odpady komunalne agospodarowanie

Plany gospodarki odpadami – wizja „nie będzie niczego” coraz bliższa?

W całym kraju trwają prace nad aktualizacją wojewódzkich planów gospodarki odpadami (WPGO). Mimo czynionych w tym kierunku wysiłków, droga do przyjęcia tych dokumentów jeszcze daleka. Sprawę komplikuje nie tylko brak nowego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami (KPGO), ale również decyzja ministra środowiska o nieuchwalaniu rozporządzenia w sprawie mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBP). Jak odnajdują się w tym zakresie uczestnicy rynku odpadowego”?

Odpowiedzi na tak postawione pytanie szukano podczas Ogólnopolskiej Konferencji „KPGO i WPGO – kluczowe plany w gospodarce odpadami”, która odbyła się w dniach 3-4 marca br. w Rumi. Dość powiedzieć, że dyskusje w tym temacie były bardzo burzliwe, a zaproszeni do wygłoszenia referatów prelegenci w zasadzie nie pozostawili suchej nitki na polskich realiach prawnych związanych z gospodarką odpadami. Z jednej strony bowiem przedsiębiorcy działający na tym rynku muszą borykać się z niejasno sformułowanymi przepisami, z drugiej zaś – z regulacjami, które stawiają na głowie dotychczasowy porządek w tym obszarze i tworzą pole do nadużyć i patologii. Jak słusznie zauważył Maciej Kiełbus, Partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners z Poznania, w obecnych uwarunkowaniach niezwykle trudno prowadzić działalność w zakresie przetwarzania odpadów komunalnych, a zajęciem prostszym będzie… handel bronią. To jaskrawe zestawienie, które wzbudziło ogólną wesołość wśród uczestników Konferencji, miało jednak uświadomić zebranym, w jak trudnej rzeczywistości przyszło im funkcjonować.

Niewiele zmian, ale wielkiej wagi
O tym, co jeszcze może się zdarzyć w obszarze gospodarki odpadami – przynajmniej w kontekście wymogów prawnych – opowiedział prof. dr hab. Zbigniew Bukowski z Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Swoje rozważania oparł na projektach aktualizacji KPGO oraz dyrektywy ramowej o odpadach. – Ewidentnie widać, że priorytetem dla Komisji Europejskiej jest przygotowanie do ponownego użycia i kwestia recyklingu odpadów opakowaniowych. Istotne jest również ograniczenie odsetka składowania odpadów komunalnych. Bardzo szerokim elementem dyrektywy jest kwestia produktów ubocznych i utraty statusu odpadów. Mamy także cały czas mocno podkreślaną sprawę zapobiegania powstawaniu odpadów, w szczególności żywnościowych. I tu dyrektywa przewiduje dość szczególny instrument, jakim ma być wskaźnik zmniejszenia marnotrawstwa żywności. W tej propozycji legislacyjnej nacisk położono też na problematykę rozszerzenia odpowiedzialności producenta. Uwypuklono także kwestię monitorowania całego systemu w kontekście pytania, na ile realne jest osiągnięcie określonych wskaźników. Zapowiadane jest ponadto uproszczenie i optymalizacja obowiązków sprawozdawczych – powiedział prof. Bukowski. W podsumowaniu swojego wystąpienia uczulił zebranych, że nowelizacja przepisów nie jest obszerna treściowo, zajmuje bowiem raptem kilka stron. Tym niemniej skutki przyjęcia tych przepisów, a następnie ich transpozycji do prawa krajowego mogą pociągnąć za sobą istotne zmiany w systemie gospodarki odpadami.

