Ponad 400 osób wzięło udział w tegorocznym IV Międzynarodowym Forum Gospodarki Odpadami w Polsce – SOSEXPO. Na dwudniowe obrady (4 i 5 lutego) w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki przybyli reprezentanci administracji rządowej i samorządowej, środowisk przemysłowych i biznesowych, instytucji publicznych i finansowych oraz firm doradczych i kancelarii prawnych.
Podczas Forum poruszono szeroki wachlarz zagadnień: od nowelizacji przepisów „odpadowych” i standardów dla regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK), przez aspekty związane z finansowaniem inwestycji w obszarze gospodarki odpadami, aż po tematy dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności producentów, termicznego przekształcania odpadów i funkcjonowania systemu zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego oraz pojazdów wycofanych z eksploatacji. W krótkich, około półtoragodzinnych sesjach tematycznych zebrani usłyszeli „w pigułce” najważniejsze zmiany, jakie dokonują się w branży odpadowej, jakie są jej sukcesy i porażki oraz jakie wyzwania stoją przed środowiskami zaangażowanymi w gospodarkę odpadami w Polsce.
Deklaracje i zapewnienia
Zanim przekazano głos poszczególnym panelistom, z uczestnikami Forum przywitali się honorowi goście tego wydarzenia, a mianowicie Janusz Ostapiuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, Tomasz Krasowski, dyrektor Departamentu Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego oraz Izabela Szadura, dyrektor Departamentu Kontroli Rynku z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
– Będę robił wszystko, żeby w roku 2015 nie było żadnej nowelizacji w dziedzinie gospodarki odpadami. Po rewolucji przyszedł czas na normalną pracę, a nie kolejne poszukiwanie doskonałości tego prawa. Nie o to bowiem chodzi, by to prawo zmieniać w nieskończoność. Wydaje mi się, że w tej chwili jesteśmy w optymalnym punkcie, co wcale nie znaczy, że nie widzę potrzeby poprawek. Rodzi się tylko pytanie, czy one muszą być wprowadzone już teraz – przekonywał minister Ostapiuk. – Poprawianie selektywnej zbiórki, udoskonalenie systemu mechaniczno-biologicznego przetwarzania i wreszcie unieszkodliwienie odpadu, który powstaje z całego procesu jego przetwarzania – chciałbym, żebyśmy w takim kierunku szli w 2015 r. Ta deklaracja ministra o tym, że „rewolucja odpadowa” przechodzi w etap ewolucji, a ten rok ma być czasem przewidywanej stabilizacji, to dla wszystkich uczestników tego wielkiego, potężnego procesu gospodarczego, społecznego i organizatorskiego w Polsce jest bardzo ważna, wręcz strategiczna. Przy okazji swego wystąpienia J. Ostapiuk przeprosił wszystkie samorządy i uczestników rynku, że przez pewien czas żyły w niepewności, czy muszą podejmować nowe uchwały w zakresie ustalania nowych stawek za odbiór odpadów.
Z kolei T. Krasowski uczulił przybyłych gości na fakt, że wciąż brakuje regulacji określającej zakres wojewódzkich planów gospodarki odpadami (WPGO) i planów inwestycyjnych. – Należy podkreślić, że dotychczas dostępne dokumenty, diagnozy czy analizy mogą okazać się niewystarczające na potrzeby sporządzenia planów inwestycyjnych, a wypracowane procedury mogą nie podołać temu wyzwaniu – podsumował dyrektor.
Światło na postępy w systemie gospodarowania odpadami komunalnymi rzuciła też I. Szadura: – Pierwsze dwa lata kontroli prowadzonych przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska (WIOŚ) pokazują, że następuje przyspieszenie działań zmierzających do optymalizacji tego systemu. Widzimy znaczną poprawę w zakresie wypełniania przez gminy obowiązków dotyczących sprawozdawczości, edukacyjnych i informatycznych, ale również w tworzeniu systemów selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Jednocześnie zapewniła, iż Inspekcja również w tym roku będzie monitorowała ten system i podpowiadała samorządom, gdzie jeszcze są braki. – Chcemy też przeprowadzić cykl kontrolny dotyczący gminnych jednostek organizacyjnych i RIPOK-ów.
