SOSEXPO odpady

SOSEXPO 2016 – dwa dni pełne wiedzy o gospodarce odpadami

– W tym roku będziemy dyskutować o tym, jak wygląda polska gospodarka odpadami po trzech latach od wprowadzenia reformy. Czy ta nasza gospodarka odpadami kuleje, czy ma się dobrze? – mówiła Grażyna Pietrzyk, prokurent Zarządu Targów Warszawskich, otwierając V edycję Międzynarodowej Konferencji „Gospodarka Odpadami – Sosexpo 2016”, która odbyła się w dniach 17-18 lutego br. W ten sposób już na początku zarysowany został temat wiodący tegorocznej Konferencji.

W ciągu tych dwóch dni, oprócz bilansu trzech lat reformy, rozmawiać będziemy także o gospodarce w cyklu zamkniętym, o tym, jaka jest rola dialogu społecznego w gospodarce odpadami i inwestycjach oraz o nowoczesnych technologiach i innowacjach – dodała przedstawicielka organizatora Konferencji, wprowadzając zebranych w tematykę.

Konferencja prowadzona była w formie paneli, a moderatorem dyskusji pierwszego dnia był Kazimierz Barczyk, przewodniczący Federacji Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego.

Nim jednak zaproszeni paneliści przystąpili do prezentowania swoich doświadczeń i opinii, głos zabrał Andrzej Maciejewski, przewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. – Dzisiaj padną cyfry, padną fakty, padną argumenty, oceniające trzy lata konkretnych ustaleń i warunków, z którymi samorządy musiały się zmierzyć – powiedział reprezentant władzy ustawodawczej. – Mogę zapewnić, że średnio raz w tygodniu spotykam się z różnymi środowiskami w kwestii odpadów komunalnych i jedno mogę dziś bez wątpienia podkreślić, że najbliższe cztery lata, do roku 2020, to lata recyklingu. To lata, w których będziemy kłaść szczególny akcent na recykling i wszystko wokół tego powinno się kręcić. Szef samorządowej Komisji zwrócił przy tym uwagę, że odpady komunalne to także pieniądze i że warto na bazie dotychczasowych doświadczeń realizować poprawne gospodarowanie odpadami, a jednocześnie dbać o kwestie finansowe. – Aby samorządy nie dokładały do tego, bo i tak to wszystko finansują mieszkańcy – przekonywał A. Maciejewski. – Liczę, że dzisiaj pojawią się konkretne propozycje, które my, jako posłowie, jako Komisja, będziemy mogli skierować do nowelizacji. Bo myślę, że warto słuchać, warto wyciągać wnioski, bo na tym polega mądrość działania, żebyśmy mogli te argumenty przekładać na skuteczne ustawy.

Do słów posła odniósł się prowadzący dyskusję: – Ta reforma gospodarki odpadami to jest bodaj największe wyzwanie dla samorządów w ostatnich latach, jako zadanie, sprawdzian i test dla samorządów terytorialnych, bo grozi nam cywilizacja śmieci! Musimy je pokonać, bo byłoby to poniżej naszej godności, poniżej obowiązków publicznych nałożonych na samorządy, poniżej oczekiwań, że będziemy żyć w czystym otoczeniu. Wskazywał przy tym, że dobra realizacja zadań związanych z ochroną środowiska wymaga współdziałania władz państwowych i samorządowych, obywateli i profesjonalistów.

Oczami samorządu
„Bilans trzech lat wdrażania nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi, część I: doświadczenia władz samorządowych” – pod takim tytułem odbyła się sesja I. W jej trakcie Michał Kołaciński, burmistrz Oleśnicy, wspomniał, że wprowadzenie rewolucji odbyło się z dużymi perturbacjami i że tyle, ile samorządów, tyle pewnie systemów gospodarki odpadami. Wskazał też, iż świadomość mieszkańców wpływa na aspekty ekonomiczne, bo przekłada się na efekty selektywnej zbiórki, a tym samym na ekonomikę systemu. – Jeżeli mamy duży odzysk surowcowy, to obniża to koszty – mówił M. Kołaciński. Podkreślał przy tym zaletę posiadania „własnej”, samorządowej firmy i udziału w międzygminnym zakładzie zagospodarowania odpadów, co pomaga w realizacji nałożonych na gminy obowiązków. W odniesieniu do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK-ów) burmistrz Oleśnicy zwracał uwagę na istotną rolę, jaką odgrywa lokalizacja tego typu obiektów dla podniesienia ich efektywności, która powinna być dogodna dla mieszkańców. Pochwalił się przy tym efektami osiąganymi w zakresie selektywnej zbiórki – wzrost z 18 kg na mieszkańca na rok w 2012 r. do 40 kg w 2015 r. w odniesieniu do odpadów surowcowych i z 0 kg odpadów biodegradowalnych do 36 kg w tym samym okresie.

Zwrócił też uwagę, że – w jego opinii – nadal brakuje odpowiedzi na pytanie, czy system zagospodarowania odpadów opiera się na ekonomii, czy na zasadach ochrony środowiska.

Z kolei Wojciech Ogłuszka, przewodniczący Zarządu Mazurskiego Związku Międzygminnego – Gospodarka Odpadami (MZM – GO) podkreślił, że dla szczelności systemu ważne jest objęcie nim wszystkich nieruchomości, zarówno zamieszkanych, jak i niezamieszkanych. Obecnie na terenie MZM – GO selektywnie zbiera się tylko 12% odpadów, ale wymagane poziomy odzysku są osiągane dzięki Zakładowi Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych Spytkowo. Aktualnie Związek kładzie duży nacisk na edukację ekologiczną. Przewodniczący Zarządu zwrócił przy okazji uwagę, że dla podniesienia efektywności systemu gospodarowania odpadami bardziej powinni włączyć się producenci, np. opakowań.