Dwa filary: bioodpady i tworzywa sztuczne
Analizy aktualnego stanu gospodarki odpadami w Polsce podjął się natomiast Tomasz Styś z Instytutu Sobieskiego. Ta ocena nie byłaby pełna, gdyby nie zestawić danych krajowych z propozycjami Komisji Europejskiej, która kładzie nacisk na gospodarkę o obiegu zamkniętym. Zdaniem T. Stysia, projekt gospodarki o obiegu zamkniętym (o gospodarce o obiegu zamkniętym czytaj tutaj) kładzie nacisk m.in. na selektywną zbiórkę i dalsze zagospodarowanie bioodpadów i tworzyw sztucznych. – Jak wygląda obecnie sytuacja z bioodpadami? – spytał i od razu odpowiedział:  W Polsce jedynie połowa gmin przewidziała w swoich regulaminach utrzymania czystości i porządku, że powinien być odrębny pojemnik na bioodpady – i to rozumiane jako bioodpady, a nie jako odpady zielone. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że spośród tych samorządów tylko ok. 10% gmin rzeczywiście zbiera selektywnie bioodpady. Chciałbym przy okazji przypomnieć, że obowiązek ich wydzielania wynika wprost z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach! A zatem możemy mieć kłopot organizacyjny. W dalszej części swojej prezentacji nawiązał on również do tego, że w systemie mamy za mało odpadów w stosunku do mocy przerobowych instalacji. A ilość ta jest niebagatelna – według wyliczeń T. Stysia, może to być nawet 3 mln ton odpadów komunalnych rocznie.

Interes prawny – kluczowy moment skargi
Mało precyzyjne przepisy oraz brak rozporządzenia MBP spowodują, że urzędy marszałkowskie mogą mieć różnorodne, a co gorsza – uznaniowe podejście do tworzenia WPGO. Jakim kluczem będą się kierowali twórcy planów, wpisując (bądź nie) konkretną instalację do WPGO lub do obligatoryjnego załącznika do niego, jakim jest plan inwestycyjny? – tego nie wie nikt. Niestety, to „widzimisię” albo – jak określają to kreatorzy planów – „zdrowy rozsądek” otwiera drogę do różnego rodzaju zaskarżeń planów. O tym, jak zaskarżyć uchwałę po aktualizacji WPGO i jakie są możliwości odwoławcze instalacji, która nie została ujęta w planie, opowiedziała mec. Anna Specht-Schampera z Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy z Wrocławia. – Rodzi się, oczywiście, pytanie o charakter WPGO. Ustawa o odpadach jasno stanowi, że uchwała w sprawie wykonania WPGO jest aktem prawa miejscowego. Natomiast sam plan już tak przez ustawodawcę nie został nazwany. Pojawiają się zatem wątpliwości, czy w związku z tym w ogóle istnieje możliwość zaskarżenia WPGO, skoro nie jest on prawem miejscowym! Bo WPGO jest aktem kierownictwa wewnętrznego, a jego adresatem są organy administracji. W wielu orzeczeniach i doktrynie takie stanowiska się pojawiają i są one na tyle groźne, że determinują nam podejście do możliwości zaskarżenia samego planu, a nie uchwały w sprawie jego wykonania – naświetlała problem prawniczka. Jednak, w jej ocenie, nieważne, jaki charakter ma WPGO. Patrząc bowiem na wpływ, jaki ten dokument wywiera na obowiązki i uprawnienia przedsiębiorców prowadzących instalacje, jak determinuje bieżącą ich działalność i otrzymywanie zezwoleń, sądy powinny odejść od uznawania, że jest to tylko akt planistyczny. – Sądy chyba zapominają, że sama ustawa o odpadach podkreśla rangę WPGO – skwitowała prawniczka. Dodatkowo mec. Specht-Schampera, opierając się na wyrokach sądów administracyjnych, wskazała, jak istotne jest dokładne sprawdzenie, w którym miejscu w WPGO została wpisana konkretna instalacja, mając na względzie plany inwestycyjne zarządzającego nią przedsiębiorcy, w tym jej modernizację – chociażby w aspekcie zwiększenia mocy przerobowych. – Jeśli plan nie będzie spełniał naszych oczekiwań, wniesienie skargi jest dopuszczalne. Ale uwaga! Musimy wpierw ustalić interes prawny, bowiem przy konstruowaniu skargi jest to kluczowy moment. Jeżeli sąd uzna, że nie ma interesu prawnego, to skarga zostanie odrzucona, bez zbadania jej merytorycznych podstaw. Dlatego bardzo trzeba się nad tym interesem prawnym pochylić, gdyż – wbrew wielu orzeczeniom sądów administracyjnych – sprawa ta nie jest jednoznacznie przesądzona – ostrzegała A. Specht-Schampera.

