Uchwały antysmogowe

Wielkopolskie uchwały antysmogowe – kiepskie antidotum na smog

Uchwały w sprawie ograniczeń lub zakazów w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw dla obszaru Miasta Poznania, Miasta Kalisza i strefy wielkopolskiej (tzw. uchwały antysmogowe), po latach bezczynności i pozorowanego działania władz niewątpliwie należy ocenić jako ruch w dobrą stronę. Niestety trzeba dodać, że jest to ruch zdecydowanie niewystarczający, a w pewnym zakresie nawet szkodliwy. W dodatku zapisy uchwał są nierealistyczne.

Warto również zwrócić uwagę, że po ogłoszeniu Rozporządzenia Ministra Energii z dnia 27 września 2018 r. w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych uchwały wymagają nowelizacji. Przydałaby się również w odniesieniu do nich lepsza polityka informacyjna.

Uchwały antysmogowe nie zawsze społecznie uzasadnione

Cel wielkopolskich uchwał antysmogowych, czyli poprawa jakości powietrza, jest bezdyskusyjnie chwalebny. Jednak przyjęte w tych uchwałach środki, mające zapewnić osiągnięcie tego celu, nie zawsze są społecznie uzasadnione. Mogą one bowiem spowodować dotkliwy wzrost kosztów ogrzewania dla osób już teraz z trudem dogrzewających swoje domy i mieszkania, zazwyczaj przy braku poważnego wsparcia w ponoszeniu tych kosztów ze strony władz. Około czterokrotny wzrost cen kotłów w połączeniu z kosztem remontu lub wymiany komina, to kwoty zaporowe dla tysięcy Wielkopolan. Prowadzić to będzie do wzrostu poziomu ubóstwa energetycznego, które już dziś – wg Instytutu Badań Strukturalnych – obejmuje 4,6 mln Polaków. W Poznaniu problem ten może dotyczyć nawet 20 tys. osób. Istnieje zatem realna obawa, granicząca wręcz z pewnością, że bez dobrze skonstruowanego programu osłonowego, zakładającego wsparcie mieszkańców w ponoszeniu wyższych kosztów ogrzewania, wynikających z realizacji zapisów uchwał antysmogowych, poziom życia tysięcy wielkopolskich rodzin pogorszy się. W ograniczaniu negatywnego wpływu uchwał antysmogowych na poziom życia Wielkopolan mogłaby być także instytucja domowego doradcy energetycznego, której brakuje w uchwałach.

Uchwały antysmogowe bez realnego wpływu na jakość powietrza

Warto zwrócić uwagę, że antysmogowe uchwały Sejmiku Województwa Wielkopolskiego są w zasadzie kopią uchwał podjętych przez inne sejmiki (Śląski, Mazowiecki, Małopolski) czy uchwał miejskich (Kraków, Wrocław). Tyle, że jest to wersja, którą można by, choćby ze względu na dopuszczenie do stosowania węgla o wartość opałowej wynoszącej co najmniej 23 MJ/kg (gdy inne uchwały dopuszczają 26 MJ/kg), określić mianem wersji „soft”. Takie zapisy wielkopolskich uchwał pośrednicy sprzedający węgiel mogliby wykorzystać by sprzedawać kiepskiej jakości mieszanki węgla. Obawa ta byłaby uzasadniona, gdyby uchwały miały zadziałać. Tymczasem można niemal z pewnością stwierdzić, że te przepisy nie przyniosą oczekiwanego efektu. Dlaczego? Bo z jednej strony obarczone są brakiem możliwości skutecznej egzekucji wykonywania ich przepisów, z drugiej zaś niemożliwymi do spełnienia warunkami. Jednym z tych warunków określonych przez uchwały jest dopuszczenie do spalania węgla o zawartości siarki nie przekraczającej 0,8%. Tymczasem kopalnie mogą sprzedać ekogroszek o zawartości siarki całkowitej wynoszącej 1,2%.

W uchwałach, poza wyjątkami, są „dopuszczone do stosowania urządzenia grzewcze: kotły i miejscowe ogrzewacze pomieszczeń (piece, kominki, kozy), które muszą spełniać wymagania rozporządzenia Komisji UE (Ekoprojekt, dopiero od 2020 r.) w zakresie efektywności energetycznej i norm emisji”1, a niefortunne doprecyzowanie tego conditio sine qua non ustala ten wymóg dla wszystkich urządzeń montowanych po 1 maja 2018 r., co jest absurdem.