Adam Rogaliński, kierownik Referatu Gospodarki Odpadami Komunalnymi Wydziału Zarządzania Usługami Komunalnymi Urzędu Miasta Kielce przedstawił natomiast doświadczenia tego miasta, które przygotowania do wdrożenia nowego systemu rozpoczęły zanim wprowadzono „rewolucję śmieciową” od szeroko zakrojonych konsultacji społecznych, nastawionych na przygotowanie mieszkańców do nowych zasad i obowiązków. W stolicy Świętokrzyskiego systemem również objęto wszystkie nieruchomości. Przedstawiciel Kielc pochwalił się również ściągalnością opłaty za gospodarowanie odpadami – za 2014 r. poziom nieściągniętych opłat wyniósł tylko 0,53%.

Jolanta Krzywiec, p.o. dyrektora Biura Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Urzędzie m.st. Warszawy, zwracała natomiast uwagę m.in. na to, że dyskusja o standardach selektywnej zbiórki jest spóźniona i będzie bardzo trudno wprowadzić jednolite zasady w całym kraju. Podkreśliła ona również wagę edukacji ekologicznej, która powinna być prowadzona na wszystkich możliwych płaszczyznach.

Z perspektywy biznesu
Druga sesja poświęcona była ocenie „rewolucji śmieciowej”, dokonanej z punktu widzenia przedsiębiorców, i zatytułowana „Bilans trzech lat wdrażania nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi, część II: doświadczenia i opinie środowisk gospodarczych oraz organizacji pozarządowych”.

Rozpoczął Krzysztof Kawczyński, przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), który odniósł się do założeń, jakie przyświecały znowelizowanej ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, stanowiącej podstawę wdrożenia tzw. rewolucji śmieciowej. – Tam było sześć punktów. Między innymi uniknięcie nielegalnego deponowania odpadów, monitoring i kontrola systemu itd. Żaden z tych punktów nie został wykonany w pełni. Nie osiągnęliśmy celu – mówił reprezentant KIG-u. – Branża przede wszystkim oczekuje stabilności prawa i otoczenia tego systemu. To jest najważniejszy postulat, którego domagamy się od wielu lat. Ten system permanentnie się zmienia. Nie jest dla nas do zaakceptowania to, że co roku mamy ogromne tąpnięcia w systemie prawnym i jeżeli chcemy, żeby prywatny biznes w to inwestował, to musimy mieć co najmniej pięć lat stabilnego prawa – przekonywał. Jako kolejną barierę w rozwoju systemu gospodarki odpadami komunalnymi K. Kawczyński wskazał wstrzymaną pomoc unijną na tę dziedzinę ochrony środowiska, stwierdzając przy tym, że udało się, na szczęście, w wyniku negocjacji, odblokować tzw. pomoc miękką. – W wysokości 900 mln, a mówimy o kwocie 12 mld zł! – podkreślał. – Mamy postawionych pięć zarzutów o niewykonanie warunków ex ante i z moich kontaktów z przedstawicielami Komisji Europejskiej wynika, że wcale nie jest powiedziane, że ta pomoc będzie odblokowana. I to nie ze względu na aktualnie rządzącą opcję. Przedstawiciel KIG-u ostrzegał też, że w lipcu tego roku przyjadą przedstawiciele Komisji Europejskiej (KE) i zmierzą, czy wykonaliśmy to, co powinniśmy. – A zarzuty są tak poważne, że tu nie wystarczą deklaracje, że jest świetnie. Nieprawda! Komisja doskonale wie, jak jest w Polsce, w związku z czym uczulałbym na ten optymizm, gdzie nam się wydaje, że ta Komisja tę pomoc w postaci 10 mld zł plus 2 mld naszych środków odblokuje. A przypomnę, że w poprzedniej perspektywie wydaliśmy w Polsce 7 mld zł, łącznie ze spalarniami. Reprezentant KIG-u zwrócił przy tym uwagę, że gdyby KE zdecydowała się warunkowo odblokować te środki, to zostanie nam niewiele czasu na ich spożytkowanie, bo do 2020 r. powinniśmy je zainwestować. – Jakim cudem w ciągu trzech lat stworzymy spalarnię? – pytał i sam udzielił odpowiedzi. – Nie ma takiej możliwości, bo proces przygotowania, budowy i uruchomienia trwa w Polsce od 5 do 7 lat. Ekspert zwrócił też uwagę na mankamenty związane z gospodarowaniem odpadami w Polsce. – Generalnie nie ma stosowania hierarchii postępowania z odpadami. W jego opinii, zasad postępowania z odpadami, określonych w stosownych przepisach unijnych i krajowych, nie stosuje się wcale albo udaje się, że są one przestrzegane. Krzysztof Kawczyński odniósł się również do kwestii mylenia ilości zebranych selektywnie odpadów z osiąganym poziomem recyklingu. – To nie jest recykling. Zebranie selektywnie i przekazanie komukolwiek, a nie do instalacji do sortowania, nie jest recyklingiem. My walczymy z tym, żeby minister nie podawał, ile odpadów zebrano selektywnie, bo to ma się nijak do tego, ile odpadów dojechało do papierni, ile dojechało do huty szkła. Śmiem twierdzić, że jest to połowa tego, co zbieramy selektywnie.