Temat zaskarżania WPGO jest na tyle obszerny, że kolejne wątki z tym związane omówił wspomniany już Maciej Kiełbus. Jego zdaniem, coraz bardziej WPGO, a przynajmniej jego fragmenty, wykazują takie same cechy jak akt prawa miejscowego. – Przy czym należy pamiętać o jednym: żeby akt prawa miejscowego mógł wywoływać skutki, czyli aby wiązał adresatów, musi zostać opublikowany w dzienniku urzędowym województwa. I owszem, w przypadku uchwał wykonawczych o WPGO to się dokonuje, ale – jak wiadomo – samo WPGO nie jest tam publikowane. A zatem któregoś pięknego dnia ktoś powie: „fajnie, że uchwaliliście plany inwestycyjne, ale one i tak nas nie wiążą, bo nie zostały opublikowane w dzienniku urzędowym”. Pomijając kwestię charakteru WPGO, M. Kiełbus skupił się na temacie zaskarżenia tego dokumentu do sądu administracyjnego. – Jeżeli nie znajdziecie się w WPGO albo dojdziecie do wniosku, że ten dokument jest w jakimkolwiek stopniu niezgodny z prawem, nie czekajcie, aż ta uchwała zostanie opublikowana. Następnego dnia po jej uchwaleniu piszcie do wojewody, aby zareagował w trybie nadzoru w ciągu 30 dni od otrzymania uchwały. To jest najprostszy sposób, wywołujący najmniej bolesne skutki dla systemu gospodarki odpadami – doradzał zebranym na sali. Przy tej okazji wymienił też inne organy, które mogą skorzystać z prawa zaskarżenia WPGO (jest nim np. prokurator). Jednak trzeba pamiętać, że ani prokurator, ani wojewoda nie będą występowali w obronie konkretnej instalacji, która nie znalazła się WPGO, albo w interesie RIPOK-u, który chce pozbyć się konkurencji. – Jeżeli ktoś z Państwa podejmie się tej ścieżki i będzie chciał pisać do wojewody czy prokuratora, to zapomnijcie o elementach gry rynkowej. Tu muszą zostać zaakcentowane zupełnie inne argumenty, np. ochrona środowiska. Oczywiście, skarga może równie dobrze dotyczyć granic regionów. Zdaniem prawnika, w tego typu sprawach nieco lepszą pozycję mają podmioty komunalne. – Jeżeli gminy mają zawarte porozumienie albo jeśli tworzą związek międzygminny i nagle WPGO rozbija te „sojusze”, to samorządy mogą mieć podstawę do wniesienia skargi. Przecież statut związku międzygminnego jest aktem prawa miejscowego, mamy więc do czynienia z przeniesieniem zadań publicznych. I argumentacja w tę stronę zmierzająca może uzasadniać interes prawny. Same umowy pomiędzy instalacją a gminami, w mojej ocenie, nie będą wystarczającym argumentem – powiedział M. Kiełbus.

Kto bogatemu zabroni?
Na jakie aspekty należy zwracać uwagę podczas tworzenia WPGO, jakie są problemy w tej mierze i jak z nich wybrnąć starali się uzmysłowić uczestnikom Konferencji dr inż. Paweł Szyszkowski z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oraz Sabina Kowalska z firmy Konsulting Inwestycyjny i Środowiskowy. Oboje prelegenci obecnie są wykonawcami aktualizacji WPGO, stąd ich spostrzeżenia wzbudziły spore zainteresowanie słuchaczy.