Przestańmy gasić pożary
Po tych wystąpieniach przyszedł czas na pierwszą sesję pt. „Gospodarka odpadami – wyzwania dla samorządów”. Słuchacze mieli okazję usłyszeć, co tak naprawdę ustawodawca „miał na myśli”, procedując nowelizację ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W tym panelu głos bowiem zabrała nie tylko Emilia Kołaczek z Ministerstwa Środowiska, ale również poseł Tadeusz Arkit, przewodniczący sejmowej Podkomisji Stałej ds. Monitorowania Gospodarki Odpadami.
Kolejni paneliści – Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej oraz Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami – zgodzili się ze słowami ministra Ostapiuka. – Skończmy ciągłe majsterkowanie przy tym prawie. Niech przedsiębiorcy mają trochę stabilizacji i poczują się bezpiecznie, zaczną inwestować. Zastanówmy się lepiej, jak zapewnić uczciwy, konkurencyjny rynek, który pozwoli inwestować w tę branżę, a nie tylko „gasić pożary”, gdy okazuje się, że jakiś przepis nagle musi zostać zmieniony – apelował K. Kawczyński. Wtórował mu prezes PIGO: – W mojej opinii, te nowelizacje kończą czas „rewolucji odpadowej”.
Na potrzebę edukowania społeczeństwa zwracał uwagę w swoim wystąpieniu H. Kultys, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie, a jednocześnie zastępca prezesa Krajowej Izby Gospodarki Odpadami. – Popełniamy błąd, porównując „stare” czasy z obecnymi. Wtedy nie było systemu, a odpady w większości gmin zbierano szczątkowo. A dziś ile jest samorządów, które kontrolują wytwórców odpadów? My w Krakowie to robimy. Niestety, mówimy o wysokiej świadomości ekologicznej, ale tak naprawdę to wszyscy są w fazie deklaratywnej. A kiedy mają sięgnąć do kieszeni i wydać na ochronę środowiska, to są na „nie”. I tu „kłania się” edukacja.
Wypracować wspólny model
Wymogi prawne stawiane instalacjom mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów oraz zapewnienie strumienia odpadów RIPOK-om i wykorzystanie ich mocy przerobowych – to główne tematy, wokół których oscylowała druga sesja Forum, zatytułowana „Obowiązki i standardy technologiczne RIPOK-ÓW”.
Jako pierwszy głos zabrał Piotr Szewczyk, dyrektor Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych „Orli Staw” i przewodniczący Rady RIPOK-ów. Podkreślał on, że RIPOK-MBP należy traktować jako element całego systemu. – Określając wymagania dla tego typu instalacji, musimy mieć na uwadze, w jakim systemie zbierania on funkcjonuje i co zamierzamy robić z produktami tego przetwarzania. Jeżeli system zbierania będzie niedostosowany do możliwości technologicznych tego obiektu, to automatycznie spadnie jego wydajność – powiedział P. Szewczyk.
O tym, jak istotne jest ujednolicenie systemu zbiórki odpadów, przekonywał również Andrzej Sobolak, prezes Zakładu Gospodarowania Odpadami GAĆ. W jego ocenie, aktualnie największym problemem jest współpraca RIPOK-ów z samorządami. Co więcej, zwrócić należy też uwagę na problem skali: – Mała gmina nie może porównywać się pod względem systemu gospodarki odpadami do dużego miasta! Co zatem w naszym regionie zrobiliśmy? Nasz Zakład zainicjował powstanie tzw. odpadowej rady regionu, która skupia wszystkie gminy i związki międzygminne, które są w naszym regionie, i próbujemy wspólnie wypracować jakiś model. Przede wszystkim musimy ujednolicić system zbierania. Z jednej strony będzie to prostsze dla odbierających, a z drugiej będzie on dopasowany do instalacji, której trzeba zapewnić w miarę jednorodny strumień odpadów.
Do głosu dopuszczono wreszcie Piotra Rozwadowskiego, prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Toruniu, który opowiedział, na czym polega sukces Grodu Kopernika w gospodarce odpadami: – 1 lipca 2013 r. były imieniny Haliny i nic tak naprawdę więcej w Toruniu się nie wydarzyło. Staraliśmy się przejść poprzez ewolucję, a nie żadną rewolucję. Rewolucja źle się kojarzy. W naszym WPGO utworzono toruński region z jedną instalacją regionalną. W związku z tym u nas nie ma żadnych problemów ze strumieniem odpadów, ponieważ wszystkie odpady z regionu trafiają do nas.