Przedstawiciel KIG-u poruszył również problem bazy danych i braku rzetelnych informacji dotyczących gospodarki odpadami. – Od 10 lat tworzymy bazy danych w Polsce i jakby nikomu nie zależało na tym, żeby te bazy powstały – mówił. – I przez to mamy bardzo duży, sięgający 30-50% udział „szarej strefy” i różnego rodzaju patologii, które de facto są tolerowane w systemie. Bo czymże są gminy, które się nie interesują, organizują przetargi i stawiają na najniższą cenę, na zasadzie odbierz i zawieź, gdzie chcesz? To nie jest udział w „szarej strefie”? To jest generowanie „szarej strefy”. A przetargi oparte o kryterium najniższej ceny to ok. 90%.

W dyskusjach o systemie gospodarowania odpadami od lat, jak bumerang, powraca kwestia dopuszczenia do stosowania tzw. zamówień in-house. Również podczas tej Konferencji nie obyło się bez odniesień do tego rozwiązania. Przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska KIG-u zwrócił uwagę, że in-house jest odstępstwem od przyjętej w Unii Europejskiej zasady ochrony konkurencji i że nie można go przyjmować jako rozwiązanie podstawowe.

Ten system daje szanse. Jeżeli ktoś chce poprzez współpracę gminy i biznesu właściwie postępować z odpadami – stwierdził podsumowując trzy lata nowego systemu Tomasz Uciński, prezes Zarządu Krajowej Izby Gospodarki Odpadami (KIGO). Prezes Uciński zwrócił też uwagę, że potrzebne jest ujednolicenie systemu informatycznego. – Czy Ministerstwo, czy wszyscy muszą posiadać dokładną informację, kto i jak postępuje z odpadami. Od ważenia pojemników, poprzez informację, jakie odpady zbieramy – ten system musi zafunkcjonować – przekonywał. Szef KIGO zauważył przy tym, że dużą wagę należy przywiązywać do efektywnej kontroli. – Bez skutecznej kontroli nie ma skutecznej gospodarki odpadami. My wiemy o tym, że są różnego rodzaju – delikatnie mówiąc – nieszczelności w systemie. Ale nieszczelności tworzą nie ci, którzy dobrze funkcjonują i realizują ten system, tylko ci, którzy chcą oszukać. W swoim wystąpieniu T. Uciński odniósł się również do koncepcji Zero Waste. – Oczywiście, jest to fajne ideologicznie, ale też bierzmy pod uwagę pewien pragmatyzm gospodarczy. Stwierdził przy tym, że KIGO jest zwolennikiem systemów funkcjonujących w Niemczech i Austrii, czyli – jak przekonywał – ekonomicznego podejścia do odpadów, polegającego na przetwarzaniu tego, co da się przetworzyć, z zachowaniem rachunku ekonomicznego i energetycznym zagospodarowaniu pozostałych odpadów.

Uważamy też, że powinna powstać taryfa związana z niezbędnymi kosztami zagospodarowania odpadów – stwierdził prezes Uciński, odwołując się do przykładu taryf funkcjonujących w sektorze wodociągowo-kanalizacyjnym. Pozostając przy kwestiach finansowych, odniósł się on do potrzeby większego zaangażowania w system producentów opakowań. – Jesteśmy za tym, żeby selektywną zbiórkę finansował przemysł opakowaniowy – przekonywał, argumentując, że spowodowałoby to obniżenie taryf odpadowych o ok. 30%. W swym wystąpieniu nawiązał również do tematyki in-house, stwierdzając, że Izba jest zwolennikiem prowadzenia gospodarki odpadami w oparciu o takie rozwiązanie.

Cokolwiek będziemy robić, cokolwiek mielibyśmy przy tym systemie majstrować, nawet w dobrych intencjach, chcąc go udoskonalić, to trzeba poddać pogłębionej refleksji – zauważył Dariusz Matlak, prezes Zarządu Polskiej Izby Gospodarki Odpadami (PIGO). – Trzeba w tym zakresie działać bardzo rozważnie. Prezes PIGO wskazał też, komentując m.in. kwestię wycofania się Ministerstwa Środowiska z publikacji rozporządzenia o mechaniczno-biologicznym przetwarzaniu odpadów (MBP), że wszystkie kwestie związane z gospodarowaniem odpadami nie mogą być rozwiązywane na szczeblu ministerialnym. W jego opinii, po to został zdecentralizowany system administracji publicznej, by odpowiedzialne decyzje podejmowały też samorządy. – Ustawy i rozporządzenia nie zastąpią odpowiedzialności i decyzyjności samorządów różnych szczebli. Nie oczekujmy więc od Warszawy, że wszystko zostanie zapisane w ustawach i zadekretowane w rozporządzeniach. Oceniając minione lata obowiązywania nowego systemu, D. Matlak odniósł się do „dzikich wysypisk”, których likwidacja była jednym z głównych założeń wprowadzania reformy. – Bez satysfakcji stwierdzam, że jesteśmy zgoła w punkcie wyjścia, bo w niektórych regionach sytuacja wręcz się pogorszyła. W swym wystąpieniu prezes Matlak odniósł się również do propozycji wprowadzenia w gospodarce odpadami zamówień in-house, stwierdzając, że ich stosowanie nie jest regułą, a właśnie odstępstwem od podstawy wolnego rynku, jaką jest konkurencja. Wskazał przy tym, że wprowadzenie takiego rozwiązania doprowadziłoby do upadku pozostałych na rynku polskich małych i średnich firm z tego sektora.

