zmiany klimatu

W Bonn o klimacie

Opadł kurz po COP23. Ustały wyrażane na gorąco komentarze analityków z pierwszych stron wieczornych dzienników. Teraz warto na spokojnie spojrzeć, co właściwie ustalono na szczycie klimatycznym w Bonn. Głównym tematem rozmów było wdrażanie wynegocjowanego w roku 2015 Porozumienia paryskiego. Wyznaczyło ono cel utrzymania wzrostu średniej globalnej temperatury poniżej 2oC do końca stulecia. Wiele wskazuje, że już w tej chwili cel ten jest mało realistyczny, choć weszliśmy dopiero w drugą dekadę XXI wieku.

Ocena COP23 – jak zwykle przy tego typu konferencjach – jest trudna. Uczestnicy oceniają wyniki rozmów jako ważny postęp w walce z ociepleniem klimatu. Są też głosy całkowicie przeciwne, głównie przedstawicieli organizacji ekologicznych. Zasadniczym pytaniem jest to, czy to kolejne wielonarodowe spotkanie przybliża nas do rozwiązania problemu, jakim są zmiany klimatu.

17 listopada, po niemal dwóch tygodniach spotkań i rozmów zakończyła się 23. Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP23). Wzięło w niej udział 23 tys. osób z 197 krajów. Obradom przewodniczyło Fidżi, małe państwo wyspiarskie na Oceanie Spokojnym, w ub.r. dotknięte cyklonem Winston, który przyniósł zniszczenia szacowane na miliard dolarów. Prezydentem COP23 był jego premier Frank Bainimarama. Nie obyło się bez dramatycznych gestów. Do delegatów przemówił kilkunastoletni chłopiec z wyspy Fidżi apelując o szybką pomoc dla krajów zagrożonych zmianami klimatu.

Meandry polityki klimatycznej

Unia Europejska od lat prezentuje jednoznaczne stanowisko i zdecydowaną wolę przeciwdziałania ociepleniu klimatu, co znajduje odzwierciedlenie w konkretnych regulacjach prawnych i oczekiwaniu wprowadzenia podobnych przepisów przez wszystkie kraje. Chodzi o wyeliminowanie w drugiej połowie XXI wieku paliw kopalnych i przestawienie światowej ekonomii na energię odnawialną. Jednym z celów Porozumienia paryskiego jest pozyskiwanie 100 mld dolarów rocznie na pomoc dla krajów biednych w przystosowaniu ich do zmian klimatu (tzw. Fundusz Adaptacyjny). UE przeznaczyła na ten cel w 2015 r. 17,6 mld euro i w 2016 – 20,2 mld euro. Dotychczas istnienie funduszu opierało się na Protokole z Kioto. COP23 w Bonn zalecił kontynuowanie działalności funduszu także po wejściu w życie Porozumienia paryskiego. To ważna decyzja dla krajów rozwijających się takich jak Fidżi. Agencja DPA zwraca jednak uwagę, że nie wiadomo z jakich źródeł będą pochodzić pieniądze na uruchomienie Zielonego Funduszu, tzw. Green Climate Fund na zasilenie transformacji gospodarek tych krajów w kierunku niskoemisyjnym.

Finanse były jednym z najważniejszych tematów konferencji w Bonn. Podczas gdy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział, że wycofa finansowe wsparcie na działania Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), Emmanuel Macron ogłosił pomoc dla IPCC z funduszy Francji oraz UE. – Chciałbym, aby jak najwięcej państw europejskich stanęło u naszego boku, by razem zrekompensować utratę amerykańskiego finansowania, ale mogę was zapewnić, że od 2018 r. nie zabraknie ani jednego centa na działalność IPCC – cytuje PAP słowa prezydenta Macrona. W podobnym tonie wypowiedział się Frank-Walter Steinmeier, prezydent Niemiec mówiąc, że „ochrona klimatu jest kwestią globalnej sprawiedliwości”. Kanclerz Angela Merkel zapowiedziała, że Niemcy podwoją kwotę finansowania działań klimatycznych, które dostarczają krajom rozwijającym się do 2020 r.

Jak podaje „The Guardian”, wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Porozumienia paryskiego nie zmniejszyło, a wręcz zwiększyło poparcie ze strony innych krajów dla tej sprawy. USA reprezentowane były przez przedstawicieli poszczególnych stanów i miast, które zaofiarowały własną pomoc finansową na przeciwdziałanie zmianom klimatu.

