.

Papier jest cierpliwy…

Tę część merytoryczną zakończył panel dyskusyjny pt. „Aktualizacja WPGO oraz rozporządzenia MBP – konsekwencje dla funkcjonowania zakładów oraz regionów gospodarki odpadami”. Prowadzenie dyskusji powierzono dr. inż. Piotrowi Manczarskiemu z Politechniki Warszawskiej oraz Jerzemu Starypanowi ze spółki Beskid Żywiec. W studium udział wzięli Marek Kundegórski (Grontmij), Katarzyna Skiba-Kuraszkiewicz (Kancelaria Prawna Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy), Marek Klimek (Sutco-Polska) oraz Łukasz Kubisz (AK NOVA). – Czy uda nam się wyrugować z rynku te instalacje, które tworzą quasi-RIPOK-i, które de facto nie są „skrojone” pod potrzeby danego regionu – czy to wydajnościowo, czy technologicznie  i czy uda nam się wypromować te rozwiązania, które są budowane w dobrej kulturze technologicznej, ze spełnianiem i poszanowaniem wszystkich przepisów, również tych, które za chwilę będziemy stosować? – pytał Ł. Kubisz. Na uwagę przedstawiciela AK NOVA starał się odpowiedzieć M. Kundegórski: – Potrzebna jest weryfikacja wszystkich instalacji. Ale to będzie bardzo trudne. Problem leży szczególnie po stronie mechanicznej. Bo jeśli mamy instalacje bardziej skomplikowane, wyrafinowane, ukierunkowane na odzysk materiałowy, to są one wyposażone w szereg urządzeń, które limitują przepustowość takich obiektów. Natomiast jeśli ktoś tylko decyduje się na rozdział frakcji 0-80 i powyżej 80 i wprowadza bardzo duże szybkości sortowania, to na dobrą sprawę wydzieli bardzo małe ilości tej frakcji 0-80, ale nie będzie mu można zarzucić, że nie zastosował podziału. A jeszcze pojawiają się tendencje, żeby pokazywać te maksymalne możliwości instalacji, tj. praca na trzy zmiany pełnej pracy po osiem godzin. To jest przecież nierealne – mówił o problemach weryfikacji przepustowości instalacji M. Kundegórski. – Dużo łatwiej jest zwymiarować w sposób geometryczny część biologiczną. I urzędy marszałkowskie to robią. Do dyskusji włączył się J. Starypan: – Dzisiaj mamy wstępną analizę nowych planów wojewódzkich. I co z niej wynika? W wielu miejscach mamy ogromną konkurencję i nieuczciwe działania. Uczciwe instalacje borykają się z brakiem odpadów. Te wybudowane za środki unijne mają kolosalne problemy. Może nawet dojdzie do tego, że będą musiały zwrócić dotację. A te nieuczciwe podmioty poprawiają swoje statystyki i kwalifikacje odpadów. Bo papier jest cierpliwy…  smutno zaznaczył J. Starypan. Do aktualizacji WPGO nawiązała również K. Skiba-Kuraszkiewicz:  W niektórych województwach do planów inwestycyjnych zgłaszanych jest nawet po kilka nowych instalacji. I co wówczas? Wpisać wszystkie? Co wybrać: lepszy efekt ekologiczny i lepszą technologię czy raczej kontynuację tego systemu, który istnieje? A do tego jeszcze nakłada się dyskusja o technologiach innowacyjnych, o czymś, co tak naprawdę nie jest zdefiniowane. Urzędy marszałkowskie dziś nie wiedzą, w którym kierunku należy pójść. Odpowiedział jej M. Klimek: – Nie wiedzą, co wpisywać? Myślę, że województwa muszą patrzeć z punktu widzenia celu ekologicznego, czyli poziomów odzysku. Dotychczas powstało wiele opracowań, wiele miejsca i uwagi poświęcane było biologicznemu przetwarzaniu odpadów, a trzeba w końcu zwrócić uwagę, że to w części mechanicznej instalacji tkwi sedno sprawy, bo od technologii sortowania zależeć będzie osiąganie wymaganych poziomów odzysku. Słyszymy też o wielu zagrożeniach, choćby o tym, że odpady nie trafiają do „zdrowych” instalacji, tylko tam, gdzie jest taniej. Żeby ten problem rozwiązać, konieczne są dwa rodzaje działań: poprawa systemu kontroli nad strumieniem odpadów oraz zmiana uwarunkowań ekonomicznych, ponieważ tak długo będziemy mieli do czynienia z patologiami odpadowymi, jak długo będą one możliwe i opłacalne. Dyskusję „spiął” swoim głosem P. Manczarski, zwracając uwagę uczestników na fakt, że strumień zmieszanych odpadów zmienia się jakościowo i ilościowo.