Jerzy Ziaja, prezes Zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu (OIGR) zwrócił uwagę na finansowy aspekt systemu gospodarki odpadami, w którym za koszty selektywnej zbiórki powinien płacić konsument, za pośrednictwem producentów opakowań, którzy środki zebrane od nabywców towarów w opakowaniach powinni skierować na odzyskanie zużytych opakowań. Jednocześnie wskazał na brak opłacalności odzyskiwania frakcji surowcowej ze strumienia odpadów zmieszanych i na problemy z właściwym wykorzystaniem pomocy unijnej. – Polska poszła inną drogą, można powiedzieć na skróty, a mianowicie: są pieniądze do wykorzystania z Unii Europejskiej, więc trzeba stworzyć prawo, żeby można było z tego skorzystać. Jakie prawo? Takie, że zbierzemy pieniądze od mieszkańców na gospodarkę odpadami, wybudujemy „pałace”, skorzystamy ze środków unijnych, skonsumujemy je. Dzisiaj mamy efekt taki, że wybudowane instalacje są przeinwestowane, brakuje nam środków na to, żeby je utrzymać. To jest kwestia roku czy dwóch – mówił szef OIGR-u. Komentując efektywność wydawania środków na instalacje, odniósł się również do spalarni odpadów. – W Polsce, proszę Państwa, spalarnie budowane są tam, gdzie mamy nadmiar ciepła. I to jest problem, że nie są instalacje do wykorzystania odpadów budowane tam, gdzie tego ciepła brakuje, gdzie mogą się poszczycić kogeneracją – mówił z żalem. Wskazał przy tym również, że dopiero teraz KE wprowadza zmiany w dyrektywach, mające na celu wdrożenie zasad związanych z ekonomiczną odpowiedzialnością przemysłu i prowadzących do tego, żeby to przemysł sfinansował selektywną zbiórkę odpadów znajdujących się w strumieniu odpadów komunalnych.

Wojciech Janka, prezes Zarządu Krajowego Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast (KFDZOM) przedstawił katalog zmian niezbędnych do przeprowadzenia w ocenie tej organizacji. – Pierwsze to kodeks gospodarki odpadami, czyli kodyfikacja przepisów. Jednak prezes Janka zwrócił uwagę, że kodyfikacja ta powinna zmierzać w kierunku minimalizacji liczby przepisów. – Z zadowoleniem przyjęliśmy, że obecny minister środowiska nie dopuścił do opublikowania rozporządzenia w sprawie MBP – stwierdził prezes KFDZOM-u, zwracając przy tym uwagę, że projekt tego aktu wykonawczego z czterech stron poprzedniego rozporządzenia rozrósł się do kilkunastu. Drugi punkt koniecznych zmian, wg KFDZOM-u, obejmuje aspekty organizacyjne. – Uważamy, że powinny być stworzone wojewódzkie zarządy gospodarki odpadami. Organ taki, w opinii szefa Krajowego Forum, powinien być instytucją zarządzającą gospodarką odpadami. Ponadto gminy powinny być przypisane do jednej regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK). Prezes Janka odniósł się również do kwestii konkurencyjności w gospodarce odpadami. – Źle zrozumiana konkurencyjność w sferze ochrony środowiska powoduje marnotrawstwo sił i środków oraz podraża cały system gospodarki odpadami. Wskazał też, że większość członków KFDZOM-u zgadza się z tezą, że wybór, czy organizować system w oparciu o przetargi, czy o in-house, powinien należeć do gmin, a nie do państwa. – Ochrona środowiska przed odpadami komunalnymi powinna być kosztem gminy, czyli kosztem mieszkańca. Natomiast kosztem nie powinno być gospodarcze wykorzystanie odpadów, to powinno być kosztem przedsiębiorcy, czyli przerzucone na konsumenta  mówił. W jego opinii, nie może być tak, żeby ubodzy renciści płacili za gospodarkę odpadami surowcowymi tyle samo, co ludzie bogaci, konsumujący o wiele więcej produktów w opakowaniach. Stwierdził też, że w zakresie recyklingu odpadów surowcowych wyłączną odpowiedzialność powinien ponosić producent produktów w opakowaniach. Odnosząc się do kwestii ustalania opłat za gospodarowanie odpadami, powiedział, że powinny być one przyjmowane wzorem wodociągów, a nie uchwalane, bo wówczas radni licytują jak najniższą ich wysokość. Kolejnym zagadnieniem, do którego odniósł się W. Janka, był zakaz składowania tzw. frakcji palnej. – To powinien być instrument rynku, a nie zakaz administracyjny. Jeżeli rynek, energetyka, a nie gospodarka komunalna będzie zainteresowana, a moim zdaniem powinna być zainteresowana, energetycznym wykorzystaniem odpadów, to nie ma w ogóle potrzeby, żeby coś zakazywać, a zakaz będzie nierealny do wykonania w tych regionach kraju, gdzie nie będzie spalarni odpadów.

Między innymi do zmowy przetargowej pomiędzy gminami a wykonawcami odniósł się Witold Zińczuk, przewodniczący Rady Programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami (ZPGO), tłumacząc zgromadzonym jej mechanizm. Polega on – jego zdaniem – na tym, że wykonawca nie przestrzega standardów gospodarki odpadami, dając w zamian niską cenę, a zamawiający nie kontroluje ich przestrzegania, będąc usatysfakcjonowanym osiągniętymi korzyściami w wymiarze polityczno-finansowym. Wśród wniosków dotyczących organizacji systemu gospodarki odpadami W. Zińczuk zaproponował, by w miejsce gmin organizatorem gospodarki odpadami były powiaty.