Jako pierwszy głos zabrał P. Szyszkowski. W jego opinii, można spodziewać się bardzo dużych zmian, jeśli chodzi o funkcje RIPOK-ów, szczególnie tych nastawionych na procesy MBP. Już teraz widać, jak mocno zmienia się strumień odpadów, ich morfologia, gęstość. Dotychczas dominowały przecież odpady zmieszane, obecnie zwiększa się ilość odpadów zbieranych selektywnie. – A te odpady mogą być zupełnie inaczej przerabiane. Przypominam, że niemal wszystkie zakłady MBP zostały zaprojektowane na przyjmowanie odpadów zmieszanych – powiedział. W dalszej części swojego wystąpienia starał się odpowiedzieć na pytania: co w razie przestojów RIPOK-ów? Kto przejmie strumień odpadów po usunięciu z systemu instalacji zastępczych? – A jeśli zdarzy się awaria? Gdzie przewieziemy nasze odpady? Tu zaczynają się ogromne problemy! Biorąc za przykład instalacje MBP, jesteśmy w stanie w części mechanicznej przerabiać większą ilość odpadów na drugiej zmianie. A jeśli ten zakład pracuje normalnie na dwie zmiany, bo takie ilości odpadów do niego trafiają, to on wówczas już nie da rady przerobić odpadów, które przyszły z innego RIPOK-a. Jest jeszcze druga sprawa: nawet jeśli przyjmie te odpady, to jest je w stanie przetworzyć tylko na części mechanicznej. Przecież nie przyspieszymy pracy mikroorganizmów. Robaczki mają swoją wydajność, pracują dzień i noc i więcej nie wyciągniemy! – ostrzegał P. Szyszkowski. Co zatem zrobić z tym fantem? Przecież, jak wskazał prelegent, w WPGO powinny być zapisane potrzeby odnośnie mocy przerobowych instalacji. Co z tego, skoro i tak powstają obiekty przeszacowane. – Konkluzja wynikająca z analizy tej sytuacji zastępczości jest taka: my możemy sobie pisać plany, liczyć, pokazywać, a inwestorzy i tak wiedzą swoje. Kto ma pieniądze, ten i tak wybuduje większą instalację. Albo taką, której nie będzie nawet w planie inwestycyjnym, bo temu inwestorowi nie są potrzebne publiczne środki. Kto bogatemu zabroni? W tym momencie liczy się jego wizja, bez względu na to, że w regionie jest za mało odpadów – sprowadził „na ziemię” uczestników Konferencji przedstawiciel Uniwersytetu Przyrodniczego. Jego konkluzja była taka, że być może właśnie te przewymiarowane instalacje albo te dodatkowe w regionach, które będą miały statut RIPOK-a, zdołają przetworzyć strumień odpadów, który pojawi się na rynku w momencie awarii innego RIPOK-a.

Do tematu wydajności instalacji zastępczych nawiązał w swoim wykładzie również Zbigniew Sułek z firmy Belogiq. W jego ocenie, możliwości techniczne i technologiczne poszczególnych instalacji pokazują, że nawet w przypadku wyznaczenia instalacji zastępczych będzie problem z podjęciem faktycznej współpracy. – Rodzi się pytanie, czy RIPOK-i jako zastępcze dla innych RIPOK-ów mają takie moce przerobowe, aby przyjąć dodatkowy strumień odpadów. W województwie pomorskim już tego doświadczaliśmy, kiedy Zakład Utylizacyjny w Gdańsku-Szadółkach musiał się wyłączyć na ok. trzy miesiące. Wówczas nie można było znaleźć odbiorców na ich odpady. Czyli na Pomorzu nadwyżki nie ma – powiedział Z. Sułek.

