Aktualizacja wojewódzkich planów gospodarki odpadami (WPGO) budzi spore kontrowersje, szczególnie ze względu na konieczność przygotowania obligatoryjnego załącznika do niniejszego dokumentu, jakim jest plan inwestycyjny. Nieumocowanie przedsięwzięcia w tym planie oznacza bowiem dla inwestora, że w bieżącej perspektywie finansowej nie będzie on mógł ubiegać się o dofinansowanie swoich zamysłów ze środków publicznych. Pogodzenie zatem interesów wszystkich graczy odpadowego rynku graniczy z cudem. Z pomocą przychodzi firma EKORUM, która już od zeszłego roku organizuje (we współpracy ze spółką SUTCO-POLSKA) cykl regionalnych konferencji, odbywających się w poszczególnych województwach.
Po województwach wielkopolskim (czytaj), mazowieckim (czytaj), kujawsko-pomorskim (czytaj), świętokrzyskim (czytaj), łódzkim (czytaj), lubuskim (czytaj) i podlaskim, przyszedł czas na Pomorze (wydarzenie odbyło się w Rumi, 2 marca br.). O ile jednak w wymienionych wcześniej regionach Polski debata o rodzących się aktualizacjach osiągała niekiedy temperaturę wrzenia, o tyle – jak wynikło już w trakcie prezentacji Tadeusza Styna z Departamentu Środowiska i Rolnictwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, trudno było spodziewać się podobnych reakcji w Pomorskiem, gdyż w zasadzie projekt tego dokumentu jest już gotowy, a na etapie jego sporządzania nie wpływały do Urzędu Marszałkowskiego wnioski, które mogłyby powodować drastyczne zmiany w dotychczas obowiązującym porządku. Spokój o losy regionów i regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK) wybrzmiewał również w dyskusji, którą organizatorzy „zafundowali” uczestnikom konferencji w drugiej, poobiedniej części tego spotkania. Można było bowiem odnieść wrażenie, że sen z powiek dyskutantom spędzają nie kwestie związane z konstruowanym WPGO, a raczej natury bardziej „przyziemnej”, z którymi stykają się na co dzień: brak rozporządzenia o mechaniczno-biologicznym przetwarzaniu odpadów (MBP), zagospodarowanie frakcji wysokokalorycznej czy zaangażowanie się w projekt budowy spalarni odpadów w Gdańsku-Szadółkach.
Kamyczek do ogródka
Zanim zgromadzeni na sali goście podjęli dyskusję, głos oddano mec. Annie Specht-Schamperze z Kancelarii Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy z Wrocławia. Wśród wielu prawniczych wątków, poruszonych w tej prezentacji, na pierwszy plan wysunęły się kwestie nowej definicji RIPOK-u oraz braku rozporządzenia MBP. – Stoimy przed aktualizacją WPGO i trzeba będzie podjąć decyzję, kto może być RIPOK-iem, kto ma być planowanym RIPOK-iem, wpisanym do planu inwestycyjnego. Obecnie wszystko będzie się opierało na definicji regionalnej instalacji, gdyż – mając na względzie komunikat Ministra Środowiska, że rezygnuje on z publikacji rozporządzenia MBP – pojawią się wątpliwości, które będzie musiał rozstrzygnąć nie kto inny jak marszałek! Po tym wstępie prawniczka przeszła do omawiania nowej definicji RIPOK-a, w której wskazuje się, że jest to „zakład zagospodarowania odpadów”, a nie jak w poprzedniej wersji – „instalacja służąca zagospodarowaniu odpadów”. W ocenie mec. A. Specht-Schampery, może to rodzić daleko idące konsekwencje, gdyż na gruncie Prawa ochrony środowiska pojęcie „zakład” jest szersze niż „instalacja”. – W mojej ocenie, instalacja do mechanicznego przetwarzania odpadów i instalacja do ich biologicznego zagospodarowania nie muszą być zlokalizowane na tym samym terenie i zintegrowane ze sobą technologicznie. To jest taki kamyczek do ogródka. W praktyce bowiem przedsiębiorcy prowadzący sortownie już zaczynają zastanawiać się nad nieinwestowaniem w rozbudowane części do biologicznego przetwarzania odpadów, jeśli w regionie jest firma, która posiada taką instalację o dużej wydajności. Można przecież połączyć siły, żeby uzyskać status RIPOK-a, w przeciwnym wypadku żaden z tych obiektów nie dostanie odpadów zmieszanych.