W oczekiwaniu na Krajowy i wojewódzkie plany gospodarki odpadami
W kolejnej odsłonie Konferencji skupiono się na aktualizowanych wojewódzkich planach gospodarki odpadami (WPGO) i planach inwestycyjnych. Grzegorz Drozdowski, dyrektor Departamentu Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego, przedstawił stan zaawansowania prac nad aktualizacją WPGO dla regionu, który reprezentuje. Według zapewnień dyrektora, Plan jest już gotowy do uchwalenia, lecz oczekiwana jest wciąż aktualizacja Krajowego Planu Gospodarki Odpadami (KPGO), która ma być gotowa na koniec marca br. Przy tej okazji reprezentant woj. warmińsko-mazurskiego pochwalił samorządowców z północno-wschodniej Polski, za to, że w podzielonym na pięć regionów województwie działa sześć RIPOK-ów, które są samorządowe. Obecnie wyzwaniem jest zagospodarowanie frakcji palnej, dlatego w Olsztynie planowana jest realizacja instalacji do spalania paliwa alternatywnego (RDF-u).

Z kolei Marcin Podgórski, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami oraz Pozwoleń Zintegrowanych i Wodnoprawnych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego poinformował, że prace nad aktualizacją mazowieckiego WPGO są bardzo zaawansowane, a zaczęły się od ankietyzacji związanej z regionalizacją. W wyniku prowadzonych konsultacji zebranych zostało ok. 6 tys. uwag do projektu WPGO. Ostateczne uchwalenie Planu będzie możliwe po zakończeniu prac nad KPGO.

W trakcie tej sesji podniesiony został m.in. problem braku krajowej strategii w zakresie gospodarki odpadami. Plany bowiem nie są dokumentami strategicznymi i powinny wskazywać działania oraz harmonogram ich realizacji, by móc osiągnąć cele wskazane w strategii.

Miedzy innymi do swoich doświadczeń związanych z analizą WPGO z okresu planowania 2008-2012 odniosła się dr inż. Barbara Kozłowska z Politechniki Łódzkiej. W jej opinii, w projektach ówczesnych planów w ogóle nie odniesiono się do ograniczania wytwarzania odpadów. Stwierdziła też np., że w projektach planów nadal najwięcej uwagi poświęca się odpadom komunalnym. Podkreśliła przy tym również, że – wg informacji KE – Polska jest na pierwszym miejscu w Europie pod względem marnotrawstwa żywności i wytwarzania odpadów kuchennych.

Powinniśmy mówić o strategii długofalowej, a KPGO i WPGO są zbyt krótkookresowe – zauważył Piotr Szewczyk, dyrektor Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw” (ZUOK), przewodniczący Rady RIPOK-ów. – Brakuje nam rzetelnej wiedzy o wielkości strumienia odpadów. Nie mamy pełni wiedzy o rzeczywistych możliwościach instalacji – dodał dyrektor ZUOK-u, argumentując, że tylko posiadanie realnych danych w tym zakresie można się pokusić o dobre planowanie.

W odniesieniu do planowania, w tej części Konferencji, padły także opinie, że brakuje nam pomysłu na zagospodarowanie energetycznej frakcji odpadów. Do tej kwestii nawiązał Artur Mitrowski, reprezentujący spółkę Budimex, stwierdzając m.in., że 120 tys. ton odpadów pozwala zapewnić ogrzewanie dla małego miasteczka, i wskazując, że nie wszystkie tworzywa nadają się do recyklingu. Jednocześnie uświadamiał, że dla zapewnienia bezpieczeństwa instalacji do termicznego przekształcania odpadów w zakresie nieprzerwanego jej działania w sytuacji, gdy dostawa strumienia odpadów do tego typu instalacji jest niepewna, może być przystosowanie jej do spalania różnych rodzajów paliw. Wskazał przy tym przykład instalacji budowanej w Zabrzu, która będzie mogła spalać trzy rodzaje paliw.

Circular economy – szansa rozwojowa
Interesujący był także drugi dzień Konferencji, który również podzielony został na trzy części. W sesji IV (pierwszej tego dnia), moderowanej przez Adama Mierzwińskiego z Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie, zaproszeni paneliści skupili się na tym, jak zrealizować cele zawarte w Strategii Europa 2020 i jak przygotować nasz kraj do wprowadzenia gospodarki o obiegu zamkniętym (circular economy). Najpierw głos oddano Rozalinie Petrovej z Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej. W swej prezentacji pokazała ona m.in. główne cele strategii Unii w zakresie gospodarki odpadami i surowcami. Mimo podnoszonej wydajności produkcji, ze względu na rosnące zużycie surowców, które nie są odnawialne, i wzrastającej ilości wytwarzanych odpadów, musimy przestawić się na gospodarkę o obiegu zamkniętym – takie było główne przesłanie prelekcji przedstawicielki KE. – Model gospodarki „obiegowej” mógłby pobudzić gospodarkę o 7% PKB, dając przy tym nowe miejsca pracy – przekonywała R. Petrova, która na koniec swego wystąpienia stwierdziła również, że Polska w okresie 2005-2015 zanotowała duże osiągnięcia w zakresie gospodarki odpadami i że – jeśli utrzymany zostanie pozytywny trend – naszemu krajowi uda się osiągnąć unijne cele odzysku i recyklingu.

