Żmija zygzakowata

Żmija zygzakowata – czy stanowi zagrożenie?

Na pytanie „Czy grozi nam plaga żmij?” odpowiada Szkoła Główna Gospodarstw Wiejskiego (SGGW).

Wzmożona obecność żmij na terenie Polski jest spowodowana wyłącznie trwającą właśnie porą roku – przekonuje SGGW.

Żmija zygzakowata pod ochroną!

W przygotowanym komunikacie prasowym uczelnia wyjaśnia: „Mamy wiosnę, gady budzą się z hibernacji, w której trwały od jesieni, wypełzają ze swoich kryjówek i zaczynają dobierać się w pary. Dlatego to właśnie teraz i latem stosunkowo najłatwiej je spotkać. Łatwo też się ich wystraszyć. Nie należy jednak bić na alarm, że węży jest zbyt wiele, bo to jak najbardziej naturalne i pożądane zjawisko”.

Naukowcy przypominają przy tym, że żmija zygzakowata jest jedynym jadowitym wężem żyjącym w Polsce. Jednak nie ma się zbytnio czego obawiać, bowiem jest to bardzo płochliwy gad, który prędzej podejmie ucieczkę niż atak na człowieka. Żmija kąsa wyłącznie w sytuacji, gdy czuje się zagrożona i nie ma już drogi ucieczki. Dostrzegłszy węża, najlepiej zostawić go w spokoju i odejść – radzi SGGW i dodaje, że w żadnym wypadku nie należy go dręczyć. – Zarówno żmije, jak i bardzo podobne do nich gniewosze plamiste znajdują się pod ochroną. Za ich zabicie grozi kara grzywny, a nawet pozbawienia wolności. To nie żmija jest zagrożeniem dla człowieka, ale człowiek dla żmii – tłumaczy dr Krzysztof Klimaszewski, herpetolog z Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW.

By ułatwić rozpoznanie zagrożenia SGGW wskazuje charakterystyczny znak rozpoznawczy. „Żmiję najłatwiej rozpoznać po pionowej źrenicy oka – to najpewniejsza cecha, która stuprocentowo pozwala odróżnić ją od pozostałych gatunków węży”. Jednak nie należy podejmować samodzielnych prób przekonania się, czy napotkany gad to na pewno żmija, bowiem wąż ten niepokojony może ona zaatakować w obronie własnej. „Wchodząc do lasu, idąc na jagody czy zbierać grzyby, stosunkowo łatwo nadepnąć lub szturchnąć ręką pełzającego lub odpoczywającego gada, dlatego najlepszą ochroną są pełne buty i duża ostrożność” – wskazuje SGGW.

Ukąszenie żmii – pierwsza pomoc

Przy okazji specjaliści podpowiadają, jak postępować, gdy jednak zdarzy się, że żmija kogoś ukąsi. Zapewniają przy tym, że nie jest to powód do paniki. Mimo że jej jad zawiera ponad 20 substancji, nie powinien wyrządzić dużej szkody dorosłemu zdrowemu człowiekowi – pod warunkiem, że natychmiast zostanie mu udzielona pomoc.

Zwykle w miejscu ukąszenia pojawia się stan zapalny, a więc obrzęk, ból i zaczerwienienie. Jeśli toksyna z jadu dostanie się do krwi, to dochodzą kolejne objawy: duszności, zawroty głowy, przyspieszenie rytmu serca, czasem utrata przytomności. W żadnym wypadku nie należy tego bagatelizować – zaznacza SGGW i dodaje, że należy wezwać karetkę. Konieczne jest także udzielenie poszkodowanemu pierwszej pomocy. Polega ona na unieruchomieniu ugryzionej kończyny, podniesieniu jej lekko do góry i przyłożeniu w miejsce ukąszenia zimnego okładu.

SGGW podkreśla, że mimo alarmujących newsów w mediach, prawdopodobieństwo spotkania żmii jest niewielkie, a ukąszenia – jeszcze mniejsze.
Przy okazji warto pamiętać, że w Polsce występują cztery rodzime gatunki węży. Są to gniewosz plamisty (Coronella austriaca), wąż Eskulapa (Zamenis longissimus), zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix) i żmija zygzakowata (Vipera berus). Tylko ten ostatni gatunek jest jadowity i może wyrządzić człowiekowi krzywdę.

Na podstawie media.sggw.pl

fot. SGGW

 

reklama