Kolejnym elementem, który powoduje, że przepisy wielkopolskich uchwał antysmogowych nie przyniosą oczekiwanych skutków jest wprowadzony wymóg stosowania wyłącznie kotłów automatycznych lub zgazowujących drewno. Jest to wymaganie wygórowane finansowo i często z przyczyn technicznych niemożliwe do zastosowania lub przekraczające możliwości obsługi przez użytkownika.

Podobnie będzie z zakazem stosowania paliw stałych w trakcie smogu. Jest to równoznaczne z nałożeniem na mieszkańców nierealistycznego obowiązku pozostawania w ciągłym nasłuchu czy smog już nadchodzi, kiedy będzie i kiedy się skończy.

Uchwały antysmogowe nakładają na składy węgla obowiązek posiadania świadectwa jakości opału. Jednak znając „zaradność” polskich handlowców, można przypuszczać, że powszechne będzie mieszanie węgla gorszej jakości z tym o lepszych parametrach. Rodzi to pytania: kto rozpozna na konkretnym placu w składzie węgla, która sterta węgla przypisana jest do danego świadectwa jakości opału? Kto bez badań laboratoryjnych wskaże, że węgiel ma zawartość popiołu wynoszącą powyżej 10% (graniczna zawartość wg uchwały)?

Wraz z zapowiadanym przez analityków wzrostem kosztów energii obywatele będą szukali oszczędności. Pociągnie to za sobą wzrost sprzedaży (przydomowej produkcji) tanich kotłów i spalanie najtańszego i najgorszego gatunkowo paliwa. Posiadacze kotłów klasy 5 przyspawają awaryjne ruszty, i będą ogrzewać domy drewnem z pobliskiego lasu bądź kupionym w Internecie.

Powyższe rodzi obawy, że – przynajmniej w najbliższych latach – wielkopolskie uchwały antysmogowe nie będą miały większego wpływu na obniżenie poziomu niskiej emisji.

Co uchwały pominęły?

Nowoczesne kotły spalające współprądowo, automatyczne, to jest dobry kierunek rozwoju. Problem jedynie w tym, by były dostępne cenowo dla tych, którzy ich potrzebują. Tymczasem wielkopolskie uchwały antysmogowe całkowicie pominęły szereg możliwości.

Po pierwsze nie dopuściły one do użytkowania nowoczesnych kotłów zasypowych – kotłów górnego spalania. Przepisy uchwał pominęły również możliwość modernizacji starych kotłów poprzez zainstalowanie w nich nowoczesnych palników. Warto zwrócić uwagę, że stosowany dotąd stary kocioł, po modernizacji polegającej np. na wbudowaniu palnika na pellet, choć będzie zbliżony pod względem emisji, do nowych kotłów “klasowych” będzie zakazany, gdyż nie będzie posiadał wymaganych certyfikatów. Widać uchwałodawcy na tym nie zależało, producentom nowych kotłów tym bardziej, a takie rozwiązanie mogłoby zmniejszyć poziom stresu finansowego u wielu niezamożnych ludzi. Taki palnik to dla wielu starych urządzeń, najtańszy, a przy tym pewny sposób “neutralizacji” kopcącego dotąd kotła. Wydaje się jednak, że taka efektywna modernizacja powinna być dozwolona.

Uchwały pominęły również możliwość stosowania paliwa niskoemisyjnego dla urządzeń grzewczych z ręcznym zasypem paliwa. Nie uwzględniono w nich także poprawy techniki palenia – „palenie od góry”, co powinno być – tak jak stało się na zachodzie Europy – elementarzem walki ze smogiem i początkiem działań na rzecz czystego powietrza.

Warto dodać, że jest to technika, która według znanych badań może ograniczyć emisje zanieczyszczeń o 50–80%. Warunkiem są techniczne możliwości i chęci użytkowników kotłów i kominków2.