O podejściu do tworzenia WPGO w woj. kujawsko-pomorskim opowiedziała natomiast S. Kowalska. Zdaniem ekspertki, nie wiadomo, kiedy plany inwestycyjne będą zmieniane, gdyż ustawodawca tego nie określił. W związku z powyższym, należy przypuszczać, że wszelkie ich modyfikacje będą możliwe wraz z kolejną aktualizacją WPGO. – Stąd dzisiaj wszelkie inwestycje, które przychodzą nam do głowy, a mogą być potrzebne w gospodarce odpadami, powinny być do tego planu zgłoszone. Co więcej, jeszcze na etapie obróbki wniosku staramy się te projekty jak najbardziej uogólnić, po to, żeby inwestor miał jak najszersze pole działania. Bo za dwa lata, kiedy on będzie chciał rozpocząć realizację danego przedsięwzięcia, mogą już obowiązywać zupełnie inne realia zarówno prawne, jak i w zakresie rozwiązań technologicznych. W ocenie S. Kowalskiej, problem stanowi dotarcie do samorządów, gdyż każdy szef gminy czy radny myśli przez pryzmat kieszeni mieszkańca. – To jest zadanie dla RIPOK-ów: wytłumaczyć lokalnym władzom, co musimy osiągnąć w gospodarce odpadami. Dopóki nie będziecie mieli wsparcia gmin, dopóty nie zrobicie nic w tym obszarze. Bo to one muszą stworzyć system gospodarowania odpadami na swoim terenie, wdrożyć selektywną zbiórkę, dostosowując wszystko do możliwości technologicznych RIPOK-a. A co najważniejsze – zapewnić Wam strumień odpadów. Niestety, praktyka pokazuje, że bywa z tym różnie – zwracała się do uczestników – głównie reprezentantów RIPOK-ów – ekspertka. W dalszej części swojego wystąpienia nawiązała ona do uruchomionej w ubiegłym roku spalarni odpadów w Bydgoszczy. Fakt ten, w jej opinii, przesunął nieco relacje w obszarze gospodarki odpadami w woj. kujawsko-pomorskim, wręcz „zdemolował” system. – Dlaczego? Ponieważ przez kilka lat sytuacja się ustabilizowała, każdy miał swój strumień odpadów i na nim pracował. Problem w tym, że spalarnia dała bardzo niską cenę „na bramie” – 230 zł, podczas gdy w RIPOK-ach, zbudowanych ze środków unijnych, ceny kształtują się na poziomie 250-300 zł. I dzisiaj gminy „wołają”, by w WPGO wskazać instalację termiczną jako ponadregionalną, bo to utoruje im drogę do kierowania odpadów do tańszej instalacji. Stąd tak ważna jest wspomniana wcześniej „praca u podstaw” w gminach, która powinna stać się podstawą sukcesu RIPOK-ów. – Gminy nie mają pojęcia, że w ostatnich latach RIPOK-i zostały zmuszone do wykonania całego szeregu kosztownych inwestycji, by dostosować się do zmieniających się wymogów prawa. Kto wygrał? Jak zwykle ten, kto nie zrobił nic. Bo rozporządzenie MBP zniknęło, a BREF-y są tak skonstruowane, że można sobie w nich wyczytać wszystko – podsumowała prelegentka.

Co mamy robić?
Nie mniej ciekawe spostrzeżenia miał Andrzej Krzyśków, reprezentujący spółkę proGeo z Wrocławia. W swoim wystąpieniu skupił się na wyznaczaniu standardów technicznych dla RIPOK-ów. Na początku wyjaśnił uczestnikom Konferencji, co należy rozumieć pod pojęciem „standardu technicznego”. – To zestaw parametrów, który zapewnia odpowiedni poziom jakości, bezpieczeństwa, wygody, zgodności z innymi elementami techniki – rozpoczął. – Ale uwaga! Standard powinien być opisany odpowiednimi normami czy wytycznymi. To o czym my możemy mówić w gospodarce odpadami? Mamy ustawę o odpadach, wymagania BREF i konkluzje BAT, wytyczne związane z gospodarką o obiegu zamkniętym, rozporządzenie o składowaniu odpadów oraz standardy opisane w pozwoleniach zintegrowanych, indywidualne dla każdej instalacji. Wycofanie rozporządzenia MBP jest „śmiechem na sali” w naszym środowisku. Kiedy funkcjonowało, wszyscy je krytykowali, natomiast jak go nie ma, to nie wiemy, co mamy robić. Niestety, jak słusznie zauważył prelegent, w kontekście WPGO sprawa staje się poważna. W konsekwencji bowiem instalacje, które do tej pory nie spełniały wymogów MBP, wynikających ze starego rozporządzenia, mogą się teraz domagać ujęcia w planie wojewódzkim. – Ministerstwo Środowiska tłumaczy, że mamy BREF i tym należałoby się kierować. Problem jednak w tym, że BREF ma charakter wytycznych i nie jest prawnie wiążący. Dopiero decyzja Komisji Europejskiej w sprawie konkluzji BAT będzie stanowiła bezpośrednią podstawę do wyznaczania pewnych standardów w gospodarce odpadami. I mamy kolejną wpadkę resortu środowiska – 22 stycznia poinformował nas, że trwają prace nad konkluzjami BAT i pierwszego projektu można się spodziewać… w czerwcu 2016 r. A ja czytam ten projekt od trzech tygodni! Czyli Ministerstwo w ogóle nie wiedziało, że mamy taki dokument! – wytykał niefrasobliwość resortu środowiska A. Krzyśków.

