dokarmianie ptaków

Czy dokarmianie ptaków zawsze jest dobre?

Zima od lat kojarzy się z jednym z najbardziej utrwalonych przyrodniczych zwyczajów, czyli dokarmianiem ptaków – zwrócił uwagę Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu (UPP). Karmniki, kule tłuszczowe, rozsypany słonecznik mają być wyrazem naszej troski i empatii wobec „skrzydlatych braci” w najtrudniejszej porze roku. Tego uczymy się w szkołach, o tym mówią media, a zdjęcia ptaków przy karmnikach regularnie zalewają media społecznościowe. Tymczasem zmieniające się warunki środowiskowe i coraz bogatsza wiedza naukowa skłaniają do zadania pytania. Brzmi ono: czy dokarmianie ptaków zawsze jest dobre?

Dokarmianie ptaków – czy pomagamy tym gatunkom, które rzeczywiście tego potrzebują

– Nie ma wątpliwości, że karmniki pozwalają nam lepiej poznać ptaki zimujące w naszym otoczeniu. Sikory różnych gatunków, dzięcioły, kowaliki, pełzacze, a także dzwońce, czyże, grubodzioby czy – coraz częściej zimujące – zięby stają się niemal domownikami. Obserwując je z bliska, możemy podziwiać detale upierzenia, wsłuchiwać się w głosy kontaktowe i śledzić złożone relacje społeczne – zwraca uwagę prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii UPP.

Rodzi się jednak pytanie: czy dokarmianie ptaków pomaga tym gatunkom, które rzeczywiście potrzebują wsparcia? Paradoksalnie to właśnie najczęstsi bywalcy karmników – sikory, kowaliki, pełzacze, kosy czy dzięcioły duże – należą do gatunków, których liczebność w wielu regionach Europy utrzymuje się na stabilnym poziomie, a nawet rośnie. Jednocześnie wiele ptaków wędrownych, podejmujących trud dalekich migracji do Afryki czy Azji, zmaga się z coraz większą konkurencją po powrocie na lęgowiska. Zajęte wcześniej dziuple i terytoria mogą oznaczać dla nich przegraną w walce o miejsce do rozrodu. Takie zależności konkurencyjne są dziś opisywane nie tylko w Europie, ale w całej strefie umiarkowanej – wskazała poznańska uczelnia.

Około 250 mln funtów rocznie na dokarmianie ptaków na Wyspach Brytyjskich

To jednak nie jedyny problem. – Badania pokazują, że w niektórych regionach pokarm dostarczany przez człowieka może stanowić nawet 75 procent dziennej diety ptaków. W Wielkiej Brytanii, gdzie średnio przypada około 100 karmników na kilometr kwadratowy, ptaki niemal nie muszą szukać naturalnego pożywienia. Angielscy badacze otwarcie pytają, czy w efekcie ptaki nie stają się mniej dzikie i bardziej uzależnione od człowieka – powiedział poznański ornitolog. Tymczasem – jak podał UPP – skala zjawiska robi wrażenie. W Wielkiej Brytanii ptaki regularnie dokarmia ok. 17 mln gospodarstw domowych. Rocznie przeznacza się na ten cel ok. 250 mln funtów, kupując blisko 150 tys. ton paszy. Podobne trendy, choć oczywiście w innych proporcjach, widoczne są także w wielu innych krajach. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy tych środków nie można byłoby przeznaczyć na bardziej systemowe formy ochrony przyrody.

– Do listy wątpliwości dochodzą także kwestie sanitarne. Karmniki, zwłaszcza źle utrzymane, mogą stać się miejscami rozprzestrzeniania chorób, które łatwo przenoszą się między ptakami skupionymi w jednym miejscu. Nie oznacza to, że obserwowanie ptaków przy karmniku jest czymś złym. Wręcz przeciwnie, to znakomite narzędzie edukacyjne, często pierwszy krok do zainteresowania się przyrodą. Problem pojawia się wtedy, gdy dokarmianie staje się masowe i bezrefleksyjne. Wówczas konsekwencje odczuwają nie tylko pojedyncze ptaki, ale całe populacje i ekosystemy – stwierdził prof. Tryjanowski.

Dodatkowe jedzenie zimą może przynieść więcej szkody niż pożytku

Coraz częściej badacze podkreślają, że dodatkowe jedzenie zimą nie zawsze jest potrzebne, a czasem może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jeśli więc dokarmiamy zwierzęta, róbmy to z rozwagą, świadomi możliwych skutków. Warto też pamiętać, że troska o przyrodę nie musi oznaczać karmnika za oknem. Dużo bardziej wartościowe i przynoszące znacznie lepsze efekty jest pozostawienie dzikich fragmentów ogrodu, tworzenie rezerwatów, ochrona siedlisk czy po prostu ograniczenie ingerencji człowieka w środowisko. I zamiast kolejnej garści słonecznika, może warto wybrać się na zimowy spacer po polach i lesie. To właśnie tam najłatwiej zobaczyć, że ptaki, nawet w trudnych warunkach, potrafią radzić sobie same. Zmiana utartych schematów myślenia nie jest łatwa, ale warto raz jeszcze po prostu… przemyśleć dokarmianie ptaków. Z myślą o ptakach, ludziach i relacjach między nami a dziką przyrodą – zachęcił UPP.

Na podstawie nadesłanej informacji

fot. sozosfera.pl