W szkolnych i przedszkolnych stołówkach codziennie marnuje się znaczna ilość żywności. Część dzieci nie kończy posiłków, kuchnie przygotowują zbyt duże porcje, a niektóre potrawy wracają nietknięte. Wrocław dołączył do międzynarodowego projektu FoodCircus, aby przeanalizować kwestie marnowania żywności oraz opracować skuteczne sposoby ograniczenia jej strat w placówkach edukacyjnych. Poinformował o tym Urząd Miejski Wrocławia (UM).
Problemów marnowania żywności – 40% szkolnych posiłków trafia do kosza
Projekt realizowany jest w 13 wybranych szkołach i przedszkolach – zarówno z kuchnią własną, jak i cateringiem. Są uwzględnione także placówki, gdzie kuchnia własna jest łączona z cateringiem. FoodCircus to projekt międzynarodowy – jego partnerami są miasta i uczelnie z Austrii, Czech, Węgier i Włoch. Wspólna praca, wymiana doświadczeń i porównanie różnych systemów żywienia ma pozwolić Wrocławiowi na stworzenie rozwiązań, które mogą zadziałać nie tylko lokalnie, ale i w całym kraju – wskazał UM.
– Nie chodzi tylko o oszczędność. Chodzi o szacunek do jedzenia, do pracy ludzi, którzy je przygotowują, i do środowiska naturalnego. Marnowanie żywności to marnowanie zasobów – wody, energii, czasu i pieniędzy – podkreśliła Małgorzata Brykarz, dyrektor Wydziału Klimatu i Energii UM.
Analizę marnowania żywności przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Badania zrealizowano w sześciu placówkach (szkołach i przedszkolach). W każdej z nich, przez pięć dni, skrupulatnie ważono posiłki, liczono porcje i analizowano, co z talerzy dzieci po skończonym posiłku trafia do odpadów. Z analizy wynika, że ok. 40% posiłków w badanych szkołach i przedszkolach trafia do kosza. Średnio 415 kg żywności tygodniowo marnuje się w każdej placówce objętej badaniem. Dziennie to ok. 83 kg, z czego 38 kg stanowią drugie dania, a 27 kg – zupy.
Nadprodukcja, czyli nieserwowane jedzenie, to przeciętnie 17% całości – ok. 177 kg tygodniowo na placówkę. Dodatkowo – 27% to resztki z talerzy – podał magistrat.
Badania wykazały również zależność między modelem żywienia a poziomem strat. Najwięcej jedzenia marnuje się w placówkach, w których przeważa catering i jedynie częściowo korzysta się z kuchni własnej. Najmniejsze straty odnotowano w tych, gdzie to kuchnia własna dominuje, a catering stanowi jedynie dodatek – wskazał UM.
Od raportów do działań
Na podstawie wykonanej analizy, w placówkach objętych projektem FoodCircus zostaną wdrożone działania naprawcze. Będzie wśród nich optymalizacja żywności, czyli dostosowanie wielkości porcji i rodzaju dań do potrzeb i preferencji dzieci. Elementem działań naprawczych ma być również edukacja ekologiczna. Będzie ona miała na celu podnoszenie świadomości o problemie marnowania żywności wśród dzieci, rodziców, pracowników szkół i przedszkoli – w tym przede wszystkim – obsługi kuchni. Przewidywane jest także „szturchanie” (nudging). To podprogowe działania wpływające podświadomie, czyli kolorowe talerze, talerze o różnych rozmiarach, talerze z podziałkami. Przewiduje się także wprowadzenie redystrybucji. Jest to możliwość zagospodarowania nadmiaru żywności ze szkół i przedszkoli i przekazanie jej potrzebującym.
Problem marnowania żywności – liczą się także smaki
Z badań wynika jasno, że dzieci najchętniej jedzą dania proste, łagodne i znane z domowej kuchni, takie jak pierogi, kluski i kotlety. Potrawy o wyrazistych smakach, takie jak kwaśne zupy, warzywne kremy, buraki czy sałatki, są znacznie mniej popularne. Kasze wypadły wyjątkowo słabo – mają najniższą jadalność ze wszystkich produktów. Na przeciwnym biegunie znalazły się desery i słodkie napoje, które niemal zawsze są zjadane do końca – wskazał UM.
Zupy, mimo że są podstawowym składnikiem obiadu, są bardzo często marnowane. Tygodniowo w każdej placówce średnio wyrzuca się aż 80 kg zup. Wiele dzieci zjada tylko drugie danie – zupy są pomijane lub nietknięte wracają w wazach do kuchni. Czasem przyczyna jest prozaiczna – brak czasu. – Podczas badań mieliśmy okazję obserwować nawyki żywieniowe dzieci, co pozwoliło lepiej zrozumieć problem. Zwróciliśmy uwagę choćby na to, że marnowanie żywności jest także związane z warunkami, w jakich dzieci spożywają posiłki. W przedszkolach mają one więcej czasu i komfortu, natomiast w szkołach, z powodu krótkich przerw, hałasu i przepełnionych stołówek, dzieci jedzą w pośpiechu, często wybierając tylko część posiłku. Co ciekawe, w Polsce dzieci mają najmniej czasu na obiad w porównaniu do innych krajów uczestniczących w projekcie – podkreśliła dr inż. Karolina Sobieraj z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Sprawdzą skuteczność podjętych działań
Po wdrożeniu rozwiązań, które zakłada projekt FoodCircus – te same placówki zostaną przebadane ponownie. To pozwoli sprawdzić, co rzeczywiście działa i jak skutecznie można ograniczyć skalę marnowania.
Na podstawie nadesłanej informacji
fot. sozosfera.pl (zdjęcie ilustracyjne)













