Liczba jeży maleje

Dlaczego liczba jeży maleje?

Dzikie zwierzęta w mieście, ich liczebność i interakcje z otoczeniem od lat budzą zainteresowanie wielu ludzi – nie tylko ekologów, ale też epidemiologów, włodarzy miast, a także mieszkańców. Okres jesienno-zimowy jest czasem, w którym szczególnie da się zauważyć obecność zwierząt wokół nas. Drzewa i krzewy tracą liście, skutecznie skrywające latem ptaki, czy też większe ssaki, a skąpość naturalnych źródeł pożywienia, skłania liczne zwierzęta do poszukiwania alternatywnych źródeł pokarmu w bliskości siedzib ludzkich. Jedne dokarmiamy chętnie, drugie wolimy utrzymać z dala od siebie – zwraca uwagę Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu (UP) w informacji opracowanej przez Patrycję K. Woszczyło, lekarza weterynarii z Katedry Zoologii, Wydziału Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach tej poznańskiej uczelni.

Liczba jeży maleje choć są one lubiane

Dobrym przykładem takiego kontrastu w niemalże każdym wymiarze – ekologii, biologii, reputacji i sytuacji populacyjnej – są dziki i jeże – wskazuje UP i dodaje, że w języku angielskim dość często nazywa się je tym samym rzeczownikiem – hogs. O ile dla tego pierwszego gatunku jest to nazwa typowa, to dla drugiego jest ona potoczna i skrótowa. Oba gatunki łączy upodobanie do miast, a dzieli cała reszta – zaznacza UP i wskazuje, że te pierwsze bywają konfrontacyjne i niszczycielskie, więc niechętnie dzielimy z nimi przestrzeń, a te drugie chronimy, zwykle lubimy je obserwować z bliska i wprost zachęcamy do wizyt w naszych osiedlowych czy przydomowych ogródkach. Według UP mimo tych antypatii i sympatii, liczba dzików w miastach wciąż rośnie, a liczba jeży maleje. Dlaczego? – pyta UP.

W niedawno opublikowanym artykule w czasopiśmie Animals [Taucher, Anouk L., et al. „Decline in Distribution and Abundance: Urban Hedgehogs under Pressure” Animals 10.9 (2020): 1606.], autorzy pochylają się nad sytuacją jeża zachodniego w Szwajcarii. Dzięki danym zebranym jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, mogli oni szczegółowo przeanalizować liczebność jeży w poszczególnych częściach Zurychu. Jak już nietrudno się domyślić, liczebność tego gatunku spadła i to aż o ok. 40% – podkreśla UP.

Liczba jeży maleje – fragmentacja i degradacja siedlisk

Czynniki utrudniające jeżom życie w miastach, badacze podzielili na cztery grupy, czyli na te związane z: siedliskiem, pożywieniem, drapieżnictwem, chorobami i pasożytami.

Najważniejsze z nich wskazuje lek. wet. Patrycja K. Woszczyło. Pierwszym jest fragmentacja i degradacja terenów zieleni, czyli zagęszczanie zabudowy, budowa ogrodzeń i dróg, które uniemożliwiają zwierzętom przemieszczanie się, a także traktowanie terenów zieleni jako niezagospodarowanych; przesadna dbałość o „czystość” terenów zieleni (częste koszenie, przycinanie krzewów, a także usuwanie martwych liści i gałęzi z ziemi – niestety czasem wraz z zamieszkującymi je jeżami…) i spora popularność zimozielonych, obcych nam gatunków (np. tui), które zwykle stanowią słabe schronienie dla jeży.

Liczba jeży maleje – problem jakości i dostępności pokarmu

Drugim czynnikiem utrudniającym życie jeżom w miastach jest jakość i dostępność pożywienia – bezpośrednio związana z punktem pierwszym. Usuwanie martwej materii i powszechne stosowanie preparatów biobójczych prowadzą do znaczących spadków liczebności bezkręgowców i mięczaków, którymi żywią się jeże; również dokarmianie jeży (intencjonalne lub nie) wskazuje na to, że zwiększa to ich aktywność zimą. Komercyjne karmy dla kotów, czy nawet te dedykowane jeżom, zwykle składają się głównie ze zbóż i innych ziaren, które nijak mają się do naturalnej, a więc też zdrowej diety jeży.