Fiaskiem natomiast zakończyły się rozmowy na temat wypłaty odszkodowań za straty spowodowane klęskami żywiołowymi. Bo zdaniem państw najbardziej uprzemysłowionych, w dużej mierze odpowiedzialnych za globalne ocieplenie, na stole nie ma pieniędzy, z których można by finansować takie rekompensaty krajom dopiero rozwijającym się. Gdyby konferencja w Bonn zakończyła się przyjęciem konkretnego planu finansowania wypłaty odszkodowań, byłby to ważny przełom. Postawę krajów rozwiniętych skrytykowała m.in. organizacja humanitarna Care.

Podczas COP23 zinstytucjonalizowano tzw. dialog Talanoa – tradycję pochodzącą z Fidżi, gospodarza szczytu. Słowo to składa się z dwóch członów: „tala” – znaczy mówić lub opowiadać historie oraz „noa” – zero lub mówić bez ogródek. Talanoa ma być fundamentem otwartego i szczerego dialogu między rządami. Jego zasady będą obowiązywały podczas przyszłorocznych negocjacji. W Bonn przyjęto także propozycje odnośnie ujednolicenia sposobów pomiaru emisji gazów cieplarnianych.

Polska broni węgla

Nasz kraj reprezentował minister środowiska Jan Szyszko. Polska nie jest zwolennikiem zwiększania ambicji klimatycznych, to znaczy zwiększania celów redukcji dwutlenku węgla. Promujemy za to koncepcję neutralności klimatycznej, czyli zrównoważenia emisji z pochłanianiem w ramach projektu Leśnych Gospodarstw Węglowych. Prof. Jan Szyszko zaznaczył, że dzięki najnowszym technologiom i innowacjom Polska znacznie ograniczyła emisje CO2 do atmosfery. Minister podkreślił także rolę geotermii, której zasoby wielokrotnie przekraczają krajowe zapotrzebowanie na energię cieplną. Prof. dr hab. inż. Rafał Kobyłecki z Politechniki Częstochowskiej wygłosił prezentację o biowęglu i jego roli w ograniczeniu emisji CO2. Z kolei wiceminister środowiska Paweł Sałek przedstawił w Bonn koncepcję bezodpadowej energetyki węglowej dzięki wykorzystaniu popiołów w materiałach budowlanych i drogownictwie. Tymczasem, gdy w Bonn odbywał się szczyt klimatyczny, w Polsce parlament procedował projekt ustawy o rynku mocy – zwrócił uwagę Krzysztof Jędrzejewski z Koalicji Klimatycznej. Jego zdaniem ustawa jest niczym innym jak kolejnym sposobem dotowania paliw kopalnych. – Kolejne miliardy w znacznej części wyjęte z kieszeni obywateli i przedsiębiorców zostaną przeznaczone na węgiel – skrytykował działania rządu. Słyszy się też o konieczności uruchomienia odkrywki w Złoczewie, bo inaczej w Elektrowni Bełchatów ok. 2040 r. zabraknie paliwa. Nie uniknęliśmy kompromitacji, nasze przywiązanie do węgla nie pomaga obrazowi Polski w Europie. Już drugiego dnia szczytu klimatycznego Polska dostała niechlubną nagrodę – tytuł „Skamieliny Dnia”. Wyróżnienie otrzymaliśmy za próbę przekształcenia głównego narzędzia służącego redukcji emisji gazów cieplarnianych, czyli EU ETS, w program subsydiowania węgla. Poza Polską tytuł ten przyznano również Australii za kontynuowanie wsparcia dla paliw kopalnych. Władze Queensland zamierzają przekazać kopalni Adani miliard dolarów z budżetu państwa, co sprawi, że będzie ona największym tego rodzaju obiektem emitującym tony gazów cieplarnianych. Według przedstawicieli Fidżi oraz innych państw wyspiarskich decyzja będzie miała dla wszystkich katastrofalne i nieodwracalne skutki.

Uznanie zyskały natomiast Wielka Brytania i Kanada. W przeddzień zakończenia szczytu powołały Pakt na rzecz rezygnacji z węgla. Anglia chce zlikwidować swoje kopalnie węgla do 2025 r. Do paktu przystąpiły także Francja, Włochy, Belgia, Austria, Finlandia, Meksyk, Portugalia – w sumie 18 państw.