Do wypowiedzi przedmówcy odniósł się dr hab. Piotr Manczarski, reprezentujący Katedrę Ochrony i Kształtowania Środowiska na Politechnice Warszawskiej: – Sytuacja, kiedy mamy jeden RIPOK w regionie, jest wymarzona, ale nie zawsze rzeczywista. Dlatego tak istotna jest kwestia kontrolowania – nie tylko tych instalacji, ale również przedsiębiorców, którzy obsługują system. Przy braku kontroli systemu nie będziemy bowiem w stanie określić, w jaki sposób zagospodarowywany jest strumień odpadów. Przy tej okazji panelista stwierdził, iż nie należy być zbyt restrykcyjnym w odniesieniu do wdrażania nowych technologii, przy zachowaniu jednak zasady, iż dopuszczone winny być jedynie te rozwiązania, które spełniają podstawowe wymagania w zakresie ochrony środowiska. – I tu widzę istotną rolę do odegrania zarówno przez WIOŚ-e, gminy, jak i urzędy marszałkowskie – podsumował P. Manczarski.
– Jeśli te technologie będą dobrze stosowane, to również będą spełniały swoje zadanie – dorzucił swoją opinię A. Sobolak. – Przede wszystkim chodzi tu o stosowanie tych technologii, a nie tylko przetwarzanie „na papierze”. W ocenie prezesa ZGO GAĆ, WIOŚ-e muszą kontrolować, czy efekty tego przetwarzania są właściwe. Natomiast to takie organizacje jak Rada RIPOK-ów powinny dopuszczać dane technologie do użytku. – W tym gronie możemy stwierdzić, która technologia rzeczywiście jest w stanie spełniać narzucone prawem wymagania – powiedział.
Pierwszy dzień Forum SOSEXPO zakończyła sesja poświęcona finansowaniu gospodarki odpadami. Przedmiotem dyskusji były źródła finansowania oraz inwestycje realizowane w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Zebrani na sali słuchacze usłyszeli, jakie propozycje mają w tym zakresie takie instytucje jak Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej czy banki. Niemało uwagi poświęcono również formule partnerstwa publiczno-prywatnego, które – w ocenie ekspertów – zyskuje na popularności. Niestety, wciąż mało jest w Polsce przykładów inwestycji realizowanych w tym trybie.
Odpowiedzialni producenci
Poranna sesja drugiego dnia Forum skupiła się na rozszerzonej odpowiedzialności producenta. O jej moderowanie został poproszony dr inż. Adam Mierzwiński z Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania oraz spółki Ekoekspert.
O idei rozszerzonej odpowiedzialności producentów opowiedział na wstępie prof. dr hab. Marek Górski z Uniwersytetu Szczecińskiego. W jego opinii, w obowiązującym systemie odpowiedzialności za środowisko nigdzie nie mieści się producent wyrobu. I po to zrodziła się ta idea. – Ona ma włączać producentów w cały proces życia produktu, pokazując im, że nie należy ignorować tego, co się później dzieje z wyrobami, kiedy przestają już pełnić swoje funkcje użytkowe i stają się odpadami. A zatem taki odpowiedzialny producent powinien w odpowiedni sposób swój produkt kształtować, umożliwiając w ten sposób jego optymalne zagospodarowanie – podkreślił prof. Górski.
Z kolei dr Beata Kłopotek z Ministerstwa Środowiska pokrótce omówiła w swoim wystąpieniu, jakie są plany Komisji Europejskiej (KE) w zakresie rozszerzonej odpowiedzialności producentów. – KE chce zmodyfikować ten system, tak aby ujednolicić go na poziomie całej Unii Europejskiej. Wśród propozycji znajduje się m.in. wprowadzenie obowiązku takiego projektowania wyrobów, by w jak największym stopniu były one poddane recyklingowi. Ponadto Komisja chce wprowadzić finansową odpowiedzialność producentów – nie tylko za system przetwarzania odpadów, ale nawet za selektywne ich zbieranie! Budzi to sporo kontrowersji wśród producentów, ale – nie ukrywajmy – byłby to poważny zastrzyk finansowy dla branży odpadowej.