Rosnące koszty dla rodzin

Niestety, efekty uchwał (o ile w ogóle będą one respektowane) będą doskwierać mieszkańcom Wielkopolski coraz dotkliwiej w miarę zbliżania się do terminów wymiany kotłów. Szczególnie jest to związane z przyjętym w uchwałach absurdalnym wymogiem stosowania wyłącznie kotłów automatycznych lub zgazowujących drewno. Szacunkowo można określić, że wielkopolskie uchwały antysmogowe będą powodem wzrostu kosztów ogrzewania, w najbardziej optymistycznym wariancie, o ok. 20–30%, licząc po obecnych cenach energii3.

Węgiel groszek do kotłów automatycznych to niewielki procent wydobycia polskich kopalń, więc przy rosnącym popycie będzie drożeć. Stały wzrost cen groszku obserwowany jest odkąd na rynek weszły kotły automatyczne i ceny sięgające powyżej 1000 zł/t za groszek workowany już nikogo nie dziwią. Problemem dla użytkowników będzie również skomplikowanie takich kotłów przekładające się na większy potencjał do awarii.

Problem z bardzo efektywnymi kotłami zgazowującymi drewno jest zaś taki, że mają wysokie wymagania wobec paliwa. Do zastosowania w nich nadaje się tylko drewno dobrze sezonowane i w odpowiednio długich, grubych i regularnych szczapach, co ma się nijak do drewna z pobliskiego lasu. Ponadto problemem dla użytkowników (zwłaszcza starszych) może być obsługa pieców zgazowujących, gdyż zautomatyzowany układ regulujący przepływ powietrza jest dość skomplikowany, a jego optymalna konfiguracja ma wpływ na pracę pieca – bardzo ważne jest, aby prawidłowo ustawić zadane porcje nawiewu powietrza. Taki wariant wymaga też niestety dość sporego pomieszczenia gospodarczego w domu (o powierzchni użytkowej min. 6-8m2), gdyż w mniejszej kotłowni urządzenia te po prostu mogą się nie zmieścić.

Mniejsze piece zgazowujące, o niższej mocy nominalnej można kupić w cenie od ok. 5 tys. zł, te największe, o mocy nominalnej do 80 kW mogą kosztować nawet do 34 tys. zł. Do ceny kotła trzeba również doliczyć koszt zasobnika buforowego o pojemności ok. 1000 l, którego koszt waha się w granicach 2,5 tys. zł.

Warto przy tym pamiętać, że Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu nie przyzna dotacji w wysokości 90% kosztów wszystkim, którzy o to zawnioskują. Jeśli dom nie będzie termoizolowany, lub izolacja będzie nieszczelna, co często ma miejsce u osób borykających się z ubóstwem energetycznym, to nie będzie szans na pozyskanie takiej dotacji.

Oczywiście nowoczesne, niskoemisyjne kotły na tanie i dostępne paliwa to nieuchronna przyszłość dla mieszkań ogrzewanych paliwami stałymi. Jednak zanim się na takie urządzenia „przesiądziemy”, należałoby poprawić kulturę palenia w dzisiaj użytkowanych kotłach, co pozwoliłoby ograniczyć przynajmniej najbardziej uciążliwą część emisji.

Brak rekomendacji dla władz lokalnych

Trzeba zatem jednoznacznie stwierdzić, że uchwały antysmogowe nie dały lokalnym władzom istotnych, dla szybkiej walki ze smogiem, rekomendacji na propagowanie górnego spalania. Mogłoby to być realizowane poprzez edukację mieszkańców, prowadzoną równolegle z edukacją i kontrolą przestrzegania regulaminów utrzymania porządku i czystości w gminach, w zakresie nie palenia odpadami.

Gminy nie mają też wskazówek o tym by informować mieszkańców, jak kupować węgiel w składach węglowych i jak kupić optymalnie dobrany nowy kocioł na paliwa stałe (właściwy dobór mocy). Nie przygotowano również narzędzi, które mogłyby służyć ostrzeganiu mieszkańców przed najczęstszymi praktykami nieuczciwych sprzedawców.
Uchwały nie zawierają także rekomendacji dotyczących wprowadzania „stref niskiej emisji” – zakazu wjazdu do centrów samochodów nie spełniających norm emisji spalin. Mogłoby to być wprowadzane krocząco, co rocznie od normy Euro 2 aż do Euro 6. Warto przy tym zauważyć, że wg Programu Ochrony Powietrza dla Aglomeracji Poznańskiej z 2013 r. smog komunikacyjny procentowo prawie odpowiada wielkości smogu powodowanemu przez tzw. niską emisję.

