Strażnicy miejscy z gdyńskiego Ekopatrolu uratowali wodnika zwyczajnego, ptaka objętego ścisłą ochroną. Co prawda, nie można liczyć na ptasie trele w jego wykonaniu, bo ma głos podobny do kwiku świni, ale jest bardzo ciekawski, a przede wszystkim rzadki.
Strażnicy Miejscy z patrolu ekologicznego otrzymali 5 kwietnia br. zgłoszenie o rannym ptaku, który ukrywał się niedaleko wejścia do centrum handlowego. Uciekał od ludzi, wydawał głośne dźwięki i sprawiał wrażenie chorego. Kiedy strażnicy pojawili się na miejscu, bez trudu odnaleźli ptaka, ponieważ wydawał z siebie charakterystyczne odgłosy. Okazało się, że mają do czynienia z Wodnikiem Zwyczajnym (Rallus aquaticus) – ptakiem, który jest niezmiernie trudny do obserwacji, z uwagi na to, że żyje na terenach bardzo zarośniętych mokradeł, gdzie obserwacja jest wręcz niemożliwa. Dlatego wielu ornitologów zna go tylko ze słyszenia, bo trudno go zobaczyć. Poza charakterystycznym głosem, zwraca uwagę zagiętym ku dołowi, czerwonym dziobem. Jest ptakiem wędrownym, żerującym zarówno w dzień, jak i w nocy, objętym ścisłą ochroną.