Po tych głosach przyszedł czas na krótkie prezentacje przedstawicieli organizacji odzysku. Zostali oni poproszeni o małe podsumowanie 12-lecia funkcjonowania tego typu struktur. O blaskach i cieniach działania organizacji odzysku powiedział jako pierwszy Ryszard Wójcik, prezes Polskiego Systemu Recyklingu – Organizacji Odzysku Opakowań: – Przez 12 lat funkcjonowania systemu producenci zrozumieli, że nie pozostaje bez skutków dla środowiska produkowanie wyrobów w opakowaniu. Z drugiej strony, trzeba zadać sobie pytanie: kto jest tym zanieczyszczającym? Przecież nie przedsiębiorcy wprowadzający produkty na rynek, ale my wszyscy, każdy konsument. W ocenie R. Wójcika, wciąż mamy zbyt małą świadomość ekologiczną. Przychylił się tym samym do wypowiedzianej dzień wcześniej opinii H. Kultysa. – Chcemy żyć w czystym środowisku, mieć czystą wodę i czyste powietrze. Ale pamiętajmy, że to my musimy za to zapłacić. Miejmy świadomość, że albo płacimy i mamy czystsze środowisko, albo chcemy te koszty omijać i zmierzać do zagłady środowiska – podsumował nieco katastroficznie prezes Wójcik.
Z kolei Jakub Tyczkowski, prezes Rekopolu Organizacji Odzysku Opakowań stwierdził, iż od początku funkcjonowania systemu, przedsiębiorcy zapłacili 700 mln opłat produktowych. – Ta kwota robi wrażenie. Niestety, nie do końca jesteśmy w stanie określić, ile pieniędzy z tego faktycznie zostało przekazanych na zbiórkę – powiedział J. Tyczkowski.
Ważny głos w dyskusji należał również do Wojciecha Koneckiego, dyrektora generalnego CECED Polska – Związku Pracodawców AGD, który wskazał na „szarą strefę”: – Walczymy o poprawny styl tego systemu od kilu lat. Walczymy z „szarą strefą”. Niestety, rzeczywistość jest taka, że im większa jest ta „szara strefa”, tym producenci płacą mniej. Zadajmy sobie więc pytanie: czy warto walczyć? Odpowiedź dla wielu jest oczywista: tak, bo chodzi o społeczną odpowiedzialność biznesu.
Z kolei ostatni panelista – Marek Sobiecki, prezes Centrum Utylizacji Opon – Organizacja Odzysku – nawiązał do tego, o czym była mowa na wstępie IV sesji. Jego zdaniem, wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producenta dało impuls do lepszej gospodarki odpadami. Patrząc wstecz, przed 2002 r. nie istniał żaden system odzysku i recyklingu opon, a dziś wszystkie cementownie są zainteresowane tym „towarem”. – Nie ma dyrektyw i limitów w zakresie odzysku opon. Producenci sami wzięli się do roboty. Myślę, że powodzenie systemu zależy w dużej mierze od odpowiedzialnych producentów – podsumował M. Sobiecki.
Dopięcie systemu
– Bez termicznego przekształcania nie ma dziś nowoczesnej gospodarki odpadami – rozpoczął kolejną sesję jej moderator – dr hab. inż. Tadeusz Pająk z Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie. – Oczywiście, metoda ta ustępuje recyklingowi. Trzeba jednak pamiętać, że model 100% recyklingu jest utopią. Uważam, że na tych dwóch filarach – na recyklingu i spalaniu (współspalaniu) odpadów – należy budować optymalny system zagospodarowania odpadów.
W sesji poświęconej termicznemu przekształcaniu odpadów można było wysłuchać m.in. o przygotowaniach do kolejnego projektu spalarniowego, a mianowicie o planowanej instalacji w Gdańsku. Jak zapewnił Sławomir Kiszkurno z Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku, kierownik projektu pn. „System Gospodarki Odpadami dla Metropolii Trójmiejskiej”, planowany obiekt miałby powstać w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Wiele jednak zależy również od tego, czy uda się pozyskać również wsparcie unijne na tę inwestycję w ramach nowej perspektywy finansowej. – Chcemy, by do naszej spalarni trafiała frakcja resztkowa z dziewięciu RIPOK-ów w naszym województwie. Bo każdy z tych obiektów ma problem z tą frakcją. Dlatego nasza spalarnia stanowiłaby idealne dopięcie całego systemu gospodarowania odpadami na Pomorzu – przekonywał S. Kiszkurno. – Póki co, prowadzimy szereg prac przygotowawczych. Do najważniejszych należy zbadanie morfologii frakcji energetycznej z dziewięciu RIPOK-ów. Udało nam się to zrobić już w naszym Zakładzie, w Eko Dolinie, Tczewie, Kwidzynie i Słupsku.
Powrócił również temat wielokrotnie podkreślany na różnych konferencjach dotyczących współspalania, a mianowicie jakości odpadów trafiających do cementowni. Na ten aspekt wskazywali w głównej mierze Józef Tadeusz Mokrzycki, prezes spółki Mo-BRUK oraz Bożena Środa ze Stowarzyszenia Producentów Cementu.
