Mimo dzisiejszych kilkukrotnych zrzutów wody na pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym (BPN) przez dwa samoloty gaśnicze typu dromader, należące do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Białymstoku, sztab kierowania akcją gaszenia pożaru zwrócił się do leśników z prośbą o dodatkowe samoloty.
Cztery samoloty gaszą pożar, który objął ponad 1400 ha parku narodowego
Od początku akcji gaśniczej RDLP w Białymstoku skierowała do gaszenia ognia oba posiadane przez siebie samoloty, dlatego też poprosiła RDLP w Olsztynie o przeznaczenie do gaszenia pożaru parku narodowego kolejnych dwóch dromaderów.
Olsztyńskie samoloty gaśnicze wystartowały już z lądowisk i kierują się nad pożar. Każdy z samolotów zabiera 1800 litrów wody. Prawie 6,5 tysiąca litrów zrzucanych na ogień powinno pomóc strażakom, wojskom obrony terytorialnej i pracownikom BPN-u w jego gaszeniu.
Jak zaznacza RLDP w Białymstoku, trudnością w walce z pożarem w Biebrzańskim Parku Narodowym jest brak dróg w interiorze, którymi do ognia mogliby dojechać ratownicy posiadający specjalistyczny sprzęt gaśniczy. Stąd bardzo ważna w walce z pożarem BPN-u jest pomoc Lasów Państwowych dysponujących samolotami gaśniczymi.
Leśnicy podają, że pożar objął już ponad 1400 hektarów parku. Od rana największe zagrożenie od ognia panowało w okolicach miejscowości Wroceń, Jednak dzięki zrzutom wody z samolotów gaśniczych i sprawnej akcji służb ratunkowych ogień został tam stłumiony.
Na podstawie informacji nadesłanej przez RDLP w Białymstoku
fot. Dominika Szczepura













