18 sierpnia 2024 r. weszło w życie unijne rozporządzenie w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych, określane skrótem NRL od angielskiego zwrotu nature restoration law. Przypomniało o tym Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP). Organizacja w przekazanej informacji zaznaczyła, że jest to pierwsze w Unii Europejskiej (UE) tak kompleksowe prawo. Regulacja nie ogranicza się do ochrony tego, co jeszcze zachowało się w dobrym stanie, ale nakłada na państwa obowiązek aktywniej odbudowy zdegradowanej przyrody. Rozporządzenie ustanawia wiążące cele dla konkretnych gatunków i ekosystemów – od mokradeł, rzek, jezior i lasów, przez tereny rolnicze, aż po przyrodę miejską oraz ekosystemy morskie. Do 2030 r. działania odbudowy mają objąć co najmniej 20 proc. unijnych obszarów lądowych i morskich. Natomiast do 2050 r. działania takie mają dotyczyć wszystkich ekosystemów wymagających odbudowy.
Jaki był powód przyjęcia rozporządzenia NRL?
Według OTOP, powód przyjęcia takiej regulacji jest prosty. Jest nim fakt, że europejska przyroda jest w coraz gorszym stanie. Dodatkowo wraz z nią pogarszają się usługi ekosystemowe, od których zależą: gospodarka, bezpieczeństwo i jakość życia Europejczyków. Degradacja przyrody (według Komisji Europejskiej 81% siedlisk w UE, znajduje się w złym stanie) oznacza nie tylko utratę gatunków i siedlisk. To również problem z dostępem do czystej wody, zanieczyszczone powietrze, słabsze zapylanie upraw, gorsza jakość gleb. Degradacja przyrody równa się też mniejszej zdolności do zatrzymywania wody oraz większej podatności na skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Rozporządzenie ma odwrócić proces, którego dotychczasowa polityka ochrony przyrody nie zdołała zatrzymać – wskazał OTOP. Organizacja przypomniała przy tym, że chodzi nie tylko o to, aby chronić cenne przyrodniczo obszary, lecz także o przywracanie funkcji zdegradowanym ekosystemom. „Zdrowe” mokradła mają zatrzymywać wodę w krajobrazie, naturalne rzeki i ich doliny zalewowe mają odzyskiwać zdolność do bezpiecznego magazynowania nadmiaru wody. Zaś lasy mają być bardziej odporne na suszę i pożary, a ekosystemy rolnicze – bardziej różnorodne i stabilne.
Rozporządzenie dotyczy również bezpieczeństwa społecznego i gospodarczego. „Zdrowa” przyroda dostarcza usług, których często nie widać w budżetach państw, dopóki nie zaczyna ich brakować. Według przekazanej informacji, jest ona świetnym instrumentem adaptacji do zmian klimatu, chroni przed powodziami i skutkami suszy, łagodzi upały, magazynuje węgiel i wspiera produkcję żywności. Komisja Europejska szacuje, że każde euro zainwestowane w odbudowę przyrody może przynieść od 4 do 38 euro korzyści.
– Mówiąc wprost NRL nie jest tylko o ptaszkach i motylkach. Jest o realnych korzyściach dla ludzi. Tu nie chodzi o to, żeby poświęcać coś dla przyrody. To nie jest gra o sumie zerowej. My pozwalamy odbudować się zdegradowanej przyrodzie i aktywnie ten proces wspieramy, a ona odwdzięcza się nam, świadcząc usługi ekosystemowe, które np. redukują skutki suszy i zwiększają bezpieczeństwo przeciwpowodziowe oraz żywnościowe – zaznaczyła Marta Wiśniewska z Polskiej Zielonej Sieci i Fundacji Greenmind.
NRL, czyli natura ratuje ludzi
Co ma wspólnego odbudowa przyrody z suszą, powodziami i falami upałów? – spytano w nadesłanej informacji. Odpowiedź brzmi: „Bardzo wiele. Najlepszym przykładem są mokradła. Osuszone torfowiska, bagna i podmokłe łąki tracą zdolność zatrzymywania wody. Ich ponowne nawodnienie (proces relatywnie tani i szybki) pozwala magazynować wodę w krajobrazie, co może ograniczać skutki suszy, a jednocześnie spowalniać odpływ wody podczas intensywnych opadów. Odbudowa przyrody może poprawiać retencję wody w krajobrazie, działać jak bufor podczas suszy oraz zwiększać infiltrację w czasie gwałtownych opadów”.