Zdrowy rozsądek, czyli „widzimisię”
Wisienką na torcie podczas Konferencji była jednak dyskusja. W studium panelowym wzięli udział A. Specht-Schampera, S. Kowalska, M. Kiełbus, A. Krzyśków, T. Styś, P. Szyszkowski oraz Tadeusz Styn z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Prowadzenia dyskusji podjęła się Kinga Gamańska z firmy EKORUM – organizatora Konferencji.

Jaki jest realny termin uchwalenia nowych planów wojewódzkich? – to pierwsze pytanie, na które starali się odpowiedzieć dyskutanci. W ich ocenie, opóźnienia są sprawą pewną. – Matematyka jest bezwzględna. Jeżeli na koniec marca zostanie opublikowany KPGO, to przy dobrych wiatrach WPGO trafi pod obrady sejmiku we wrześniu – stwierdziła S. Kowalska. Natomiast dr P. Szyszkowski dodał, iż czekanie na KPGO powoduje realny wzrost kosztów dla wykonawców planów wojewódzkich. – Tutaj kluczową rolę odgrywają zmiany przepisów. Mamy nowe wnioski o zmianę dyrektyw, nowy draft konkluzji BAT, brakuje rozporządzenia MBP – to są techniczne aspekty, które przekładają się na plany gospodarki odpadami – dorzucił A. Krzyśków. Z kolei M. Kiełbus spojrzał na kwestię terminów uchwalenia WPGO z perspektywy pracy Ministerstwa Środowiska: – Z wypiekami na twarzy czekam, co się stanie z planami inwestycyjnymi, kiedy trafią do resortu środowiska, bo one wymagają uzgodnienia. Przecież odmowa uzgodnienia takiego planu zablokuje możliwość uchwalenia całego WPGO! Rodzi się jednak pytanie: w oparciu o co Ministerstwo ma uzgodnić te plany?

KPGO panel dyskusja

fot. Ekorum

Po tych dywagacjach związanych z terminami paneliści pochylili się nad problemami przy tworzeniu WPGO. Paweł Szyszkowski zwrócił uwagę na istotną kwestię, a mianowicie brak pewnej wizji, ciągłości na kilkadziesiąt lat przy wytyczaniu celów dla planów wojewódzkich. Biorąc udział w tworzeniu planów we wszystkich trzech edycjach, zauważył on różne, wręcz wykluczające się tendencje. – Jeżeli chodzi o odpady zielone, to w pierwszej edycji kładziono nacisk, by odpady te zagospodarowywać lokalnie, czyli postało wiele małych kompostowni. W minionej edycji mieliśmy odwrócenie trendu: żadnych małych obiektów, stawiamy na duże, regionalne kompostownie, wozimy odpady zielone po 50 km. Przy bieżącej aktualizacji nie zauważa się w ogóle problemu odpadów zielonych. A co z odpadami zmieszanymi? W pierwszej i drugiej edycji planów cały system opierał się na tych odpadach. To był kamień milowy: obliczaliśmy przepustowości RIPOK-ów na odpady zmieszane. Teraz nie. Odpady zmieszane zaczynają nam powoli „znikać”, więc musimy patrzeć na strumień selektywnie zbierany. Wreszcie w poprzedniej wersji KPGO położono nacisk na energetyczne wykorzystanie odpadów, a teraz jest wręcz odwrotnie – każą nam uciekać z tej drogi i kierować się w kierunku odzyskiwania jak największej ilości odpadów nadających się do recyklingu. Czyli za każdym razem podchodzimy do tego inaczej. A przecież zakłady buduje się na 20-30 lat, a nie na sześć – tak jak funkcjonują plany gospodarki odpadami. Czy to zmierza w dobrym kierunku?