Tymczasem wyprzedaż „kopciuchów” w Polsce wciąż trwa. Choć zostały one wycofane z legalnego obiegu, to bez trudu można je kupić w Internecie, w małych lokalnych sklepach, a zdarza się, że i w dużych składach budowlanych. Niestety nikt tego nie kontroluje. Wystarczy drobny lifting i nie są to już kotły do produkcji ciepła, lecz nieobjęte przepisami rozporządzenia „kotły na biomasę niedrzewną” identyczne jak te na węgiel albo do ogrzewania wody do produkcji ciepłej wody użytkowej. Bogactwo nazewnictwa, czyli trików i obejść przepisów jest ogromne.

Niefrasobliwe wdrażanie uchwał antysmogowych w Wielkopolsce

Niestety można odnieść wrażanie, że mieszkańcy regionu w ogóle nie zdają sobie sprawy z wejścia w życie tych obostrzeń. Twórcy uchwały nie zatroszczyli się nawet o dotarcie z informacją o jej zapisach do paruset składów węglowych w Wielkopolsce. Po sprawdzeniu kilku poznańskich i podpoznańskich placów węglowych można powiedzieć, że, mimo, iż uchwała weszła w życie kilka miesięcy temu jej znajomość jest niewielka. Również klienci nie pytają sprzedawców o certyfikaty na węgiel, a sprzedawcy nie proszą o nie pośredników, bo i tak nie mają narzędzi do skorelowania sterty węgla zrzuconej na placu z papierowym certyfikatem.

Ze strony Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego zabrakło akcji informacyjnej odnośnie wejścia w życie uchwały. Nie dało się zauważyć żadnej kampanii informacyjnej skierowanej do mieszkańców i sprzedawców paliw stałych, nie było żadnego pisma informacyjnego wysłanego do pośredników i właścicieli placów węglowych. Można odnieść wrażenie, że urzędnicy uważają, iż ludzie nie mają nic innego do roboty, tylko biegać po urzędach, czytać Monitor Wielkopolski albo grzebać w nieprzejrzystym portalu internetowym urzędu, aby natknąć się na ważną dla nich informację.

Można w tym miejscu powołać się na informacje Dolnośląskiego Alarmu Smogowego (DAS). Według nich na 169 gmin województwa dolnośląskiego, tylko 23 samorządy poinformowały mieszkańców o obowiązującej od 1 lipca br. uchwale antysmogowej. W skontrolowanych składach zakazane uchwałą miał czy węgiel brunatny wciąż są w sprzedaży, tylko zmieniły nazwy. Zamiast węgla brunatnego bywa eko-brykiet, a zamiast miału materiał oznaczony tabliczką „odsiewka”. Jako jedyny przykład dobrych praktyk w zakresie polityki informacyjnej DAS podaje Wrocław, gdzie funkcjonuje specjalny serwis internetowy, na którym w jasny i przejrzysty sposób można zapoznać się z przepisami uchwały antysmogowej.

A w Wielkopolsce? W wyszukiwarce na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego fraza „uchwała antysmogowa” nie jest znajdowana. Z kolei informacja o wejściu w życie uchwały i jej konsekwencjach zakamuflowana jest w sposób wręcz mistrzowski. Podobnie np. na oficjalnym portalu Poznania – uchwała antysmogowa po prostu nie istnieje.

Jak zatem uchwały antysmogowe mają zacząć działać, choćby w minimalnym zakresie, jeśli za realizację ich zapisów nie biorą się wszystkie samorządy?

Źródła:

  1. „Poradnik Antysmogowy”, publikacja przygotowana przez Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego
  2. „Czyste Ogrzewanie”, http://czysteogrzewanie.pl/jak-palic-w-piecu/rozpalanie-od-gory/ (dostęp: 16.10.2018 r.)
  3. „Czyste Ogrzewanie”, http://czysteogrzewanie.pl/uchwaly-antysmogowe/ (dostęp: 16.10.2018 r.)

 

reklama