odoryzacja powietrza

W oczekiwaniu na ustawę antyodorową

Pytanie o ustawę antyodorową powraca jak bumerang przy okazji przejmowania rządów przez kolejne ekipy. Teraz walkę z uciążliwymi zapachami podejmuje nowy resort środowiska.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Środowiska, która odbyła się 24 lutego br., Paweł Sałek, wiceminister środowiska, zapowiedział, że w ciągu roku resort środowiska przygotuje projekt ustawy antyodorowej, wcześniej zaś opracuje kodeks dobrych praktyk dla przedsiębiorstw.

Takie kodeksy zostały wprowadzone już w innych krajach Unii Europejskiej, w jakiś sposób zdają egzamin, choć nie do końca rozwiązują problem – powiedział wiceminister. Podkreślił, że jest to temat ważny, skomplikowany. – Jest też emocjonujący ze strony zarówno gospodarczej, jak i społecznej, bo dotyka bezrobocia. Są sytuacje, gdzie na terenie funkcjonuje jeden zakład, wprawdzie uciążliwy zapachowo, ale daje pracę niekiedy kilkuset osobom. Zatrudnionym obecność substancji złowonnych nie przeszkadza, innym tak. Gospodarka musi się rozwijać, ale we wzajemnej symbiozie.

Zanieczyszczenie odorami rośnie
Do resortu środowiska napływają liczne interpelacje poselskie, zapytania senatorskie, skargi mieszkańców i apele samorządów dotyczące wprowadzenia prawnych rozwiązań problemu uciążliwości zapachowej. Systematycznie rośnie liczba skarg kierowanych do WIOŚ i GIOŚ. W 2010 roku – 1134 dotyczyło zanieczyszczenia powietrza, w tym 517 – uciążliwości zapachowej, ale już w 2013 roku skarg było więcej – na 1342 z zakresu zanieczyszczenia powietrza aż 1002 dotyczyły brzydkich zapachów (74,7%).

Nowe regulacje, które zapowiada Ministerstwo Środowiska, nie będą obejmowały wyłącznie dużych zakładów. Będą dotyczyły także małych biznesów: punktów gastronomicznych, budek z frytkami, restauracji niekiedy usytuowanych w kamienicach i, oczywiście, dużej produkcji, m.in. sortowni śmieci czy rolnictwa. Szczególnie dotyczy to sektora rolnego, dużych chlewni, obór czy ferm kurzych, gdzie produkcji nierzadko towarzyszy uciążliwość zapachowa dla okolicznych mieszkańców.

Wiceminister Paweł Sałek liczy, że do walki z odorami włączą się naukowcy: Były różne pomysły na ten temat, na przykład żeby ludzki nos występował jako sensor pomiarowy, zatrudnienie takich „wąchaczy” budzi pewne problemy formalne, administracyjne czy prawne, aczkolwiek w przyszłości trzeba będzie je rozważyć – dodał.

W dziedzinie zwanej olfaktologią powstało wiele nowatorskich rozwiązań – pisaliśmy o nich w „Środowisku”. Na przykład technologia opracowana przez Instytut Chemii Nieorganicznej z Gliwic, uhonorowana złotym medalem na światowym Salonie Wynalazków i Innowacji Eureka w Brukseli, pomogła w likwidacji odorów emitowanych podczas produkcji kwasu fosforowego w Zakładach Chemicznych Police. Metoda została opatentowana w ponad 30 krajach. Jednak kilka nawet najlepszych wynalazków nie powstrzyma fali brzydkich zapachów, która zalewa nasz kraj. „Zanieczyszczenie odorami” – takiego terminu używają naukowcy – powiększa się w Polsce wraz z coraz liczniej powstającymi „fabrykami smrodu”.

Prace nad ustawą trwają od wielu lat
Ministerstwo Środowiska wielokrotnie podejmowało próby uregulowania problemu uciążliwości zapachowej w postaci przepisów prawnych, tzn. w postaci rozporządzenia w sprawie wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu i metod oceny zapachowej jakości powietrza na podstawie art. 222 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska. Przepisy te wprawdzie pozwalają samorządom zmusić przedsiębiorcę, by zaprzestał zatruwać fetorem życie innym, tyle że trudno na podstawie tych przepisów stwierdzić naruszenie norm, których nie ma, i jeszcze trudniej te nieistniejące normy wyegzekwować.

W 2011 r. powstały założenia do projektu ustawy, odbyły się konsultacje społeczne. Z przepisami zapoznali się marszałkowie województw, 36 związków gmin oraz Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego. Bezpośrednio konsultacjami objęto prawie 120 interesariuszy społecznych.

Dalsze prace nad projektem jednak utknęły na późniejszym etapie legislacyjnym z powodu trwającego sporu pomiędzy związkami producentów, stowarzyszeniami lokalnych mieszkańców i ekologów a rządem. W końcu resort zrezygnował z dalszych prac nad ustawą, argumentując swoją decyzję brakiem opracowania rzetelnej metody pomiaru poziomu „brzydkości” zapachu.

Zasłanianie się Brukselą
Janusz Ostapiuk, były wiceminister środowiska wskazywał w ub.r., że spośród wszystkich 28 państw UE zaledwie 9 posiada regulacje, które rozwiązują do pewnego stopnia kwestie redukcji odorów. Wiceminister Sałek podczas posiedzenia sejmowej komisji przyznał, że wprowadzenie w Polsce rozwiązań prawnych w tej kwestii jest szczególnie trudne, właśnie dlatego, że Komisja Europejska nie wskazała wytycznych, np. w formie dyrektywy, jak rozwiązywać tego typu problemy.