Z kolei dla mec. A. Specht-Schampery marszałkowie zabierają się za przygotowanie planów nie od tej strony, co trzeba. – Poszła ankietyzacja, były rozmowy, policzono wydajności instalacji w regionach, napisano projekty planów, ale co z tego, skoro nie ma KPGO, który dopiero pokaże, jakie cele stawia gospodarce odpadami na najbliższe lata. Sama będę rekomendowała przedsiębiorcom, żeby poszli z pewnymi nowymi inicjatywami, które będą zgodne z celami KPGO, być może nastawionymi już na nieco inny model przetwarzania odpadów. I co wtedy zrobią marszałkowie? Czy znajdzie się miejsce w planach, by wpisać kolejne instalacje, skoro wszystko już zostało „spięte”? – pytała prawniczka. Odpowiedziała jej S. Kowalska. W jej ocenie, jeśli wszystko ma się od nowa dokonać zgodnie z procedurami, to plan będzie uchwalony najwcześniej w styczniu przyszłego roku. – Musimy zdecydować, czy chcemy mieć „po Bożemu” wykonany plan, czy chcemy się dobrać do unijnych pieniędzy. To przedsiębiorcy muszą dokonać wyboru, bo tak naprawdę te plany są bardziej potrzebne im niż marszałkom. To przedsiębiorcy mają się znaleźć w planie inwestycyjnym i oni muszą mieć podstawę w WPGO, żeby móc realizować inwestycje i dostać kasę – argumentowała S. Kowalska. W tym miejscu do dyskusji ponownie włączył się A. Krzyśków, wskazując, że KPGO nakazuje przeprowadzenie oceny możliwości recyklingowych i ilościowych danych instalacji i w razie czego zabronić dodatkowych obiektów w planie inwestycyjnym. – Pytam się: na jakiej podstawie? Jest to trudne, kiedy nie mamy rozporządzenia MBP i konkluzji BAT. Możemy się zatem spodziewać, że przynajmniej połowa planów będzie zaskarżona – skwitował. – Jeśli ktoś zaskarży, to nie dostanie pieniędzy. Jak już wspominałam, to jest kwestia wyboru – wtrąciła S. Kowalska. W obronie przedsiębiorców stanęła mec. Specht-Schampera. Jej zdaniem, jeśli czyjaś instalacja nie została uwzględniona w WPGO, to oznacza dla tego podmiotu tylko jedno: zablokowanie działalności na wiele lat, a może nawet na zawsze. – Jedyna szansa w zaskarżeniu takiego planu. Pojedynczy przedsiębiorca jest wręcz skazany na to, żeby pójść tą ścieżką i walczyć o swoje prawa. I on nie będzie myślał o tym, że cała reszta nie będzie miała kasy. A tutaj sprawa jest stawiana tak: przedsiębiorco, to przez ciebie całe województwo nie dostanie funduszy! Przecież tak nie można! Tu chodzi o byt poszczególnych instalacji, o możliwość rozwoju, a nie tylko o sfinansowanie tychże instalacji – przekonywała prawniczka.

