nietoperz

Nietoperz. Nieoczekiwany gość w domu i biurze

Nietoperz wiszący na służbowej garderobie to dość zaskakujący widok, zwłaszcza gdy dzieje się to w ciągu dnia w biurze. Przygoda taka przytrafiła się dwóm pracownicom Straży Miejskiej w Gdańsku.

Jednak jak zaznacza Straż Miejska w Gdańsku (SM), powołując się na opinie specjalistów, sytuacja taka wcale nie jest wyjątkowa. Stąd też municypalni z Gdańska radzą co robić, jeśli się zdarzy. Przy okazji podkreślają, że nietoperzy nie trzeba się bać.

W jednym z pomieszczeń biurowych w siedzibie SM zapanowało poruszenie, gdy dwie panie pracujące w pokoju odkryły, że na wiszących w pokoju służbowych spodniach siedzi nietoperz!

Zauważyłam go zamykając za sobą drzwi. W pierwszej chwili nie zorientowałam się co to za stworzenie. Koleżanka nie miała jednak żadnych wątpliwości. Bać się nie bałam, ale przyznam, że pierwszy raz dane mi było widzieć nietoperza z tak niewielkiej odległości – opowiada Natalia Rdzak z Referatu Administracyjno-Gospodarczego SM. Nie wiadomo w jaki sposób ssak dostał się do biura. Było natomiast jasne, że trzeba mu pomóc. Ponieważ wszystko działo się za dnia, wypuszczenie nietoperza na zewnątrz nie wchodziło w grę – podkreśla SM w Gdańsku. Stąd też ssak został umieszczony w pudełku i odwieziony na Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Tam, Konrad Bidziński, chiropterolog z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców stwierdził, że nietoperz to dorosły samiec, należący do gatunku mroczak posrebrzany.

Śpiewający nietoperz

Mroczaki posrebrzane spędzają lato na terenach leśnych, a jesienią często przylatują do miast, gdzie odbywają gody. Samce wabią partnerki piosenkami godowymi, które częściowo są słyszalne dla ludzkiego ucha. I choć na początku listopada większość nietoperzy już śpi, to jednak w cieplejsze noce mroczaki posrebrzane odbywają ostatnie loty. Przedstawicieli tego gatunku można zobaczyć, a bardziej usłyszeć w mieście nawet do grudnia podkreśla gdańska SM.

Nietoperz w domu i biurze. Co robić?

Municypalni z Gdańska podają instrukcję, jak poradzić sobie z wizytą latającego ssaka. Gdy zdarzy się to wieczorem, należy wyłączyć światło, otworzyć okno i odsłonić firany oraz zasłony, po to by nietoperz sam mógł wydostać się na zewnątrz. A jeśli wylecieć nie chce, sytuacja ma miejsce za dnia albo gdy w pomieszczeniu nie ma okien wówczas należy umieścić ssaka w pudełku. Jak podkreślają strażnicy zawsze, przed podjęciem „operacji” trzeba ubrać rękawicę!

Jeżeli ktoś nie ma odwagi wziąć nietoperza do ręki nawet w rękawicy, powinien nakryć go pudełkiem, a następnie wsunąć pod nie sztywną kartkę papieru, tak by ssak znalazł się wewnątrz. Chcąc oszczędzić nietoperzowi cierpień z powodu pragnienia, wskazane jest wrzucenie do środka zwilżonego wodą wacika.

O ile osobnik nie ma wyraźnych obrażeń lub uszkodzeń, można wieczorem samemu wypuścić go na wolność. Raczej nie należy się obawiać, że ucieknie nam z pudełka. Większość gatunków nie radzi sobie zbyt dobrze ze startowaniem z płaskich powierzchni, trawników lub krzaków. Dlatego też nietoperza trzeba posadzić na drzewie lub elewacji budynku przynajmniej na wysokości naszych oczu, aby miał przestrzeń do rozpędu. O ile nic mu nie dolega, odleci. W żadnym wypadku nie wolno go podrzucać!

Jeśli jednak nietoperz nie chce latać lub gdy sytuacja ma miejsce w zimie, najlepiej jest skontaktować się ze specjalistą.

W Polsce – jak podaje SM w Gdańsku – działa kilkanaście organizacji i instytucji aktywnie chroniących nietoperze. Tworzą one Porozumienie dla Ochrony Nietoperzy. Przedstawicielem organizacji w Trójmieście jest np. Akademickie Koło Chiropterologiczne PTOP „Salamandra”, działające przy Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Każdego roku chiropterolodzy z Uniwersytetu Gdańskiego podejmują kilkadziesiąt interwencji. Najczęściej zdarza się to jesienią. Nietoperze, które migrują bywają zmęczone wędrówką. Trafiają wtedy czasami w przypadkowe miejsca.

– Mieliśmy niedawno sytuację, gdy około stu małych karlików wpadło na klatkę schodową budynku. Trzeba było pomóc zarówno im jak i mieszkańcom. Wszystkie nietoperze są pod ochroną. W Gdańsku pracujemy z nimi od lat. Na terenie miasta jest bardzo wiele miejsc i obiektów, w których zimują te ssaki. Od lat 80. regularnie prowadzimy akcje ich liczenia. Odbieramy też nietoperze, które nie chcą odlecieć lub które są ranne. Rehabilitujemy je i potem wypuszczamy na wolność – mówi Konrad Bidziński.

Nie taki nietoperz straszny, jak go malują

Przy tej okazji gdańscy strażnicy przypominają, że dzikich zwierząt nie wolno dotykać gołymi rękami. Kontakt z nimi zawsze wymaga odpowiedniego zabezpieczenia. W przypadku nietoperza skórzane lub budowlane rękawice są wystarczającą ochroną przed ugryzieniem, bo tylko ono może mieć dla człowieka negatywne konsekwencje. Nietoperze mogą przenosić wściekliznę. W ich przypadku choroba nie przybiera takiej postaci jak u psów czy lisów, które stają się agresywne i mogą atakować. U nietoperzy pierwszym objawem wścieklizny jest utrata zdolności do lotu. Nie ma zatem ryzyka, że lecący nietoperz rzuci się na człowieka. Natomiast dotykany ręką, jeśli poczuje się zagrożony może ugryźć. Wtedy konieczne są szczepienia przeciwko wściekliźnie.

Samo dotknięcie nietoperza niczym nie grozi. Ssaki te mają specyficzne dla siebie pasożyty, których ludzie nie muszą się obawiać. Natomiast opowieści o nietoperzach wkręcających się we włosy, naukowcy zbywają ironicznym uśmiechem oraz wymownym milczeniem – dodaje SM w Gdańsku.

Na podstawie informacji nadesłanej przez SM w Gdańsku

fot. SM w Gdańsku