Czym zatem powinni kierować się marszałkowie, oceniając, czy dana instalacja MBP może uzyskać status RIPOK-a? Jak podało Ministerstwo Środowiska w uzasadnieniu decyzji o niepublikowaniu stosownego aktu wykonawczego w tym zakresie, wymagania dla instalacji MBP zostały określone w dokumencie referencyjnym BAT. – Tyle że w art. 207 Prawa ochrony środowiska czytamy, że najlepsze dostępne techniki muszą spełniać wymagania dokumentów referencyjnych BAT oraz konkluzji BAT, o ile zostały opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. A w samej ustawie Prawo ochrony środowiska jest kilka przepisów, które odsyłają do dokumentów referencyjnych BAT, ale tylko w zakresie niektórych emisji z instalacji – podkreśliła mec. Specht-Schampera. Co więcej, uczuliła ona zebranych, że brak rozporządzenia oznacza również problem z uregulowaniem kwestii odpadów wytwarzanych w tego typu instalacjach. – Może robię z igły widły, bo przecież pozwolenia zintegrowane regulują dość szczegółowo wymagania zarówno co do instalacji, jak i co do odpadów powstających w tych obiektach. Ale zajrzyjcie, Państwo, do swoich pozwoleń. Niejednokrotnie znajdują się w nich zapisy dość ogólne typu: „wymagania zgodnie z obowiązującymi przepisami” albo „wymagania zgodnie z rozporządzeniem MBP”. No i jak tu działać? Jak to rozumieć nawet w kontekście potencjalnych kontroli? – pytała mec. Specht-Schampera. Jej zdaniem, to dopiero początek problemów w tym zakresie. I to nie wydumanych i prawniczych, ale wypływających z praktyki. Trudno będzie bowiem bez tych przepisów wzruszyć konkurencyjną instalację czy pozbawić statusu RIPOK-a obiekt niespełniający wymogów. – I jak powinni postępować marszałkowie czy WIOŚ-e, chcąc udowodnić, że instalacja nie spełnia dziś wymagań albo że procesy odbywające się w tym obiekcie nie odpowiadają obowiązującym przepisom? – podsumowała pytaniem prawniczka.
Dwa kroki do tyłu
Jak zatem funkcjonować i inwestować na rynku odpadowym, kiedy nie ma w Polsce jasno określonych „reguł gry”, czyli norm prawnych, które wyznaczałyby kierunki działań? Na to pytanie starał się odpowiedzieć Adam Jurkiewicz z firmy SUTCO-POLSKA. W jego przekonaniu, w obecnej sytuacji odpowiedź zdaje się być tylko jedna: zdrowy rozsądek i ekonomia. – I tak też rozmawiamy z naszymi klientami. Pokazujemy im budowę instalacji poprzez wygenerowanie na jednostce przetwarzanych odpadów na instalacji jak największego zysku, aby móc w tej gospodarce odpadami się utrzymać – zapewniał A. Jurkiewicz. W dalszej części swojego referatu omówił on pokrótce największe bolączki trawiące polski system gospodarki odpadami. Wśród nich wymienił m.in. brak fundamentalnych przepisów, takich jak rozporządzenie MBP oraz Krajowy Plan Gospodarki Odpadami. – Na domiar złego ustawodawca „zaserwował” nam wręcz kuriozalne regulacje, które zakazują nam składować fakcji wysokokalorycznej. Nic zatem dziwnego, że dziś jest to chyba największy obszar, w którym rośnie patologia w Polsce. Także od 1 stycznia br. w Polsce nie ma odpadów, których kaloryczność przekracza 6 tys. kJ. U Państwa zapewne też ich nie ma… – z nutą ironii mówił przedstawiciel firmy SUTCO-POLSKA. W jego ocenie, aktualne poczynania władzy ustawodawczej w obszarze gospodarki odpadami jasno pokazują, że zrobiliśmy dwa kroki do tyłu w tym obszarze. W podsumowaniu swego wystąpienia A. Jurkiewicz zwrócił uwagę, że obecnie do zakładów trafia coraz więcej odpadów selektywnie zbieranych. – Dlatego propagujemy model taki, by na jednej instalacji przetwarzane były oba strumienie odpadów, zarówno zmieszane, jak i pochodzące z selektywnej zbiórki. Oczywiście, oba strumienie przerabiane są oddzielnie, przy zmienionych nastawach na urządzeniach i separatorach optycznych. Mówiąc o zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań, A. Jurkiewicz podkreślił znamienną kwestię: – To muszą być nowoczesne, ale jednocześnie wielokrotnie sprawdzone instalacje. Ustawodawca dopuszcza bowiem budowę instalacji innowacyjnych. Tylko sami postawmy sobie pytanie: czy stać nas na to, żebyśmy wprowadzali różne innowacje, nie wiedząc, jak to będzie funkcjonowało w praktyce?