Jerzy Ziaja, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu, powiedział: Można, oczywiście, czekać na dyrektywy unijne albo stworzyć własne przepisy. Można badać związki chemiczne, które produkują te odory, i wprowadzić zakaz ich produkcji lub wskazać możliwości ich unikania. Przy mechaniczno-biologicznym przetwarzaniu odpadów komunalnych, gdzie powstają te uciążliwe zapachy, można wprowadzić np. obowiązek dopalania powietrza procesowego. Są też inne metody.

Posłowie w dyskusji nawiązali do listu burmistrza gminy Szydłowo, skierowanego do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Spór dotyczy budowy kurników w bliskim sąsiedztwie zabudowań. Mieszkańcy protestują.

Poseł Jan Duda zwrócił uwagę, że to władze lokalne mają kompetencje i wyznaczają teren, na którym dany zakład może funkcjonować. – Te tereny powinny być odseparowane od budynków mieszkalnych. Ale jeśli ktoś mieszka na wsi, musi się liczyć, że nie zawsze będzie miał zapach kwitnących lip. Czasem od krów zapachnie, czasem z kurników – powiedział poseł Duda.

Zdaniem posłów, najbardziej skutecznym działaniem jest wprowadzenie przez rady gmin do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego ograniczeń dla lokalizacji takich zakładów zajmujących się chowem lub hodowlą zwierząt w sąsiedztwie terenów istniejącej lub planowanej zabudowy mieszkaniowej. Poseł Radosław Lubczyk powiedział natomiast, że wiele takich uciążliwych firm powstało, zanim pojawiły się plany zagospodarowania przestrzennego. I problem pozostał.

Poseł Czesław Sobierajski uważa, że na szczeblu gminy te sprawy powinno się załatwić, centralnie się nie da. W moim okręgu jest palarnia kawy – zapach dobry, jednak jego natężenie może powodować wyraźny dyskomfort psychiczny u osób mieszkających w pobliżu. Dlatego były protesty. Jest też zdania, że problem niektórych odorów mogą rozwiązać biogazownie rolnicze. Dlaczego w Niemczech są ich tysiące, a u nas kilkanaście? – pytał poseł Sobierajski.

Podczas „obróbki” gnojowicy czy obornika w biogazowni ginie nie tylko ich odór, ale i większość występujących w nich wirusów czy bakterii chorobotwórczych. W rejonach skoncentrowanej produkcji zwierzęcej, gdzie są duże hodowle bydła, trzody i drobiu, w większości w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku, Kujawach, Mazowszu i na Mazurach – łącznie jest ok. 4000 takich ferm w całej Polsce – wszędzie tam mogłyby powstać biogazownie, z korzyścią dla środowiska, gospodarki i ludzi.

Jak bardzo jest to dokuczliwy problem, wystarczy powiedzieć, że odory gnojowicy trzody chlewnej zawierają od 100 do 200 substancji złowonnych, w tym najgroźniejsze – jak amoniak i siarkowodór, metan, a także związki szczególnie cuchnące, takie jak merkaptany, siarczki organiczne, aminy, kwasy organiczne, aldehydy i ketony. Biorąc pod uwagę tylko przemysłowe fermy trzody chlewnej – problem odorów dotyczy ponad 100 gmin w Polsce.

Nie tylko w Polsce
Z problemem uciążliwości zapachowej boryka się chyba każdy kraj. W wielu z nich przyjęto regulacje, które choć w podstawowym stopniu rozwiązują kwestie redukcji odorów. Na Litwie, Łotwie czy w Estonii rozpoznawanie uciążliwości zapachowych oparte jest na powoływaniu specjalnych grup oceniających potencjalną uciążliwość. Podobnie w Holandii poziom fetoru oceniają zespoły doświadczonych ekspertów, właśnie tzw. wąchaczy. Z kolei w Czechach i w Finlandii główne działania w tym obszarze skupiają się na określeniu wymogów technicznych dla budynków inwentarskich oraz na kwestii dobrego planowania przestrzennego. W Niemczech uchwalono niemiecką dyrektywę odorową. W Stanach Zjednoczonych stosuje się techniki olfaktometrycznych pomiarów emisji zapachowej z różnych instalacji. W wielu krajach UE emisja jest wyznaczana metodą olfaktometrii dynamicznej (według PN–EN 13725:2007) i wyrażana jest jako liczba jednostek zapachowych emitowanych w jednostce czasu. Stosuje się też metody matematycznego modelowania procesu rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń powietrza w otoczeniu ferm. Wszystko to jest bardzo skomplikowane i kosztowne, ale są to rozwiązania, które mogą stanowić punkt wyjścia przy tworzeniu polskiego prawodawstwa. Generalnie jednak Komisja Europejska uważa, że są to problemy występujące lokalnie, co oznacza, że należy je rozwiązywać tylko na takim poziomie.

Artykuł został opublikowany w marcowym wydaniu miesięcznika „Środowisko”

WINIETA - ŚRODOOWISKO4

fot. na otwarcie sozosfera.pl

Artykuły i aktualności