W zeszłym roku przygotowaliśmy dokument, w którym wskazaliśmy cztery, naszym zdaniem, najistotniejsze priorytety tej idei, z punktu widzenia polskiej gospodarki – powiedział Łukasz Sosnowski z Ministerstwa Rozwoju (MR), odnosząc się do zaproponowanej przez KE strategii opartej na gospodarce o obiegu zamkniętym. Dodał przy tym, że owe cztery priorytety zostały sformułowane po szerokich konsultacjach z przedsiębiorcami. – Te cztery priorytety to była innowacyjność, to było stworzenie rynku na surowce wtórne, to była jakość surowców wtórnych oraz to była kwestia zwiększenia umiejscowienia w tej nowej polityce rynku usług. Komentując unijną strategię, zauważył, że pocieszające jest to, iż uwagi strony polskiej zostały uwzględnione przez KE, ale niektóre elementy tej strategii mogą budzić wątpliwości. Jako przykład wskazał propozycję wprowadzenia, jako obligatoryjnego, obliczania śladu środowiskowego. To, zdaniem reprezentanta MR-u, może mieć negatywny wpływ na kondycję polskich przedsiębiorców.

My ten pakiet gospodarki o obiegu zamkniętym traktujemy głównie jako szansę, a nie jako zagrożenie – stwierdził też Ł. Sosnowski, komentując wspomniane wątpliwości. Wskazał przy tym, że dostępne są środki pomocowe, przeznaczone na rozwój innowacyjności, które można wykorzystać na rozwój technologii realizujących zasady circular economy i że w opinii resortu ta strategia daje możliwość uzyskiwania przewag konkurencyjnych na rynku.

O tym, że złom niebawem może stać się odpadem, a nie surowcem, mówił natomiast Piotr Gluźniewicz, prezes Rady Izby Przemysłowo-Handlowej Gospodarki Złomem, tłumacząc to spadającymi cenami tego poszukiwanego jeszcze do niedawna surowca. – W ostatnich miesiącach wiele hut przestało topić, zaczęło wyhamowywać stalownie, czyli nie zużywają złomu – przekonywał, co spowodowało, że cena skupu złomu stalowego w ostatnim czasie drastycznie spadła. Mówił przy tym, że branża, w okresie dużego zapotrzebowania na stal inwestowała w nowe rozwiązania służące podniesieniu efektywności odzysku i recyklingu.

Z uwagą i nadziejami obserwujemy działania związane z przygotowaniem do wdrażania pakietu, który mówi o obiegu zamkniętym w gospodarce, ponieważ my, jako przemysł celulozowo-papierniczy, i tu w Polsce, i w Europie, jesteśmy jednym z tych pięciu strategicznych sektorów, który ma źródło surowca odnawialnego – powiedział Janusz Turski, dyrektor zarządzający ze Stowarzyszenia Papierników Polskich. Uświadomił uczestników, że w strukturze produkcji papieru w Polsce, udział surowca wtórnego, już w ubiegłym roku był większy aniżeli pierwotnej masy. Wskazał też, że branża papiernicza boryka się z problemem zapewnienia wystarczającej ilości surowca. – Rok do roku wzrasta zapotrzebowanie na surowiec wtórny i dwa zakłady z najnowocześniejszymi liniami do produkcji papieru i tektury w Europie – Świecie i Stora Enso – w ub.r. miały już niedobory i musiały sprowadzać surowiec wtórny, makulaturę z zagranicy – argumentował. Przekonywał, że w związku ze słabą efektywnością odzysku zużytej makulatury zakłady te nie są w stanie zaspokoić potrzeb rynku w zakresie produkcji opakowań. – Surowiec wtórny już jest surowcem podstawowym do produkcji w naszym przemyśle! Od Europy odstajemy pod względem wskaźnika odzysku i recyklingu makulatury, ale nie pod kątem jej użycia w produkcji. Dyrektor Turski dodał, że w celu zaspokojenia potrzeb surowcowych branża inwestuje w plantacje roślin szybkorosnących. Podkreślał przy tym, iż dla papierni niebagatelne znaczenie ma czystość surowca wtórnego. – Mamy żal do organów samorządu terytorialnego, że – realizując obowiązki wynikające z przepisów ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – ułatwiają sobie drogę, oczywiście, rozpatrując warianty mniej kosztowe, i traktują to zadanie tylko w kategoriach: odpady „suche” i „mokre” – powiedział, odnosząc się właśnie do kwestii jakości surowców wtórnych pozyskiwanych w ramach selektywnej zbiórki. Wskazywał, że ta droga nie pozwoli nam osiągnąć wymaganych poziomów odzysku i recyklingu.

Natomiast na brak koordynacji działań edukacyjnych, prowadzonych przez funkcjonujące w Polsce organizacje odzysku, uwagę zwrócił Jakub Tyczkowski, prezes Zarządu Rekopolu. – Wydaje mi się, że jeśli mówimy o podnoszeniu świadomości na poziomie całego społeczeństwa, całej Polski, wszystkich 38 mln mieszkańców, powinniśmy mówić o działaniach bardzo precyzyjnie skoordynowanych. Nie może być takiej sytuacji, że mieszkaniec Warszawy otrzymuje taką informację, w Krakowie taką, a w Skierniewicach inną – przekonywał. – Dziś tak się dzieje. Co więcej, w wielu miejscach mieszkaniec nie otrzymuje żadnej informacji albo jest ona bardzo ograniczona. Jego zdaniem, powinna zatem zostać przygotowana regulacja, która całkowicie zmieniłaby tę niepożądaną sytuację. Wskazał przy tym, że działania edukacyjne generują ogromne koszty, a organizacje odzysku są zobowiązane do wydatkowania 5% swoich obrotów na te cele, co oznacza obecnie ok. 2,5 mln zł. – Śmiem twierdzić, że zrobienie dobrej kampanii edukacyjnej dla części Warszawy to jest 2,5 mln, natomiast za 2,5 mln zł nie zrobimy porządnej akcji dla 38 mln Polaków. Mówimy więc o potrzebie zagwarantowania zupełnie innego strumienia finansowego, tak aby nasza świadomość rzeczywiście była podnoszona – mówił J. Tyczkowski.

