Odkryli-bombę-ekologiczną-fot.-policja.jpg

Policjanci z Mikołowa odkryli bombę ekologiczną

Komenda Główna Policji (KGP) poinformowała na swojej stronie internetowej, że mikołowscy policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą odkryli bombę ekologiczną, którą stanowią odpady w postaci farb i rozpuszczalników zgromadzone w beczkach i pojemnikach, tzw. mauzerach na terenie kilku miejscowości z powiatu mikołowskiego. Jak dodaje KGP, osoby odpowiedzialne za proceder polegający na nielegalnym gospodarowaniu odpadami zostały zatrzymane i usłyszały zarzuty. Grozi im do 5 lat więzienia.

Odkryli bombę ekologiczną w miejscowościach powiatu mikołowskiego

Sprawa zaczęła się 25 czerwca br., kiedy to w kilku miejscach na terenie powiatu mikołowskiego znalezione zostały mauzery i beczki z nieznanymi początkowo substancjami. Niebezpieczne odpady zostały porzucone na dworcu kolejowym w Orzeszu, a także na terenie leśnym w Mikołowie przy ul. Piaskowej oraz na jednej z miejscowych stacji paliw. Jak podaje policja, w dwóch ostatnich z wymienionych lokalizacji, doszło już do rozsczelnienia kilku beczek, co w konsekwencji mogło doprowadzić do tragedii.

Sprawą zajęli się policjanci z mikołowskiego wydziału dw. z przestępczością gospodarczą, którzy w wyniku podjętych czynności już dwa dni później dotarli do osoby, która mogła mieć związek ze sprawą. Tego samego dnia na prywatnej posesji w Mikołowie stróże prawa dokonali kolejnego odkrycia. Znajdowało się tam 40 pojemników typu mauzer o pojemności 1000 litrów, ponad 80 metalowych beczek o pojemności 200 litrów każda oraz blisko 100 beczek z tworzywa sztucznego o pojemności 30 litrów. Łącznie ponad 90 tysięcy litrów odpadów farb i rozpuszczalników pochodzenia acetonowego służących do produkcji poligraficznej. Biorąc pod uwagę wszystkie cztery miejsca, w których ujawniono nielegalnie zdeponowane odpady, zabezpieczono razem 115 tys. litrów substancji.

Odkryli bombę ekologiczną i zatrzymali dwóch sprawców

Do sprawy zatrzymani zostali mieszkańcy Mikołowa: 65-letni właściciel posesji oraz jego 39-letni syn. I to właśnie on okazał się głównym podejrzanym w śledztwie. Akta sprawy wskazują, że mężczyzna od ok. dwóch 2 lat nielegalnie składował odpady na terenie posesji swojego ojca, na co tamten wyraził zgodę. Zajmował się również transportem odpadów nie mając wymaganego w tym zakresie pozwolenia.

Według policjantów ujawniony proceder skutkował powstaniem „tykających bomb ekologicznych”, które realnie zagrażały życiu lub zdrowiu ludzi, a ponadto mogły spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi i wyrządzić nieodwracalne szkody w świecie roślin i zwierząt.

Zatrzymani mikołowianie usłyszeli zarzuty z art. 183 kodeksu karnego – nieodpowiedniego postępowania z odpadami. Obaj przyznali się do zarzucanych im czynów. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności. Jak podaje KGP, wobec 39-latka Sąd Rejonowy w Mikołowie zastosował środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru oraz konieczności zawiadomienia Policji o ewentualnym wyjeździe i terminie powrotu. Ma on też zakaz kontaktowania się, m.in. z 65-letnim ojcem. Na poczet kar oraz kosztów unieszkodliwienia odpadów policjanci zabezpieczyli mienie należące do podejrzanych o łącznej wartości 800 tys. zł.

Na podstawie policja.pl

fot. Policja

reklama

reklama

reklama

 

reklama