Jako ostatni w tej sesji głos zabrał Kacper Sampławski z Kancelarii KS Legal. W jego ocenie, bez wdrożenia zasad sterowania strumieniem nie będzie partnerstwa publiczno-prywatnego w gospodarce odpadami, gdyż żaden inwestor nie podejmie ryzyka budowy i eksploatacji inwestycji w tym obszarze. – Jedynie formuła przetargu na odbiór odpadów da gminie gwarancję, że odpady trafią do konkretnego RIPOK-u. Jest jeszcze jedna kwestia, związana z instalacją ponadregionalną. Jeśli mają tam trafić tylko odpady zmieszane, to może się okazać, że taka instalacja jak w Gdańsku nie uzyska statusu instalacji ponadregionalnej, gdyż – zgodnie z planami – tam mają być kierowane tylko odpady resztkowe z RIPOK-ów – dywagował radca prawny.
„Szara strefa” pod szyldem
Aktualnie jedynie ok. 30-35% pojazdów wycofanych z eksploatacji trafia do legalnych stacji demontażu. Resztę obejmuje „szara strefa”. U podstaw takiego stanu rzeczy legły ekonomia i brak egzekucji prawa. Stąd system zagospodarowania tzw. wraków nie działa. Dlaczego tak jest, zastanawiali się paneliści zaproszeni do kolejnej sesji tematycznej, zatytułowanej „Pojazdy wycofane z eksploatacji – problemy w budowie efektywnego systemu ich demontażu”. Prowadzenia tej części obrad podjęła się Agnieszka Misiejuk, radca prawny.
Na początek głos zabrała przedstawicielka administracji rządowej – I. Szadura z GIOŚ-u: – W „szarej strefie” poniekąd wszyscy uczestniczymy. To nie jest tylko nielegalny demontaż, ale też kwestia ostatniego posiadacza pojazdu. Potrzebna jest edukacja społeczeństwa – powiedziała. Na podstawie wyników kontroli Inspekcji, dyrektor Szadura, stwierdziła, że „szara strefa” rozproszyła się, a co gorsza – „weszła” również do legalnych stacji. – To jest bardzo trudne do wykrycia. Co roku prowadzimy ok. 200 kontroli punktów podejrzanych o nielegalny demontaż, z czego jedna czwarta się potwierdza. Podobnego zdania był Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów.
Moderatorka dyskusji poprosiła również panelistów o krótką ocenę projektu ustawy o pojazdach wycofanych z eksploatacji. Niestety, żaden z nich nie wypowiedział się na ten temat pozytywnie. Według nich, w proponowanych zapisach brakuje jakichkolwiek rozwiązań, które podjęłyby walkę z „szarą strefą”. Co więcej, Agnieszka Merkisz-Guranowska z Politechniki Poznańskiej dodała, że ta nowelizacja nie wpłynie na zmniejszenie „szarej strefy”, a wręcz przeciwnie – powstanie jeszcze więcej nielegalnych punktów. Negatywne oceny projektu zamknąć można w jednym zdaniu, wypowiedzianym przez Jakuba Smakulskiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Stacji Demontażu Pojazdów EKO-AUTO: – To jest patchwork. System powinien być gruntownie przebudowany.
Elektrorecykling po polsku
Ostatnią sesję podczas Forum SOSEXPO poprowadził Michał Korkozowicz, niezależny konsultant w dziedzinie gospodarki odpadami. Podczas tego panelu do głosu dopuszczono W. Koneckiego, Stanisława Pietrzyka z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz Grzegorza Skrzypczaka, prezesa Zarządu ElektroEko Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego. Prelegenci starali się ocenić, czy projekt nowej ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym odpowiada oczekiwaniom branży, oraz dyskutowali, jak zmierzać w stronę „gospodarki o obiegu zamkniętym”.
Za rok kolejna odsłona Forum SOSEXPO. Czy uda się do tego czasu znaleźć odpowiedź na pytania, które aktualnie nurtują branżę odpadową? Czy faktycznie system gospodarki odpadami w gminach przestanie mieć charakter rewolucyjnych zmian, a zacznie ewoluować w kierunku jego optymalizacji? Czy uda się „poskromić” „szarą strefę”? O tym będzie się można przekonać, odwiedzając przyszłoroczną imprezę z tego cyklu, organizowanego przez Zarząd Targów Warszawskich.