Odnosząc się do kwestii jakości surowców wtórnych, pozyskiwanych w ramach gminnych systemów odpadowych, również on skrytykował prowadzenie zbiórki w podziale na odpady „suche” i „mokre”. Wskazał przy tym, że tylko wysokiej jakości surowce, pochodzące z pogłębionej selektywnej zbiórki, nadają się do prowadzenia technologicznych procesów recyklingu. Mówił także, że każda branża do produkcji wymaga dziś surowca wysokiej jakości, a polska branża recyklingu należy do najnowocześniejszych w Europie.

Jeżeli mamy pójść naprzód, to potrzebna jest bardzo precyzyjna analiza stanu, w którym się znajdujemy, i mam wrażenie, że tej analizy po prostu nie ma – powiedział Jacek Wodzisławski, prezes Zarządu Fundacji na rzecz Odzysku Aluminiowych Puszek po Napojach RECAL.

Polskę stać na to, żeby wyprzedzać, a nie podążać – stwierdziła Hanna Marlière z firmy Envi-Pro, konsultantka European Environmental Bureau w Polsce. – Nie możemy czekać. Dzisiaj wiedząc, jakie są strategiczne kierunki w gospodarce o obiegu zamkniętym, w ekonomice, nie tylko środowiska, ale też w ekonomice surowcowej, jakie są problemy, z którymi już się spotykamy i które są szczegółowo zdiagnozowane, nie możemy czekać, aż Komisja opublikuje dyrektywę, aż nasz – mniej lub bardziej opieszały – aparat władzy tę dyrektywę implementuje. Efekty takiego oczekiwania mamy dzisiaj chociażby w branży gospodarki odpadami, ponieważ mamy warunki ex ante, które nie zostały wypełnione, i od dwóch i pół roku czekamy na uruchomienie środków na inwestycje – argumentowała. – Mało tego, strategiczne dokumenty, jakimi są Krajowy i wojewódzkie plany gospodarki odpadami, są w powijakach i w żaden sposób – mówię to z pełną odpowiedzialnością – nie uwzględniają założeń gospodarki w obiegu zamkniętym – powiedziała ekspertka, odnosząc się do kwestii strategicznych.

Dialog społeczny i innowacyjność w gospodarce odpadami
Rola dialogu społecznego w procesach inwestycyjnych w gospodarce odpadami była tematem przewodnim kolejnej części Konferencji, o której moderowanie organizatorzy poprosili Sławomira Brzózka, prezesa Zarządu Fundacji „Nasza Ziemia”.

Kamila Musiatowicz, prezes Fundacji alter eko, podkreślała walory dobrze przeprowadzonych, zakrojonych na szeroką skalę konsultacji, które – w jej opinii – niosą za sobą wiele dobrego, bowiem poprzez zdefiniowanie problemów i potrzeb strony społecznej pozwalają na podjęcie najwłaściwszych decyzji. Zastrzegła przy tym, że na drodze do przeprowadzenia takiej akcji konsultacyjnej mogą stanąć niska frekwencja na organizowanych spotkaniach i problemy z dotarciem do mieszkańców z własnym przekazem. Podkreśliła przy tym rolę „tłumacza”, który pomoże lokalnej społeczności zrozumieć komunikaty generowane przez urzędników. Wskazywała też na inną barierę, z którą można się spotkać w sytuacji, gdy konsultacje spotkają się z dużym zainteresowaniem i żywą reakcją. Mowa o konieczności udzielenia merytorycznej odpowiedzi na wszystkie zgłoszone pytania i uwagi, co może być bardzo czasochłonne.

Paweł Głuszyński, reprezentujący organizację Zero Waste Europe, przekonywał, że organizacje pozarządowe są chętne do współpracy z samorządami i do wsparcia urzędników w kontaktach z mieszkańcami, ale by to zadziałało, potrzebna jest aktywna postawa samorządów.

Z kolei dr inż. Barbara Kozłowska z Politechniki Łódzkiej, na przykładzie własnych doświadczeń z małej gminy, w której jest radną, wskazywała na wielką potrzebę, jaką jest edukacja radnych, którzy przecież podejmują niebagatelne decyzje dotyczące gospodarki odpadami.

Prezes Fundacji Ekologicznej „Zielona Akcja”, Irena Krukowska-Szopa, na przykładzie małych gmin, przekonywała natomiast o potrzebie dobrego przygotowania tzw. liderów przekazu, czyli ludzi, którzy – jak tłumaczyła – są autorytetami w swoich społecznościach i mogą przekazywać informacje dalej. – Począwszy od proboszcza, skończywszy na sołtysach, nauczycielach, radnych. Jeśli te osoby zostaną odpowiednio przygotowane, będą miały wiedzę o tym, jak ten system funkcjonuje, po co segregujemy te odpady, co wrzucamy, czego nie wrzucać i dlaczego to tyle kosztuje, to są to osoby, które mają później bezpośredni kontakt z mieszkańcami i mogą naprawdę wiele pozytywnych informacji przekazać, co więcej, zachęcać – argumentowała. Wskazywała przy tym, że z doświadczenia wynika, że z odpowiednim poziomem wiedzy na temat lokalnego systemu gospodarki odpadami, problemy mają nawet nauczyciele. – Dwa dni temu, jak zwykle prowadziliśmy zajęcia w szkole. Nasza trenerka dzwoni do mnie i mówi: po raz kolejny nauczyciele potwierdzili, że nie wiedzą, jak powinna być szczegółowo prowadzona selektywna zbiórka odpadów na terenie gminy. Jak to: nie wiedzą? Przecież to nauczyciele edukują dzieci, to nauczyciele mogą dotrzeć potem do rodziców. Gdzie tkwi błąd? Może pracownicy gminy nie poinformowali, jak powinno to przebiegać? Może powinni to robić częściej? Może powinni przygotować wyczerpujące materiały? Tutaj pewnie dróg dojścia jest wiele, ale polecam to: inwestujmy w osoby, które rzeczywiście mają wpływ na postawy mieszkańców, a wtedy z pewnością będzie ta selektywna zbiórka dużo lepiej przebiegała – namawiała do wykorzystywania „liderów przekazu” szefowa „Zielonej Akcji”.