Sprawozdania: prawda objawiona
Tuż po wystąpieniu A. Jurkiewicza głos zabrała Anna Kulig-Priebe z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku. Bazując na trafiających do WIOŚ-u sprawozdaniach i na prowadzonych kontrolach, przedstawicielka tej instytucji wskazała, że sytuacja w gospodarce odpadami nie wygląda już tak beznadziejnie jak jeszcze parę lat temu. Oczywiście, są jeszcze pewne nieszczelności, odpady nie zawsze trafiają do RIPOK-ów, jednak mimo wszystko samorządy starają się kontrolować to, co dzieje się na ich terenie w obszarze gospodarki odpadami. – Trudno, być może, w gminach zorganizować taką kontrolę z prawdziwego zdarzenia, bo nie ma na to sił i środków. Znamy przypadki, w których mieszkaniec składa deklarację, że nie wytwarza żadnych odpadów, tylko popiół i szkło. Cóż mogę powiedzieć? No chyba tylko tyle, że w takim razie ma na piecu za niską temperaturę… Krążą zresztą anegdoty, że są miejscowości, gdzie mieszkańcy segregują odpady na te, które pali się w dzień, i na te, które pali się w nocy. Może to się wydaje dowcipne, ale tak jest w rzeczywistości.
Przy okazji swego referatu A. Kulig-Priebe omówiła wyniki kontroli w zakresie uzyskiwania przez gminy wymaganych poziomów odzysku i recyklingu określonych odpadów, a także ograniczania składowania frakcji bio. O ile jednak w przypadku odpadów budowlanych czy surowcowych sprawy mają się dobrze, o tyle minimalizacja strumienia odpadów biodegradowalnych, kierowanych na składowiska, pozostawia wciąż wiele do życzenia. – Jeśli chodzi o bioodpady, to w 2012 r. zdecydowanie za dużo trafiło ich do składowania! I, dzięki Bogu, nie wydajemy decyzji karnych, bo w sumie gminy musiałyby zapłacić prawie 36 mln zł! Póki co, pomorski WIOŚ wydał decyzje w tym zakresie za 2013 i 2014 r. Ale, co ciekawe, za 2013 r. kara dla całego województwa wyniosła 7,3 mln zł, natomiast za 2014 r. – tylko 221 tys. zł. – Mój dyrektor zapytał mnie wprost: gdzie się podziały te odpady? Ale to akurat wynika ze sprawozdań. Jeśli wójt, burmistrz, prezydent miasta podpisuje się pod takimi sprawozdaniami, jest to „prawda objawiona”! My musimy to traktować jako pewnik. I tak samo jest ze sprawozdaniami do marszałka: jeśli on się pod tym podpisał, to ja nie będę dociekała, gdzie się podziały odpady – argumentowała przedstawicielka WIOŚ-u. Przy okazji starała się wyjaśnić przyczyny tak słabych efektów w zakresie ograniczania deponowania odpadów biodegradowalnych. – Oczywiście, trzeba tu zwrócić uwagę przede wszystkim na ten nieszczęsny odnośnik do 1990 r. W gminach, które stały się „sypialnią” Trójmiasta, liczba mieszkańców podwoiła się, a czasem nawet potroiła. To sprawia, że osiągniecie poziomów w zakresie bioodpadów staje się praktycznie niemożliwe. Podobnie ma się sprawa z gminami turystycznymi. Niestety, prawda jest taka, że turyści najczęściej nie przejmują się segregacją odpadów – skonstatowała A. Kulig-Priebe.
