W ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku Ekopatrol Straży Miejskiej m.st. Warszawy podjął ponad 2 tys. interwencji w związku z porzuconymi, chorymi lub zagubionymi zwierzętami. Na statystykę tę składa się m.in. uwolnienie pozostawionych w pojeździe szczeniaków, pomoc bezpańskim psom czy odławianie zwierząt egzotycznych. Znaczna część interwencji, ze względu na okres lęgowy, dotyczyła młodych ptaków.
Od lat utrzymuje się wysoki wskaźnik zgłoszeń dotyczących psów, zarówno bezpańskich, jak i tych, które w wyniku niezachowania należytej ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, uciekły swoim właścicielom. 61% wszystkich zgłoszeń związanych ze zwierzętami dotyczyło właśnie psów. Na drugim miejscu znalazły się zgłoszenia dotyczące ptaków – 11%.

– W związku z tym, że trwa okres lęgowy, codziennie realizujemy przynajmniej kilkanaście interwencji dotyczących rannych ptaków bądź takich, które wypadły z gniazd – powiedziała Agata Bitnerowska, zastępca kierownika Referatu ds. Ekologicznych Straży Miejskiej m.st. Warszawy. – Nie zawsze młody, niepotrafiący latać ptak, który wypadł z gniazda, wymaga naszej pomocy. Często są to podloty będące w trakcie nauki latania, które są bacznie obserwowane przez rodziców, w związku z czym nasza ingerencja, zabieranie takiego ptaka czy jego przenoszenie, choć w dobrej wierze, mogą być szkodliwe.
Ze względu na liczbę wpływających zgłoszeń, w działania dotyczące zwierząt angażowani byli nie tylko funkcjonariusze Ekopatrolu, ale również strażnicy z Oddziałów Terenowych.
Wśród ssaków najwięcej odłowiono psów (1020) oraz kotów (235). W kategorii ptaki funkcjonariusze najczęściej pomagali gołębiom (280), kaczkom (114) oraz mewom (38). Gady stanowiły najmniejszy procent odłowionych zwierząt. Od lat najczęściej spotykanym przez strażników gadem jest żółw – w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2015 r. odłowiono osiem osobników. Strażnicy interweniowali również w związku z gekonem odkrytym wśród owoców w centrum handlowym, pomogli porzuconemu w kartonie na bielańskim parkingu pytonowi i odłowili ukrywającego się wśród eksponatów w Centrum Nauki Kopernik lancetogłowa meksykańskiego.
Odłowione zwierzęta przekazywano wyspecjalizowanym instytucjom, np. do ZOO, do lecznic czy też do Schroniska Na Paluchu. W przypadku, kiedy zwierzę nie wymagało specjalistycznej pomocy, wracało do środowiska przyrodniczego, np. dziki bądź inne zwierzęta dziko żyjące, które coraz częściej zapuszczają się na teren miejski. Dzięki umieszczonym pod skórą czipom psy oraz coraz częściej koty wracają bezpośrednio do właścicieli, natomiast te, które nie posiadają numerów identyfikacyjnych, zamieszczonych w czipach, są przewożone do Schroniska na Paluchu.