W tym obszarze autorka informacji zwraca też uwagę na problem trutek. Wspomniane już powyżej preparaty biobójcze, np. ślimakobójcze, rodentycydy, fungicydy i inne, wpływają na organizm bezpośrednio i pośrednio, poprzez zjedzenie czegoś, co wcześniej samo miało kontakt lub spożyło taki środek. Popularne niebieskie chrupki używane do zwalczania ślimaków, są atrakcyjnym kąskiem również dla psów, kotów, czy jeży, co nierzadko kończy się dla nich bardzo tragicznie.

Liczba jeży maleje – psy, choroby bakteryjne i pasożytnicze

Czynnik określany jako drapieżnictwo wiąże się z tym, że główne zagrożenie dla jeży stanowią psy, które niestety mają wysoką skuteczność w zabijaniu młodych i rannych osobników.

Z klei wyższe zagęszczenie populacji jeży w miastach i korzystanie ze wspólnych stołówek, sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób bakteryjnych i pasożytniczych. Do pasożytów, które wiadomo, że mają szczególnie duży wpływ na redukcję populacji jeży, należą kleszcze i nicienie płucne. Presja ze strony pasożytów i stres związany z przebywaniem w mieście, mogą dodatkowo sprzyjać rozwijaniu się ciężkich postaci chorób u jeży.

Liczba jeży maleje – jak można im pomóc?

Jeż jest zwierzęciem objętym częściową ochroną gatunkową, a więc poniekąd ich właścicielem jest Skarb Państwa i to on właśnie za nie odpowiada – zaznacza UP. Zatem w przypadku chęci pomocy jeżom instytucją „pierwszego kontaktu” powinna być gmina (wójt, burmistrz lub prezydent), która w zakresie zadań własnych ma sprawy związane z ochroną przyrody. Przedstawiciele gminy są odpowiedzialni za interwencję oraz transport zwierzęcia do ośrodka rehabilitacyjnego. Do czasu przyjazdu służb (zwykle jest to Straż Miejska), należy się trzymać zasady 3 x C: ciepło, cicho, ciemno. Zwierzę potrzebujące pomocy można przenieść w ciche miejsce i jeśli to możliwe – zakładając grube rękawice! – umieścić np. w kartonie wyłożonym papierowymi ręcznikami. Karton można postawić w ciepłym miejscu lub umieścić w nim butelkę z ciepłą wodą. Można też podać wodę zwierzęciu, ale nie powinniśmy podawać mu nic do jedzenia – zwierzę nieodżywione, wyziębione lub w szoku, może bardzo źle zareagować na spożyty pokarm. Taki posiłek z pewnością w ogóle mu nie pomoże, a może doprowadzić do jego padnięcia. Jesień jest szczególnie trudnym okresem, zwłaszcza dla zwierząt pochodzących z późnych miotów. Dlatego też, jeżeli znalezione zostanie młode, nieduże zwierzę (najlepiej jest je zważyć), to powinno się poszukać dla niego pomocy. Pomocy dla jeży można szukać w ośrodkach rehabilitacyjnych, których listę można znaleźć w Internecie.

Liczba jeży maleje – dokarmianie nie jest zalecane

Dokarmianie wizytujących nasze ogrody i podwórka jeży, czymkolwiek tak naprawdę, wcale nie jest zalecane – zaznacza UP i dodaje, że zamiast tego, można, a nawet należy udostępniać im wodę (codziennie wymienianą, w regularnie mytym pojemniku i najlepiej często zmieniając miejsce jego ustawienia, by zapobiec rozprzestrzenianiu się chorób), do której dostęp szczególnie w mieście nie jest tak prosty. Można też zadbać o to, by miejskie parki, ogrody i podwórka stały się bardziej przyjaznymi miejscami dla jeży – wystarczy mała sterta gałązek i liści, albo specjalny domek dla jeży i pozostawienie przejść dla jeży w ogrodzeniu, by ten pożyteczny i sympatyczny ssak, mógł znaleźć schronienie. Odwdzięczy się swoimi regularnymi odwiedzinami i ekologiczną eliminacją nadmiaru ślimaków i owadów z naszego otoczenia – dodaje uczelnia.

Na podstawie nadesłanej informacji

fot. congerdesign z Pixabay