Zagrożenia w gospodarce odpadami
W kolejnej prezentacji Lucyna Perlicka, prezes Zakładu Zagospodarowania Odpadów Nowy Dwór oraz Andrzej Sabiniarz, członek Zarządu tej instalacji omówili szanse i zagrożenia dla branży gospodarki odpadami, które pociągnęła za sobą nowelizacja ustawy o odpadach. Wśród nich wymienili oni m.in. brak stabilizacji w zakresie kształtu całego systemu gospodarki odpadami. W ocenie prelegentów, zarządzający zakładami nie mogą skupić się na ich prawidłowym, bieżącym funkcjonowaniu, bowiem podejmują nieustanny wysiłek dostosowania się do bliżej niedookreślonych wymogów. – Tak naprawdę brakuje nam jasnej odpowiedzi na pytanie: dokąd zmierza ustawodawca? I jak tu mówić o wytyczaniu perspektywy dalszego rozwoju prowadzonych przez nas instalacji? – pytał A. Sabiniarz. Sporym zagrożeniem, zdaniem wykładowcy, jest również brak ujednoliconych standardów postępowania z odpadami, monitoringu i kontroli, a także przewymiarowany potencjał RIPOK-ów.
Dostosować system zbiórki do możliwości RIPOK-u
Zebrani na sali goście z niecierpliwością oczekiwali wystąpienia Tadeusza Styna z Urzędu Marszałkowskiego, mając nadzieję, że usłyszą propozycję wpisów do aktualizacji WPGO. Niestety, przedstawiciel Marszałka nie chciał zdradzić szczegółów Planu, zanim jego projekt nie zostanie przyjęty na sesji Sejmiku. Uczestnicy konferencji mogli natomiast dowiedzieć się, że na najbliższe lata planuje się rozwój systemów punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK) oraz punktów napraw i wymiany rzeczy niepotrzebnych. – Kwestia zasadnicza to dostosowanie systemów selektywnej zbiórki w gminach, obsługiwanych przez jeden RIPOK, do możliwości przetwórczych i technologicznych tej instalacji. Dlaczego? Na początku tworzenia systemu, w 2012 r., takie deklaracje ze strony samorządów padły. Niestety, później – głównie ze względów ekonomicznych – każda gmina przyjęła system, który był dla niej najkorzystniejszy, nie bacząc na konieczność osiągania poziomów odzysku czy ograniczania składowania frakcji bio. Ponadto dyrektor Styn podkreślił, że w województwie nie powstanie ponadregionalna instalacja przetwarzania odpadów komunalnych, która termicznie przekształcałaby odpady, bowiem celem pomorskiego WPGO jest spalanie wyłącznie odpadów pozbawionych frakcji nadających się do recyklingu, tzw. pre-RDF-a. I taką rolę ma odgrywać planowana instalacja w Gdańsku-Szadółkach.
Wystąpienie T. Styna uzupełniła od strony finansowej” Helena Okuniewska z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Podkreśliła ona, że ujęcie konkretnych przedsięwzięć w planach inwestycyjnych stanowi podstawowe kryterium dostępności środków publicznych na te projekty na najbliższe lata. – Na pewno będziemy dofinansowywać inwestycje związane z modernizacją i doposażeniem RIPOK-ów. Natomiast jeśli chodzi o systemy zbiórki, to będziemy wspierać budowę PSZOK-ów, powiązaną z punktami odbioru rzeczy jeszcze użytecznych – powiedziała H. Okuniewska.