Podobną funkcję mogą pełnić nieuregulowane rzeki i ich doliny zalewowe. Przywracanie połączeń między rzeką a jej terenami zalewowymi pozwala wodzie rozlać się tam, gdzie powinna – zamiast gwałtownie spływać w dół i zwiększać zagrożenie dla położonych niżej miejscowości. Do 2030 r. na poziomie UE ma zostać przywróconych co najmniej 25 tys. km rzek do stanu swobodnie płynącego (bez barier). Oznacza to likwidację wielu niepotrzebnych barier, których w Polsce mamy tysiące – wskazał OTOP.
Odbudowa lasów i innych ekosystemów może z kolei zwiększać odporność krajobrazu na suszę, upały i pożary. Zdrowsze i bardziej zróżnicowane lasy lepiej wykorzystują dostępne zasoby wody, magazynują ją, zapewniając zasilanie zasobów wód podziemnych. W miastach rozporządzenie ma przeciwdziałać utracie terenów zieleni i zwiększać powierzchnię zieleni oraz liczbę drzew, co ma znaczenie dla ograniczania miejskich wysp ciepła – przekazano w informacji.
– Choć prace nad wdrażaniem Nature Restoration Law toczą się w Polsce od prawie dwóch lat, wciąż jeszcze nie znamy treści większości planów odbudowy. A data na przekazanie ich Komisji Europejskiej mija 1 września. Te dwa tygodnie to zdecydowanie za mało czasu, żeby opublikować plany, przeprowadzić konsultacje publiczne i wprowadzić wnioski. Odpowiednie wdrożenie prawa o odbudowie przyrody to kwestia odporności Polski – zarówno w aspekcie hydrologicznym, klimatycznym, jak i geopolitycznym. Liczymy na to, że opóźnienie w opracowywaniu planów nie będzie wiązało się z osłabieniem ich merytoryki, ani jakości konsultacji publicznych – stwierdziła kilka dni temu Maria Włoskowicz, prawniczka w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.
Ile to będzie kosztować?
Przez długi czas brakowało danych pokazujących, ile konkretnie pieniędzy trzeba będzie wydać w poszczególnych państwach. Właśnie tę lukę próbuje wypełnić raport pt. „Finansowanie odbudowy przyrody: krajowe szacunki kosztów skutecznej renaturyzacji”. Został on przygotowany przez Bankwatch Network i EuroNatur we współpracy m.in. z OTOP. Z całym raportem (w wersji anglojęzycznej) można zapoznać się na stronie: www.otop.org.pl. Raport obejmuje Polskę, Estonię, Łotwę, Węgry i Chorwację oraz cztery duże grupy ekosystemów: mokradła, rzeki, jeziora i siedliska aluwialne, łąki oraz lasy. Analizowany okres obejmuje lata 2024–2032.
Raport nie podaje pełnego kosztu wdrożenia całego rozporządzenia w Polsce. Jest to oddolny szacunek kosztów odbudowy istniejących siedlisk będących w złym stanie, ograniczony do czterech najważniejszych grup ekosystemów lądowych. Autorzy wykorzystali przede wszystkim dane z rzeczywistych projektów renaturyzacyjnych, w tym projektów LIFE, a następnie wyliczyli medianę kosztów w przeliczeniu na kilometr kwadratowy. W przypadku lasów i ekosystemów słodkowodnych, dla których nie znaleziono wystarczającej liczby porównywalnych polskich projektów, zastosowano indeksowanie kosztów z wykorzystaniem podejścia opartego na transferze korzyści.
Według OTOP, wartość tego opracowania jest duża: po raz pierwszy można rozmawiać o skali kosztów odbudowy przyrody i o tym, jak powinny być zaplanowane wydatki.
Co wynika z raportu „Finansowanie odbudowy przyrody”?
OTOP wskazało kilka wniosków wynikających z przygotowanego opracowania.
1. Najważniejszy wniosek jest jednoznaczny: bez odpowiedniego finansowania krajowe plany odbudowy zasobów przyrodniczych mogą pozostać przede wszystkim deklaracjami. Autorzy raportu wskazują, że pieniądze są warunkiem przełożenia celów rozporządzenia na rzeczywiste działania w terenie.
2. Koszty odbudowy muszą być policzone znacznie dokładniej, niż było to liczone dotychczas. Raport daje punkt odniesienia, wykorzystując rzeczywiste koszty projektów renaturyzacyjnych i odnosząc je do powierzchni siedlisk, które trzeba będzie odbudować.
