Spalarnie odpadów – konkurencja dla instalacji MBP?

Doświadczenia europejskie wskazują, że spalarnie odpadów stanowią niezbędne uzupełnienie gospodarki odpadami w regionie. Jednak w Polsce eksploatatorzy regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK) zastanawiają się, jak „poukładać” system, by wszystkim instalacjom zapewnić odpowiedni strumień odpadów. W przededniu pierwszych rozruchów technologicznych zakładów termicznego przekształcania odpadów komunalnych (ZTPOK) coraz częściej podnoszona jest kwestia konkurencyjności w kwestii pozyskiwania odpadów. 

Chcąc rozwiać szereg wątpliwości w tym zakresie, a także zapoznać się z aktualnym stanem realizacji inwestycji spalarniowych w Polsce, firma EKORUM zorganizowała czwartą międzynarodową konferencję „Zakłady termicznego przekształcania odpadów jako RIPOK”, która odbyła się w dniach 1-2 czerwca 2015 r. w Szczecinie. Z zaproszenia skorzystało 120 osób.

Nie można wszystkiego spalić!
O miejscu spalarni w polskim systemie gospodarki odpadami opowiedział zebranym Janusz Ostapiuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska. Na początku swego wystąpienia minister podkreślił, że w „starej” Europie ZTPOK-i są zamykane z powodu niedoboru odpadów. W Polsce jednak – zgodnie z szacunkami – obecnie budowane instalacje będą w stanie przetworzyć jedynie 10% powstającego strumienia odpadów. Reszta może zostać zagospodarowana w inny sposób. Czy jednak będą pieniądze z Unii Europejskiej na sfinansowanie inwestycji w obszarze gospodarki odpadami? – Aktualnie przygotowujemy kolejną aktualizację Krajowego Planu Gospodarki Odpadami. Wypadkową tego będą plany wojewódzkie. Na dziś mamy odblokowane pieniądze z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko tylko na selektywna zbiórkę. Dopóki nie będą spełnione warunki ex ante, czyli uchwalone plany Krajowy i wojewódzkie, nie zostaną w pełni uruchomione środki. Minister Ostapiuk podjął również temat instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBP), zastanawiając się, czy tego typu zakłady mają w Polsce rację bytu, skoro część z nich nie jest dociążona wystarczającą ilością odpadów. – Czy są one potrzebne? Czy rozwijać ten kierunek? – pytał J. Ostapiuk i od razu odpowiadał: – Sądzę, że w Polsce będziemy to rozwijać. Spalarnie – wbrew obawom – nie spowodują „wyssania” odpadów z regionów? Jeżeli samorządy myślą odpowiedzialnie o konieczności odzysku odpadów, to muszą najpierw zadbać o odzysk materiałowy. Nie mogą wszystkiego skierować do spalenia. A zatem te spalarnie doskonale domykają system. Z zaprezentowanych przez ministra szacunków wynika, iż w Polsce można poddać termicznemu unieszkodliwieniu ok. 3 mln ton odpadów. I takie ilości – zgodnie z deklaracją podsekretarza stanu – zostaną wpisane do nowego KPGO. – Podziwiam entuzjazm prywatnych inwestorów, którzy chcą budować spalarnie. Nie ma wystarczającej ilości odpadów, a poza tym na pewno nie będzie na to pieniędzy z POIŚ-u – podsumował J. Ostapiuk.

Kolejną prelegentką była Katarzyna Skiba-Kuraszkiewicz z Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy, która podjęła temat znaczenia ZTPOK-u jako instalacji ponadregionalnej. W jej ocenie, najważniejsza zmiana wynikająca z nowelizacji ustawy o odpadach polega na przyznaniu spalarniom uprawnienia (nie obowiązku!) do przetwarzania odpadów komunalnych pochodzących z więcej niż jednego regionu. – Ten mechanizm wskazywania przez gminy instalacji do zagospodarowania odpadów może zostać wykorzystany do tego, by zapewnić spalarniom strumień odpadów. Ale tylko w przypadku zorganizowania przetargu na odbiór odpadów – zaznaczyła prawniczka. – Mimo iż nowelizacja stworzyła pewną bazę dla pozyskiwania odpadów dla spalarni, to jednak dopiero praktyka pokaże, czy to będzie funkcjonowało. Bo trzeba pamiętać, że art. 18 ust. 3 ustawy o odpadach mówi, że odzyskiem będzie w pierwszej kolejności przygotowanie odpadów do ponownego użycia lub poddanie ich recyklingowi, a jeżeli nie jest to możliwe z przyczyn technologicznych lub nie jest uzasadnione z przyczyn ekologicznych lub ekonomicznych – odpady można poddać innym procesom odzysku.

Dzika konkurencja
Czy jest jeszcze w Polsce miejsce na nowe spalarnie, oprócz tych, które są w tej chwili budowane? – na to pytanie starał się odpowiedzieć prof. dr hab. inż. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej. Zdaniem profesora, mając na względzie fakt, że marszałkowie województw wstępnie zgłosili w planach wojewódzkich 12 kolejnych spalarni (w Chorzowie, Chrzanowie, Gdańsku, Koszalinie, Łodzi, Mielcu, Mysłowicach, Płocku, Radomiu, Rzeszowie, Stalowej Woli i Tarnowie) oraz rozbudowę instalacji w Warszawie, to tak naprawdę rację bytu mają ewentualnie trzy z nich. – Dzisiaj moc przerobowa instalacji MBP jest na poziomie 8,8 mln ton. Jeżeli zbudujemy do roku 2020 kolejne 68 – jak to jest planowane – to będziemy mieli w sumie ok. 13 mln ton. Czyli więcej niż oficjalnie dzisiaj produkujemy odpadów. A zatem wszystkie odpady w Polsce będą przechodziły przez instalacje MBP. A co z kompostowniami? Co z instalacjami do fermentacji? Z tego widać, że nie ma żadnego uzasadnienia dla budowy spalarni – skwitował G. Wielgosiński. – I tu jest zawarta odpowiedź na pytanie postawione w tytule tej prezentacji: „Konkurencja czy współpraca w wykorzystaniu potencjału instalacji gospodarki odpadami?”. Ja powiedziałbym: dzika konkurencja! Nie ma tu miejsca dla spalarni, które teoretycznie „na bramie” będą miały przecież cenę wyższą za odpady.

