Patrolowanie terenów przez stołeczną Straż Miejską nierzadko dowodzi, że złe nawyki, związane z postępowaniem z odpadami, bardzo trudno wykorzenić, a wprowadzona blisko dwa lata temu ustawa „czystościowa”, która miała zapobiec powstawaniu „dzikich wysypisk śmieci”, nie spełniła pokładanych w niej nadziei.
Dzień po dniu patrolujący tereny funkcjonariusze natknęli się na dwie sytuacje bezmyślnego porzucania odpadów. O ile jeszcze w pierwszym przypadku udało się przyłapać sprawcę na gorącym uczynku, o tyle w drugim już strażnicy dotarli na miejsce zdarzenia już po fakcie zanieczyszczenia terenu, a po sprawcy nie było śladu.

Tuż przed północą strażnicy dostrzegli samochód dostawczy, który wjechał do rezerwatu leśnego. Jak się okazało, pięciu mężczyzn wysypywało z auta gruz wprost do lasu! Funkcjonariusze podjęli interwencję w chwili, gdy niemal połowa gruzu została wysypana z pojazdu. Kierowca nie posiadał dokumentów. W tej sytuacji na miejsce została wezana Policja. Strażnicy skierowali dwa wnioski do sądu za zaśmiecanie.
W drugim przypadku na łąkę trafiły odpady komunalne i styropian. Świadkiem zdarzenia była spacerująca tamtędy osoba, która wezwała Straż Miejską. Niestety, samochód odjechał, zanim funkcjonariusze dotarli na miejsce. Co gorsza, nad „dzikim wysypiskiem” unosił się dym, sprawca bowiem nie tylko pozbył się nielegalnie odpadów, ale też podpalił je, nie bacząc na to, że w pobliżu są domy. Od ognia zajęły się suche trawy na łące. Strażnicy wezwali straż pożarną, która ugasiła pożar. Kierowca, który wyrzucił odpady, nie pozostanie bezkarny. Strażnicy otrzymali zdjęcia, które pozwolą zidentyfikować jego auto.