Trendy w gospodarce odpadami
W części referatowej spotkania jako ostatni głos zabrał Marek Klimek, reprezentant wspomnianej już spółki SUTCO-POLSKA. Poruszył on m.in. temat trendów w gospodarce odpadami. – Takim najważniejszym obszarem, jaki pojawił się w 2014 i 2015 r., była modernizacja i rozbudowa zakładów zagospodarowania odpadów. Inwestorom głównie chodziło o zwiększenie przepustowości tych instalacji bądź dostosowanie ich do przetwarzania selektywnie zbieranych odpadów. Jeśli bowiem dziś ktoś mówi o końcu instalacji MBP, to chyba chodzi mu o to, że mamy coraz więcej odpadów zebranych selektywne i to właśnie do tego strumienia należy dostosować nasze instalacje. I faktycznie, daje się to zaobserwować na wielu zakładach. Niemniej jednak warto zauważyć, że zwiększający się udział odpadów selektywnie zbieranych wcale nie oznacza ich dobrej jakości. Niestety, te odpady coraz bardziej przypominają odpady zmieszane. W związku z tym podtrzymujemy nasze nastawienie technologiczne, by budować instalacje uniwersalne, dostosowane wciąż dla strumienia zmieszanego, ale z wdrożonymi nowymi rozwiązaniami, usprawniającymi segregację. Przy okazji M. Klimek wspomniał o nowym trendzie, jaki rozpoczął się w gospodarce odpadami: to budowa sortowni w powiązaniu z zakładem termicznego przekształcania odpadów. – Taki nowy trend wyznacza w Polsce firma „Lech” z Białegostoku. Powiązanie mechanicznego przetwarzania z termicznym przekształcaniem odpadów ma służyć temu, by odzyskać w sortowni to, co nakazuje prawo, a pozostałość skierować do spalenia. Dzisiaj wspomniano, że takie są również założenia w woj. pomorskim. Uważam, że to jest bardzo słuszny kierunek. Wreszcie w podsumowaniu swojego wystąpienia przedstawiciel firmy SUTCO-POLSKA podkreślił, że tylko realizacja projektu według formuły zaprojektuj-wybuduj daje szansę na to, że inwestor otrzyma najaktualniejsze rozwiązania technologiczne. W jego ocenie, warto też zastanowić się nad kryteriami pozacenowymi współpracy, gdyż w przetargach wciąż króluje niepodzielnie jedno kryterium: cena. – Co to może być? Choćby doświadczenie potencjalnego wykonawcy przy realizacji podobnych projektów – podpowiadał inne kryteria.
Bez zbędnych emocji
Druga część spotkania upłynęła pod znakiem dyskusji przy okrągłych stołach. Jak już wcześniej wspomniano, zebrani na sali goście ze spokojem oceniali to, co aktualnie dzieje się przy aktualizacji WPGO. Moderatorem tej dyskusji była Sabina Kowalska. Ona też, po zaprezentowaniu się wszystkich regionów, w kilku zdaniach podsumowała nastroje, jakie obecnie panują na Pomorzu: – Państwo w zasadzie nie macie żadnych sugestii i uwag co do tego Planu. To świetnie! Nie ma też w tym województwie nacisków, tak jak to się dzieje w innych regionach Polski, żeby łączyć regiony, po to tylko, by wymusić konkurencję cenową, nie jakościową, poprzez istnienie w takim dużym regionie kilku RIPOK-ów. Ale w zasadzie tu, na Pomorzu, większość spraw jest już „pozamiatana”. Więcej nowych RIPOK-ów nie będzie. Więc nad czym tu dywagować?
Wkrótce projekt WPGO dla woj. pomorskiego wraz z planem inwestycyjnym ujrzą światło dzienne i zostaną skierowane do konsultacji społecznych. Jeśli zorganizowana przez EKORUM konferencja pokazała, jaka faktycznie panuje atmosfera w gminach i RIPOK-ach w związku z opracowywaniem tego dokumentu, to chyba marszałek województwa nie ma się czym martwić. Skoro wszystko od dawna w województwie jest poukładane, pozostaje mieć nadzieję, że rozpoczynające się konsultacje upłyną pod znakiem spokoju i merytorycznej, a nie emocjonalnej debaty.


