3. Nie jest to jednak pełny rachunek za realizację rozporządzenia. Oszacowanie zawarte w raporcie dotyczy tylko art. 4 ust. 1, czyli odbudowy istniejących siedlisk znajdujących się w złym stanie, i tylko czterech grup ekosystemów lądowych. Nie obejmuje więc wszystkich obowiązków wynikających z NRL.
4. Jednym z największych problemów pozostają dane. W części państw informacje o stanie siedlisk są niepełne, nieaktualne albo określone jako „nieznane”. Utrudnia to zarówno wskazanie miejsc wymagających odbudowy, jak i wiarygodne wyliczenie potrzeb finansowych.
5. Problemem jest również zdolność administracji do przygotowania i wdrożenia planów. Nawet jeśli pieniądze się znajdą, potrzebni są ludzie, eksperci, instytucje oraz system monitorowania, który pozwoli ocenić, czy wydane środki rzeczywiście poprawiają stan siedlisk.
6. W Polsce szczególnym wyzwaniem są grunty prywatne. Około 90% gruntów rolnych znajduje się w rękach prywatnych. Dlatego odbudowa przyrody na terenach rolniczych będzie wymagała nie tylko regulacji, ale także atrakcyjnych mechanizmów finansowych dla właścicieli i użytkowników gruntów.
7. Nie można sprowadzać odbudowy przyrody wyłącznie do wyboru najtańszych projektów. Autorzy raportu zwracają uwagę, że priorytety powinny wynikać przede wszystkim z potrzeb ochrony przyrody i danych naukowych, a efektywność kosztowa może być dodatkowym kryterium, a nie głównym celem.
8. Dużym problemem pozostaje uzależnienie działań na rzecz przyrody od pieniędzy unijnych. Dlatego negocjowany obecnie budżet UE na lata 2028–2034 jest dla państw członkowskich kluczową szansą na wpisanie odbudowy przyrody w krajowe i regionalne plany partnerstwa oraz zapewnienie stabilnego finansowania.
9. Raport wskazuje również na potrzebę utrzymania programu LIFE jako samodzielnego instrumentu finansowego. LIFE jest ważnym źródłem finansowania projektów przyrodniczych, w tym przedsięwzięć większych, transgranicznych i służących rozwijaniu dobrych praktyk.
10. Najważniejsza rekomendacja dotycząca przyszłego budżetu UE jest bardzo konkretna. Zgodnie z nią, co najmniej 10% unijnego budżetu powinno zostać przeznaczone na różnorodność biologiczną. Autorzy przekonują, że bez przewidywalnego i odpowiednio dużego finansowania trudno będzie jednocześnie odbudować zdegradowane ekosystemy, zwiększyć odporność na zmiany klimatu i osiągnąć cele rozporządzenia.
Koszt bezczynności również będzie realny
Jak zaznaczył OTOP, wnioski z raportu są szersze niż sama odpowiedź na pytanie: „ile kosztuje renaturyzacja?”. Pokazują, że koszt bezczynności również będzie realny – w postaci większego ryzyka susz i powodzi, degradacji gleb, strat w rolnictwie, pogarszania jakości wody czy rosnących kosztów reagowania na ekstremalne zjawiska pogodowe. Odbudowa przyrody powinna być zatem traktowana nie jako dodatkowy wydatek środowiskowy, ale jako inwestycja w bezpieczeństwo wodne, żywnościowe, klimatyczne i gospodarcze.
– Musimy przejść od słyszanego czasem, a niewłaściwie zadanego pytania: „czy stać nas na odbudowę przyrody?”, do pytania: „ czy stać nas na bezczynność w tym zakresie? A przede wszystkim, jak zaplanować finansowanie tak, aby pieniądze były wydawane tam, gdzie przyniosą największe korzyści dla przyrody i ludzi – podsumowała Justyna Choroś z OTOP.
Tym bardziej że zgodnie z rozporządzeniem państwa członkowskie powinny do września 2026 r. przedstawić Komisji Europejskiej swoje krajowe plany odbudowy wraz z informacjami o potrzebnych zasobach finansowych i sposobach ich zapewnienia.
Na podstawie nadesłanej informacji
fot. sozosfera.pl (zdjęcie ilustracyjne)
