W kolejnych dwóch referatach Mariusz Adamski z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego oraz Paweł Adamczyk z Urzędu Miasta Szczecina podjęli temat wpisania budowanej spalarni odpadów w Szczecinie w regionalny system gospodarki odpadami. Pierwszy z wymienionych prelegentów omówił potencjalną współpracę na rynku gospodarki odpadami między spalarnią a istniejącymi RIPOK-ami, celem zapewnienia strumienia odpadów wszystkim uczestnikom tego rynku. Z kolei P. Adamczyk opowiedział, jakie są plany przemodelowania systemu gospodarki odpadami w mieście po wybudowaniu spalarni. – W tej chwili nasz system obejmuje tylko nieruchomości zamieszkane. Jak ten system będzie funkcjonował po 1 stycznia? Będziemy chcieli podjąć uchwałę, by niektóre nieruchomości niezamieszkane włączyć do systemu. Istotnym elementem będzie utrwalenie selektywnego zbierania „u źródła” w pięciu pojemnikach – stwierdził P. Adamczyk.

Jest szansa na współdziałanie
Ciekawymi spostrzeżeniami podzielił się z uczestnikami konferencji prof. dr hab. Włodzimierz Urbaniak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przedstawił on zebranym, jaki wsad jest najkorzystniejszy dla procesów spalania, pod kątem obowiązków wynikających z prowadzenia selektywnej zbiórki. – Ktoś może zapytać, po co budujemy spalarnie, skoro wszystko sobie wysegregujemy. Ale my chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę, co w tych odpadach zmieszanych się znajduje – zaczął prof. Urbaniak. Na podstawie przeprowadzonych badań okazało się, że usunięcie ze strumienia odpadów zmieszanych frakcji zarówno wysokokalorycznych, jak i biodegradowalnych, sprawi, że kaloryczność tej pozostałości się nie zmieni, a nawet może nieco wzrosnąć – Jest sprawą oczywistą, ze rozwój systemów selektywnej zbiórki będzie miał wpływ na skład i kaloryczność strumienia odpadów. Jeżeli wysortujemy to, co nam nakazują przepisy, to wartość kaloryczna wzrośnie. Czyli realizacja wymogów powinna nam podnieść kaloryczność wsadu – powiedział W. Urbaniak. W tym kontekście znów celowa stała się odpowiedź na pytanie, czy na rynku instalacji zagospodarowania odpadów będzie istniała konkurencja. Profesor Urbaniak uważa, że z powodu braku odpadów i zbyt dużych mocy przerobowych instalacji w Polsce istnieje konflikt pomiędzy instalacjami MBP a spalarniami. Ale – jak pokazują przykłady innych krajów – wcale tak nie musi być. Raczej powinniśmy mówić o współpracy. – Żadna z metod czy instalacji nie jest na tyle uniwersalna, aby efektywnie i zgodnie z przepisami zagospodarować cały strumień odpadów. W przypadku MBP zawsze znajdzie się jakaś frakcja, której nie da się zagospodarować. Ale czy spalarnie są w stanie zastąpić wszystko? Nie! Bo mamy przepisy, które niemal wszystko każą nam segregować. Czy zatem instalacje MBP tu przeszkadzają? Nie! Tak naprawdę nie ma tu konfliktu. One wręcz mogą pomóc, np. gdyby tam wprowadzić suszenie – argumentował prof. Urbaniak.

Z kolei prof. dr hab. inż. Janusz Mikuła z Politechniki Krakowskiej skupił się na ostatnim ogniwie termicznego przekształcania odpadów, a mianowicie na sposobach zagospodarowania żużlu oraz popiołów poprocesowych. – Dziś niezbędne jest poszukiwanie możliwości przetwarzania tych odpadów w sposób jak najbardziej efektywny – stwierdził prelegent. – Taką szansę daje szersze zastosowanie procesu geopolimeryzacji. Dziś udaje nam się „zamykać” 50-60% tych odpadów niebezpiecznych, więcej się nie da. Jednak liczne zalety tej technologii pozwalają przypuszczać, że w najbliższych latach wzrośnie zastosowanie tego procesu do stabilizacji odpadów niebezpiecznych.

Zagrożenia dla spalarni
Poobiedni blok konferencji zdominowały prezentacje aktualnie realizowanych inwestycji spalarniowych w Polsce. Przedstawiciele inwestorów (PUHP „LECH” w Białymstoku, „ProNatura” Bydgoszcz, Miejski Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie oraz EcoGenerator Szczecin) pokrótce omówili etapy realizacji projektów, miejsce instalacji w lokalnym systemie gospodarki odpadami oraz szacowane koszty eksploatacji ZTPOK-ów.

Drugiego dnia Konferencji zorganizowano wyjazd do Berlina, gdzie wizytowano ZTPOK należący do spółki BSR, największej firmy zarządzającej gospodarką odpadami na terenie Niemiec. Aktualnie spalarnia w Berlinie posiada pięć linii do spalania odpadów o rocznej przepustowości 520 tys. ton.

fot. na otwarcie P. Szadziewicz/Ekorum

Partner portalu

Partner portalu

reklama

reklama

 

Artykuły i aktualności