Tendencje dla MBP

W kolejnej sesji głos zabrał wspomniany już M. Klimek z firmy Sutco-Polska. W jego ocenie, dobrze, że dzisiaj mówi się o przekształcaniu instalacji MBP, gdyż do niedawna jeszcze słychać było głosy o schyłku tej technologii. – A dziś trendy są takie, by przekształcać takie obiekty, dostosowując je również do przetwarzania selektywnie zebranego strumienia odpadów. To dobry kierunek i my się w niego wpisujemy. Przedstawiciel firmy Sutco-Polska podjął również kwestię zasygnalizowaną w dyskusji. Jego zdaniem, nieuczciwe praktyki i słaba kontrola rynku to dwie determinanty, które niszczą „zdrowy” rynek. – Czyli taki, który nie opiera się tylko na efektywności ekonomicznej, bo to ona każe kierować odpady do tańszej pseudoinstalcji. Chodzi natomiast o zintegrowanie efektywności ekonomicznej z ekologiczną, ale też społeczną i o zapewnienie odpowiedniej kontroli. To spowoduje, że strumień odpadów trafi do „zdrowych” zakładów MBP, w przyszłości i teraz przekształcanych do selektywnej zbiórki, które pomogą uzyskiwać poziomy odzysku – przekonywał M. Klimek. Wiele ciekawych spostrzeżeń, głównie dotyczących trendów rozwojowych instalacji MBP, można było usłyszeć w dalszej części tego wystąpienia. Przedstawiciel firmy Sutco-Polska podkreślał, iż w obliczu powstającej sieci zakładów termicznego przekształcania odpadów komunalnych nową tendencją powinno być budowanie instalacji do odzyskiwania surowców jeszcze przed skierowaniem strumienia do ostatecznego spalenia, po to, by zapewnić poziomy odzysku. Dopiero reszta odpadów powinna trafić do termicznego unieszkodliwiania. – I dzisiaj taki trend już się rozpoczął – w Białymstoku – powiedział M. Klimek. – Integracja sortowni i spalarni. Duże miasta od tego nie uciekną, bo trzeba będzie osiągnąć wysokie poziomy odzysku materiałowego, a tego spalarnia przecież nie zapewni. Prelegent wskazał również, że instalacje manualne będą przekształcały się w instalacje bardziej lub mniej zautomatyzowane, aby móc wypełniać postawione przed Polską cele w zakresie odzysku i recyklingu. – Jeśli będą się budowały nowe instalacje, zapewne również będą one oparte na systemach automatyzacji. Jeżeli mają Państwo w swoich koncepcjach przewidziane instalacje manualne, to proszę takie projekty wyrzucić do kosza, bo one nie są warte uwagi. Realizacja takich projektów wiąże się bowiem z niebezpieczeństwem, że w przyszłości – i to pewnie niedalekiej – będzie trzeba ponieść dodatkowe, wysokie koszty, aby dostosować te instalacje do aktualnych wymogów. Zwiększenie stopnia automatyzacji, zdaniem M. Klimka, będzie istotne również po to, by mieć możliwość sortowania głębszego, a także przygotowywania frakcji wysokokalorycznej i produkcji paliwa alternatywnego.

Tuż po nim swoją wiedzą w zakresie zagospodarowania produktów po procesie MBP podzielił się prof. dr hab. inż. Andrzej Jędrczak. – Biorąc pod uwagę rosnącą złożoność materiałów, szybko postępującą urbanizację, która sprawia, że zbieranie odpadów tradycyjnymi systemami staje się trudne, oraz rosnące zapotrzebowanie na surowce wtórne, odzysk odpadów w części mechanicznej zakładu MBP może odgrywać coraz większa rolę, a w przyszłości część mechaniczna powinna zostać przekształcona w centralną sortownię odpadów – stwierdził profesor, idąc w sukurs tezom wygłoszonym przez przedmówcę, a także podzielając stanowisko J. Rolińskiego z NFOŚiGW. – Aktualnie bardzo pożądany jest odzysk energii zawarty we frakcji nadsitowej. Dziś należy robić wszystko, co się ekonomicznie i środowiskowo opłaca, aby ograniczyć usuwanie stabilizatu na składowiska – apelował prof. Jędrczak.