Ważny był również głos Eweliny Nartowskiej, reprezentującej Wydział Zarządzania Usługami Komunalnymi Urzędu Miasta Kielce, która na przykładzie doświadczeń stolicy Świętokrzyskiego stwierdziła, że nie można bać się konsultacji, gdyż to właśnie mieszkańcy są recenzentami pracy urzędników. Przekonywała ona, że dobrze przeprowadzone konsultacje zaoszczędzają pracy, bo gdy mieszkaniec nie rozumie działań urzędu, to pyta i oczekuje wyjaśnień i w ten sposób generuje dodatkową pracę.

Ostatnia część Konferencji upłynęła pod znakiem nowoczesnych technologii i innowacji w gospodarce odpadami, a jej moderatorem był dr inż. Piotr Manczarski z Wydziału Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej. O inicjatywie, która ma pomóc we wdrażaniu nowych technologii, które często napotykają na problemy z przebiciem się na rynku, w wyniku braku referencji i braku zaufania ze strony inwestorów, opowiedział Bartosz Malowaniec z Instytutu Ochrony Środowiska. – Nowe technologie mają problem w wejściu na rynek, dlatego Komisja Europejska podjęła inicjatywę polegającą na zbudowaniu systemu weryfikacji technologii ETV – informował. Potwierdzenie problemów dotykających nowych technologii padło z ust Pawła Millera, reprezentującego Spółkę Bioelektra Group, która doświadcza braku zaufania do wprowadzanej przez siebie nowej technologii.

Na fakt, że innowacyjnością w systemie gospodarowania odpadami w Polsce, w pewnym sensie, jest zafunkcjonowanie spalarni odpadów, zwrócił uwagę dr hab. inż. Tadeusz Pająk z Katedry Systemów Energetycznych i Urządzeń Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie. Wskazał on ponadto cztery aspekty, pod kątem których można mówić o innowacyjności w przypadku krajowych instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych. Są to optymalna efektywność energetyczna, minimalizacja oddziaływania na środowisko, efektywne zarządzanie oraz estetyka.

Z kolei Ryszard Wasielewski z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu odniósł się do możliwości zagospodarowania energetycznej frakcji odpadów komunalnych przez energetykę zawodową i ciepłownie, wskazując, że oczekiwane jest otwarcie się tej branży na wykorzystanie paliw z odpadów. Jako zasadniczą barierę w tym aspekcie wskazał on niestabilność prawa, która nie gwarantuje zamknięcia bilansu ekonomicznego. Jednym z rozwiązań, które – w opinii eksperta – mogłoby przyśpieszyć rozwój tego sposobu zagospodarowania odpadów, będzie możliwość rozliczenia energii pozyskanej z frakcji „bio” jako pochodzącej ze źródła odnawialnego. Dodał przy tym, że kończą się prace nad rozporządzeniem określającym metodę rozliczania odnawialnej energii przy spalaniu różnych rodzajów odpadów. Przedstawiciel Instytutu z Zabrza przypomniał jednocześnie, że paliwo z odpadów nadal jest odpadem i podlega rygorom przypisanym do termicznego przekształcania odpadów. Podpowiedział przy tym, by skupić się na produkcji paliw z odpadów o dobrych i stabilnych parametrach, nawet kosztem wartości opałowej, bowiem zagwarantuje to odbiór RDF-u w momencie, gdy na to paliwo otworzy się energetyka.

Tymczasem paliwa z odpadów trafiają do cementowni, które – jak powiedział Andrzej Ptak, przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Producentów Cementu – obecnie zagospodarowują 10% odpadów komunalnych, a mogą dojść do 15%. – Dziś 55% paliwa stosowanego w cementowniach to paliwa alternatywne z odpadów! – informował.

Choć tematów było wiele, a paneliści narzekali, że oddany im do dyspozycji czas nie pozwalał na przedstawienie pełnego komentarza do podejmowanej tematyki, trzeba jednak stwierdzić, że dwa dni Konferencji pozwoliły na zebranie skondensowanej dawki wiedzy o obecnej sytuacji w dziedzinie gospodarowania odpadami. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że uczestnicy, których było ponad 340, zdołali wyłuskać z tej ogromnej porcji informacji elementy, które pozwolą im budować efektywniejsze systemy gospodarowania odpadami.

Piotr Strzyżyński

Absolwent kierunku geografia (specjalność kształtowanie i ochrona środowiska) na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez długi czas współredagujący, a następnie prowadzący miesięcznik pt. „Przegląd Komunalny”. Obecnie osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, z głównym jej przejawem – portalem sozosfera.pl.
e-mail: piotr.strzyzynski@sozosfera.pl

Partner portalu

Partner portalu

reklama

reklama

 

Artykuły i aktualności