rehabilitacji dzikich zwierząt

Zwierzęta po rehabilitacji w Pomorskim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja” wypuszczone na wolność

Urząd Miasta Gdynia (UM) podał, że 9 października na wolność wypuszczono zwierzęta, które odbyły leczenie w Pomorskim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”. Miasto współpracuje z placówką w zakresie udzielania pomocy weterynaryjnej dzikim zwierzętom z terenu Gdyni.

Do naturalnego środowiska wróciły mewy, jeże oraz bielik

Do naturalnego środowiska wróciły cztery mewy i pięć jeży. Jak podał UM, to jedne z gatunków, najczęściej trafiających do „Ostoi”. Przyczyny są różne. Wypuszczone na wolność mewy trafiły do ośrodka z zatruciem pokarmowym. Jeże natomiast, to młode osobniki, które w sierpniu zostały porzucone przez matkę. Odchowano je, uzyskały odpowiednią wagę, by móc wrócić do środowiska. Do „Ostoi”, z pomocą strażników miejskich z gdyńskiego EkoPatrolu, trafił też bielik. Ptak był osłabiony i głodny. Na początku września , gdy bielik nabrał sił, ptak został wypuszczony na wolność. Każdy, kto widzi ptaka lub inne dzikie zwierzę, które potrzebuje pomocy, nie powinien pozostać obojętny – podkreśla UM.

Jakie zwierzęta przyjmuje Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”?

Do ośrodka przyjmujemy wszystkie ptaki, które u nas występują, i małe ssaki. Najczęściej trafiają do nas gołębie, jeże, mewy. Są to zazwyczaj przypadki po zatruciach. Jeże trafiają do nas z reguły pokaleczone przez naszych pupili, pogryzione przez psy, po kolizji z autem, z ranami czy też po zatruciach, bo niestety dużo osób stosuje trutki, które również działają na dzikie zwierzęta. Procedura jest standardowa. Trafiają do nas, rehabilitujemy, leczymy i wypuszczamy w dogodnych miejscach. Moment wypuszczenia to najlepszy moment naszej pracy. Jest ogromna satysfakcja, że się udało, bo to są najczęściej przypadki wydawałoby się beznadziejne, ale mimo wszystko się staramy. Opiekujemy się tymi zwierzętami i doprowadzamy je do stanu, kiedy możemy je wypuścić. To jest ogromna radość. To jest najlepszy dzień naszej pracy, taka wisienka na torcie – powiedziała Małgorzata Stachurska, kierownik Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt „Ostoja”.– Obecnie jest taki moment, kiedy jeże przygotowują się do hibernacji, więc mamy do czynienia ze zjawiskiem jesiennych sierot. Matki pozostawiają swoje młode, żeby nabrać masy ciała do hibernacji i zajmują się sobą. Zatem jeżeli natkniemy się na jeża, który mieści się na dłoni i waży mniej niż pół kilo, to trzeba mu pomóc, bo niestety nie będzie w stanie przetrwać samodzielnie zimy – dodała.

Na podstawie www.gdynia.pl

fot. sozosfera.pl (zdjęcie ilustracyjne)