Z kolei Marek Kundegórski w swoim referacie sporo uwagi poświęcił kwestiom zagospodarowania frakcji wysokokalorycznej. Obowiązujący od nowego roku zakaz deponowania na składowisku odpadów o kaloryczności przekraczającej 6 MJ to przepis, który bardzo mocno uderza w tych, którzy prowadzą zakłady przetwarzania odpadów komunalnych – uważa przedstawiciel firmy Grontmij. Jednak zwraca on uwagę na jeden istotny szczegół: brak czytelnych sankcji za niespełnienie tych ograniczeń. – W projekcie aktualizacji KPGO nie ma ani słowa o tym, jak podejść do tego problemu. A przecież jest to problem pierwszoplanowy. Jeżeli ten przepis ma obowiązywać, jeśli WIOŚ ma weryfikować jego spełnienie, jeśli ma się prowadzić jakiekolwiek badania, to wypadałoby pokazać, w jaki sposób te wymagania można osiągnąć! – powiedział prelegent.

Wiele ciekawych spostrzeżeń w zakresie tendencji w rozwoju instalacji sortowania odpadów przekazał uczestnikom konferencji Mariusz Rajca z firmy Tomra Sorting Solutions. – Mamy ambitne cele, ale nie chcemy inwestować. To tak jakbyśmy chcieli mieszkać w fantastycznym hotelu za bardzo małe pieniądze. Tak się nie da! Tak samo jest w gospodarce odpadami – chcielibyśmy osiągać wysokie poziomy odzysku i recyklingu za małe pieniądze. Tak się nie da! – obrazowo przedstawiał swoje racje M. Rajca. Jego zdaniem, w tym nowym otwarciu na kolejne 15 lat należy sobie odpowiedzieć na pytanie: do jakiego standardu chcemy doprowadzić i czy nas na ten standard stać? – Dopóki tego nie zrobimy, to zawsze ci uczciwi będą w trudniejszej sytuacji, a ci nieuczciwi będą to wykorzystywać – do czasu skutecznej kontroli. Czyli te następne 15 lat to tak naprawdę będzie wytężona praca w zakresie optymalizacji systemu – przekonywał.

Warto na koniec jeszcze przytoczyć najważniejsze wnioski wypływające z wykładu Andrzeja Krzyśkowa z firmy proGEO. Jak podkreślił prelegent, wymagania technologiczne dla RIPOK-ów w ostatnim okresie zmieniały się i należy przygotować się na kolejne zmiany w zakresie minimalizacji emisji zanieczyszczeń oraz zwiększenia efektywności i jakości prowadzonych procesów. – Wybierając technologie mające na celu polepszenie efektywności RIPOK-ów, należy pamiętać o stosowaniu technologii ekonomicznych, sprawdzonych, elastycznych, mając na uwadze cel, który chcemy osiągnąć, oraz kompleksowo rozpatrując efekty zastosowania tych technologii – uczulał uczestników Zjazdu A. Krzyśków. – Należy też pamiętać o stopniowej zmianie jakości odpadów kierowanych do instalacji.

Otwarta dyskusja jest potrzebna

Kontrola strumienia odpadów, standaryzacja RIPOK-ów, nastawienie na odzysk, wyrugowanie z systemu patologicznych działań, sprostanie wyzwaniom – przed branżą odpadową wiele do zrobienia. Trudno jednak o poprawę, gdyż nagminnie zdarzają się sytuacje „przymykania oczu” na bezprawne lub balansujące na granicy prawa działania. Dopóki nie będzie zgody wszystkich uczestników systemu na zdrową, uczciwą gospodarkę odpadami, dopóty takie spotkania jak to będą potrzebne. To odpowiedź na problemy i otwarta dyskusja nad zagrożeniami, jakie jeszcze mogą się pojawić.

Obrady zakończyła uroczysta kolacja, podczas której uczestników konferencji bawił zespół Papa D.

Drugiego dnia EKORUM zaprosił chętnych do odwiedzenia dwóch instalacji: oddanego w tym roku do użytku Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Lulkowie, zarządzanego przez spółkę URBIS z Gniezna, oraz będącego na ukończeniu Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Jarocinie, eksploatowanego przez Zakład Gospodarki Odpadami w Jarocinie.

Partner Portalu
Eggersmann Polska zagospodarowanie odpadów komunalnych, fermentacja bioodpadów, kompostowanie
Partner Portalu
inneko
Reklama
technika2011-mobilne mysjki do pojemników na odpady
Reklama
apriva zamiatarki, myjki do pojemników śmieciarki
Partner Merytoryczny
Grupa Ekopro gospodarka odpadami, ochrona środowiska, gospodarka o obiegu zamkniętym

Artykuły i aktualności