Scenariusz pogodowy

Na tydzień przed negocjacjami klimatycznymi w Bonn Światowa Organizacja Meteorologiczna ogłosiła raport o rosnącej liczbie gwałtownych zjawisk pogodowych. – W tym roku byliśmy świadkami niezwykle intensywnych huraganów na Atlantyku i nad Karaibami, wysokich temperatur ponad 50 stopni Celsjusza w Pakistanie, Iranie i Omanie, zabójczych powodzi monsunowych w Azji i susz we Wschodniej Afryce – wyliczał sekretarz generalny WMO, Petteri Taalas.

Pięć najcieplejszych lat nastąpiło w tej dekadzie. Aż dziewięć z dziesięciu miało miejsce w XXI wieku. W 2016 r. globalna temperatura była o 1,50C wyższa niż w połowie XVIII wieku, czyli przed początkiem rewolucji przemysłowej – ostrzegają klimatolodzy. Pokrywa lodowa w Arktyce i na Antarktydzie kurczy się. Średnia w czerwcu tego roku na Oceanie Arktycznym była o 7,5% mniejsza niż średnia z lat 1981–2010. To samo dzieje się na Antarktydzie, gdzie pokrywa lodowa była mniejsza o 6,3%. To oznacza, że coraz bardziej będziemy narażeni na ekstremalne szaleństwa żywiołów. Również Polskę w tym roku dotknęły nawałnice i trąby powietrze. Ucierpieli ludzie, domy, lasy i infrastruktura energetyczna i transport.

Wyspiarskie kraje najbardziej odczuwają kryzys klimatyczny – niektórym grozi zatopienie. Zagrożone są Malediwy, najniżej położone państwo świata. Może zatonąć już w 2085 r. Pamiętamy jak podczas warszawskiego szczytu prezydent Malediwów podczas konferencji prasowej siedział po kostki w wodzie, a delegat Filipin ogłosił głodówkę. Zagrożone są też inne państwa: Seszele, Sfederowane Stany Mikronezji, otoczone rafą koralową wyspy Palau, których wysokość sięga w najwyższym punkcie zaledwie 242 m n.p.m., Wyspy Salomona. Są to państwa najbiedniejsze i najbardziej bezbronne, które za globalne ocieplenie odpowiadają w minimalnym stopniu, a którym grozi zniknięcie pod powierzchnią oceanu. Scenariusz jest na tyle pesymistyczny sam w sobie, że pewno nikt sobie nie życzyłby jego realizacji.

Na świecie działa prawie 7 tys. elektrowni opalanych węglem. Kolejne są w budowie lub w przygotowaniu, głównie w Indiach, Chinach, Turcji, Indonezji, Wietnamie i innych krajach azjatyckich. Nawet Niemcy planują budowę nowych elektrowni węglowych. Odnawialne źródła: energia słoneczna i wiatrowa nadal stanowią niewielką część globalnej produkcji energii.

I choć było wiadomo od początku, iż w Bonn nie powstanie ostateczny dokument „porozumień”, lecz jedynie zbiór propozycji (ostateczna decyzja ma zapaść w przyszłym roku w Polsce), to nietrudno przyznać, iż wypracowanie sposobu przeciwdziałania zmianom klimatu na światową skalę to od prawie 30 lat męczące dreptanie w miejscu.

Pod parasolem ONZ

Szczyty klimatyczne ONZ, czyli tzw. COP (Conference of the Parties) to doroczne globalne konferencje, podczas których negocjowane są działania na rzecz polityki klimatycznej. Polska już dwukrotnie była ich organizatorem – w 2008 r. w Poznaniu i w 2013 r. w Warszawie. Polacy trzykrotnie przewodniczyli Ramowej konwencji NZ w sprawie zmian klimatu: w latach 1999–2000 – Jan Szyszko, 2008–2009 – Maciej Nowicki i 2013-2014 – Marcin Korolec.

W ramach szczytu w Katowicach (3–14 grudnia 2018 r.) odbędą się: 24. Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24), 14. Spotkanie Stron Protokołu z Kioto (CMP 14) oraz Konferencja sygnatariuszy Porozumienia paryskiego (CMA 1) – podała PAP.

Krystyna Forowicz, fot. na otwarcie pixabay.com

 

Środowisko Artykuł pochodzi z grudniowego wydania miesięcznika „Środowisko”. Tekst opublikowany w oryginalnej formie dostarczonej przez wydawcę miesięcznika – Dziennikarską Agencję Wydawniczą MAXPRESS.

 

 

reklama

 

 

reklama

partner medialny