Wilk – czy wymaga specjalnej ochrony?

„Przyszłość wilka w Polsce” – to tytuł konferencji zorganizowanej przez senacką Komisję Środowiska i sejmową Komisję Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, we współpracy z Towarzystwem Przyjaciół Lasu i Stowarzyszeniem na rzecz Wspierania Bioróżnorodności, która odbyła się 9 kwietnia br. w Senacie. Choć uczestników tego wydarzenia połączył jeden cel – ochrona wilka – to jednak poszczególne grupy: naukowcy, leśnicy i myśliwi mieli różne wizje tej ochrony.
 
Na dylematy związane z podejściem do wilka wskazał m.in. senator Stanisław Gorczyca. W jego ocenie, postulaty ochrony tego gatunku zderzają się z praktyką dnia codziennego. Obecnie bowiem należy się zastanowić, czy potrafimy podnieść społeczny poziom akceptacji tego drapieżnika i odejść od ochrony biernej na rzecz czynnej.
 
Stan populacji wilka w Polsce omówił dr hab. Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk. Aktualnie w naszym kraju żyje ok. tysiąca tych drapieżników, najwięcej od zakończenia II wojny światowej. Trwa ich ekspansja na zachód i północ Polski.
 
Uczestnicy konferencji zapoznali się także z wynikami monitoringu wilka w Polsce, prowadzonego w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska, które omówiła Anna Katarzyna Wiech, zastępca dyrektora Departamentu Monitoringu i Informacji o Środowisku w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska. Na ich podstawie można wnioskować, iż w 2014 r. stan ochrony wilka na obszarze Puszcz Augustowskiej i Knyszyńskiej oceniono jako niezadowalający, właściwie zaś gatunek ten chroniony jest na obszarze Puszczy Białowieskiej.
 
Z kolei wystąpienie Janusza Zaleskiego, zastępcy dyrektora generalnego Lasów Państwowych, poświęcone było nowoczesnemu leśnictwu sprzyjającemu ochronie wilka. Lasy Państwowe prowadzą zrównoważoną gospodarkę leśną, przy jednoczesnym zachowaniu zasad ochrony przyrody, zapewniając populacji wilka bezpieczne funkcjonowanie.
 
Natomiast prof. Henryk Okarma z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk przedstawił koncepcję zarządzania populacją wilka w Polsce wg „Krajowej strategii ochrony wilka Canis lapuswarunkującej trwałość populacji gatunku w Polsce”. Jak mówił, „ochrona drapieżników niekoniecznie oznacza ich ścisłą ochronę”. Według niego, wilk nie jest „gatunkiem specjalnej troski”, wywołuje jednak konflikty i powinien zostać objęty systemem zarządzania. Źródłem konfliktu są straty, jakie w związku z obecnością tego drapieżnika ponoszą koła łowieckie. W modelu zaproponowanym przez prof. H. Okarmę to myśliwi mieliby „aktywnie gospodarować” populacją wilków żyjących na wschód od Wisły. W zachodniej części kraju obecnie działania takie nie są wskazane – do momentu, aż wilków wyraźnie przybędzie. Wtedy również tam można by określić liczbę zwierząt, które należy zachować.
 
Z takim podejściem nie zgodziła się dr Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. – Kiedy wykonuje się jakieś działanie w środowisku naturalnym, trzeba zrobić rachunek zysków i strat. Bezsensowne jest podchodzenie do zarządzania populacją jakiegoś gatunku dlatego, że jakaś grupa ma ochotę polować – stwierdziła. Jej zdaniem, ważne jest nie tylko zachowanie „jakiejś” liczby wilków, ale też posiadanie populacji, która będzie w stanie utrzymać w ryzach populacje dzikich zwierząt kopytnych, zwłaszcza że te są coraz liczniejsze i powodują straty rolnicze.
 
Myśląc o zarządzaniu, powinniśmy zacząć od dyskusji na temat konstruowania instrumentów, które dadzą nam racjonalną możliwość gospodarowania zasobem zwierzyny, która nie jest jeszcze – albo nie chcemy, żeby była – zwierzyną łowną” – zauważył Piotr Otawski, wiceminister środowiska, Główny Konserwator Przyrody. Jak podkreślił, w Polsce nie ma na razie narzędzi prawnych, pozwalających zarządzać populacjami gatunków innymi niż łowne. I choć ustawa o ochronie przyrody teoretycznie przewiduje odstrzały redukcyjne, to nie zawiera zasad ani metod, w jaki sposób miałyby być wykonywane.
 
fot. Senat/M. Józefaciuk

 

Artykuły i aktualności