Najgorzej, gdy w regionie wystarcza odpadów dla dwóch instalacji, a wniosek składa nam jeszcze podmiot, który chce wybudować trzecią. I co zrobić z tym fantem? – pytał P. Szyszkowski. – Też mieliśmy taki przypadek. Odpisaliśmy, że z uwagi na nadmiar mocy przerobowych w regionie, brak podstaw do wyznaczenia nowej instalacji regionalnej. I koniec, nie ma dyskusji – odpowiedziała S. Kowalska. – A na jakiej podstawie prawnej? – przejął mikrofon M. Kiełbus. – Artykuł 22 Konstytucji RP mówi, że „ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny”. WPGO nie jest ustawą! My niedługo poniesiemy konsekwencje błędów o charakterze systemowych. Bo o tym, czy w danym regionie mamy do czynienia z sytuacją konkurencyjną, a więc mamy dowolną liczbę RIPOK-ów, czy monopolistyczną, decyduje sejmik województwa, organ o charakterze politycznym, w oparciu o mgliste przesłanki prawne. W programie tej Konferencji dwa razy znalazł się temat, jak zaskarżyć WPGO, a w kolejnej konferencji trzeba będzie omówić temat: jak pójść do Trybunału Konstytucyjnego z ustawą o odpadach! – wieszczył prawnik. W jego ocenie, posypią się skargi do sądów. Jeśli jakiś przedsiębiorca przekona sędziów do swoich racji, to całe WPGO trafi do kosza, po to tylko, żeby uchwalić nowy dokument, w którym ten jeden podmiot się znajdzie. – Jeżeli któryś z sądów administracyjnych wpadnie na taki pomysł, to wizja pana Kononowicza, że nie będzie niczego, jest coraz bliższa. I to nie będzie wina ani osób przygotowujących plany, ani urzędów marszałkowskich, ani sejmików, tylko błędów o charakterze systemowym w ustawie o odpadach. Bo status RIPOK-a powinien być przyznawany w drodze decyzji administracyjnej, a nie w drodze uchwały. Z mec. Kiełbusem zgodził się T. Styś. Nawiązując do przywołanej już Konstytucji, podkreślił on, iż – w myśl jej zapisów – „organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa”. – Tu nie ma trybu „widzimisię”. A w tym wypadku ustawa o odpadach mówi o „ocenie potrzeby budowy dodatkowej infrastruktury służącej gospodarowaniu odpadami”, bez określenia kryteriów tej oceny. A to właśnie jest tryb „widzimisię”. Bo jakie jest uzasadnienie do tego, żeby ktoś, kto spełnia wszystkie wymogi prawne, nie mógł prowadzić tej działalności? Przecież są inwestorzy, którzy nie potrzebują pieniędzy publicznych na prowadzenie działalności. Dlaczego nie pozwolić im działać? – pytał reprezentant Instytutu Sobieskiego. Mimo takiej argumentacji S. Kowalska stała na swoim stanowisku, iż nie można dać zbyt wiele swobody. Za przykład podała regiony, w których dopuszczono możliwość składania nieograniczonej liczby wniosków i tam panuje dzisiaj chaos.

Trudno snuć prognozy
Kto miał rację w tej dyskusji? Przy aktualizacji WPGO jest tak wiele niewiadomych, że dzisiaj trudno o snucie prognoz, do czego to doprowadzi. Czy spełni się wizja spokojnego uchwalenia planów, bez zaskarżania ich zapisów, po to, by jak najszybciej móc sięgnąć po środki unijne, czy może ruszy fala pozwów do sądów administracyjnych, która rozreguluje obowiązujący system gospodarki odpadami. Czas pokaże. Teraz należy trzymać kciuki za marszałków, by mądrze, zdroworozsądkowo, ale i w granicach obowiązującego prawa przygotowali WPGO i plany inwestycyjne, które spotkają się z uznaniem zarówno Ministerstwa Środowiska, jak i wszystkich graczy rynku odpadowego.

 fot. na otwarcie sozosfera.pl

Partner technologiczny

Partner portalu

Partner portalu

Partner portalu

Partner portalu

reklama

reklama

 

Artykuły i aktualności