Naturalny krajobraz dźwiękowy

Tworzony przez ptaki naturalny krajobraz dźwiękowy upraszcza się

W ptasich koncertach pod naszymi oknami następuje stopniowa zmiana repertuaru. Tworzony przez ptaki naturalny krajobraz dźwiękowy w ciągu ostatnich 25 lat uprościł się i tak się zmienił, że może być odbierany przez człowieka jako mniej przyjemny – wynika z badań w Europie i Ameryce Północnej – podała Polska Agencja Prasowa (PAP).

Zamiast kojącego śpiewu słowików, skowronków, kosów i wróbli budzi nas coraz częściej przeszywający krzyk mew albo skrzek srok? To może być element większego trendu, który opisał zespół naukowców, w skłąd którego weszli również badacze z Polski. Wyniki badań na ten temat ukazały się w „Nature Communications”. O badaniach tych mówi w rozmowie z serwisem „Nauka w Polsce” współautor publikacji dr hab. Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk.

Naturalny krajobraz dźwiękowy zmienia się i nie będzie tak przyjemny dla ucha

Z opisywanych badań wynika, że w Europie i Ameryce Północnej wraz ze zmianami w występowaniu różnych gatunków ptaków, krajobraz dźwiękowy staje się stopniowo coraz bardziej uproszczony, ubogi, a jego cechy tak się zmieniły – iż można powiedzieć – że nie będzie tak przyjemny dla ludzkiego ucha. Badacze sugerują, że nie pozostaje to bez wpływu na zdrowie i samopoczucie ludzi.

Naukowcy postanowili przeanalizować, jak zmieniała się w ostatnich 25 latach liczebność ptaków poszczególnych gatunków w przeróżnych lokalizacjach. I na podstawie  archiwalnych obserwacji spróbowali sztucznie odtworzyć dla wielu miejsc w Europie i Ameryce Północnej krajobraz dźwiękowy sprzed ćwierćwiecza. A potem porównywali go z dzisiejszym krajobrazem dźwiękowym. Pod różnymi względami te współczesne krajobrazy wypadały zazwyczaj znacznie słabiej niż te dawne – zaznacza PAP.

Słuchanie głosów ptaków, to element naszych kontaktów z przyrodą. Ileż to gatunków „przelatuje” przez naszą głowę, kiedy słuchamy ptasich chórów… Niestety, nasze badania pokazują, że w ostatnich dekadach jakość tego doświadczenia spada. A przez to nasz kontakt z naturą staje się uboższy – komentuje dr Chylarecki.

Zmieniający się naturalny krajobraz dźwiękowy ma związek z przetasowaniami liczebności ptaków różnych gatunków

Naukowiec komentuje, że zmiany w repertuarze niekoniecznie mają związek z tym, że liczba ptaków na danym terenie spada, ale raczej z tym, że następują przetasowania w liczebności ptaków z różnych gatunków.

Często bywa tak, że gatunki wyspecjalizowane, które wymagają bardzo specyficznych warunków, wycofują się, a ich miejsce zajmują ptaki o małych wymaganiach, które poradzą sobie w różnych warunkach – zwraca uwagę dr Przemysław Chylarecki i wyjaśnia: – W ten sposób obserwujemy efekt homogenizacji. Różne miejsca upodabniają się do siebie, również pod względem ptasich głosów, które tam można usłyszeć.

Nie wiadomo jednak jeszcze dlaczego ptasie koncerty stają się coraz uboższe i mniej atrakcyjne dla człowieka – zaznacza PAP.

Monitoring ptaków, który prowadzimy, jest jak termometr. Za jego pomocą możemy najwyżej stwierdzić, że pacjent jest chory. A stąd do stwierdzenia co to za choroba – jeszcze daleka droga – mówi naukowiec.

Skoro wystarczyło zaledwie 25 lat, aby zaobserwować zmiany w ptasim repertuarze – to można się tylko domyślać, co było dawniej. I jak inspirujące mogły być ptasie chóry za oknem Chopina czy Mickiewicza. – Ale przecież tak daleko badania nie sięgają – zauważa rozmówca PAP i zaznacza, że naukowcy w ramach swoich badań dysponowali tylko danymi z kilku dekad, od kiedy ornitolodzy systematycznie prowadzą monitoringi ptaków.

Stworzyć archiwum „ptasiego radia”?

Żeby przyszłe pokolenia nie musiały się zastanawiać, jak brzmiały ptasie koncerty w pierwszej połowie XXI w. warto byłoby zbierać krajobrazy dźwiękowe w jednym miejscu, tworząc np. ogólnoświatowe repozytorium – proponują autorzy wspomnianego artykułu.

Przemysław Chylarecki pytany, czy wiadomo już, jak ewoluuje śpiew poszczególnych gatunków ptaków – zaznacza, że to wiadomo już z innych badań. Okazuje się, że w związku z hałasem ulicznym ptaki zaczynają w swoim śpiewie uciekać w coraz wyższe częstotliwości dźwięków. W ten sposób ich głosy nie są zagłuszane przez niskie dźwięki charakterystyczne dla samochodów czy maszyn.

Warto więc doceniać te chwile, kiedy ptaki za oknem pięknie nam śpiewają. Koncerty te jednak nie zawsze będą brzmiały jednakowo pięknie – podsumowuje PAP.

Na podstawie pap-mediaroom.pl (PAP, Ludwika Tomala, lt/ zan/; źródło informacji: Nauka w Polsce)

fot. sozosfera.pl (zdjęcie ilustracyjne)