ekoturystyka

O przewodnikach, współpracy i turystyce zrównoważonej w Jachrance

O ekoturystyce powiedziano (i napisano) już wiele, wciąż jednak można odnieść wrażenie, że – przynajmniej w Polsce – jest to dziedzina nowa, znajdująca się na początkowym etapie swego rozwoju. Bardziej dojrzały ruch wokół tej gałęzi turystyki można obserwować w innych krajach europejskich, gdzie funkcjonują już dedykowane jej stowarzyszenia, jednak i tam wciąż ekoturystyka napotyka na rozliczne problemy. Ich omówieniu poświęcona została III Europejska Konferencja Ekoturystyczna.

Zorganizowana przez Społeczny Instytut Ekologiczny Konferencja odbyła się w dniach 26-29 kwietnia br. w Jachrance pod Warszawą i zgromadziła ok. 200 osób z 16 krajów. Uczestników – osoby prowadzące gospodarstwa eko- i agroturystyczne, przedstawicieli lokalnych grup działania i organizacji pozarządowych zajmujących się ekorozwojem, a także wykładowcy kierunków turystycznych – powitał Tomasz Włoszczowski, prezes Społecznego Instytutu Ekologicznego. W inauguracji spotkania wzięli udział m.in. przedstawiciele administracji publicznej: Elżbieta Wyrwicz, z-ca dyrektora Departamentu Turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Izabela Stelmańska, z-ca dyrektora Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego oraz Anna Księżnik, reprezentująca Polską Organizację Turystyczną (POT).

Ekoturystyka narzędziem ochrony środowiska

Po części oficjalnej przyszedł czas na wystąpienia zaproszonych prelegentów. Jako pierwszy wystąpił, reprezentujący organizację Ecological Tourism in Europe, Michael Meyer z Niemiec, podsumowując 25 lat ekoturystyki w Europie i na świecie. W swej prelekcji skupił się on na genezie ruchu ekoturystycznego oraz na definiowaniu ekoturystyki. Odwołał się również do koncepcji turystyki zrównoważonej, określając ekoturystykę jako jej produkt. Charakteryzując rynek turystyczny Niemiec, prelegent zaskoczył słuchaczy stwierdzeniem, że u naszych zachodnich sąsiadów nie ma strategii rozwoju turystyki, co jest wynikiem znacznej autonomii poszczególnych landów, realizujących własne polityki turystyczne. Meyer podkreślał też rolę, jaką ekoturystyka powinna odgrywać w zakresie ochrony przyrody, a jednocześnie w życiu społeczności lokalnych. Zwrócił przy tym uwagę, że dynamiczny rozwój rynku ekoturystycznego doprowadził do pojawienia się niepożądanego zjawiska, jakim jest rozkwit oferty turystycznej, podszywającej się pod idee turystyki zrównoważonej. Ten niebezpieczny nurt określany jest mianem „greenwashingu”.

Jako kolejna głos zabrała Anna Pollock z Conscious Travel z Anglii, omawiając temat „Ekoturystyka wobec globalnych wyzwań”. Prelegentka skoncentrowała się na głębokich zmianach zachodzących we współczesnym świecie, które wpływają na rozwój turystyki i zależnych od niej społeczności. Reprezentantka Anglii podkreślała, jak wielka odpowiedzialność za jakość środowiska spoczywa zarówno na turystach, jak i organizatorach ruchu turystycznego. W swoim emocjonalnym wystąpieniu podkreślała, że współczesny człowiek musi zmienić swoje podejście i – rezygnując z rabunkowej gospodarki – bardziej zaangażować się w ochronę środowiska. Jedną z takich dróg jest, jej zdaniem, ekoturystyka, która kształtuje świadomość zarówno turystów, jak i społeczności lokalnej, ucząc szacunku wobec miejsca, w którym ona funkcjonuje, i angażując ją w działania na rzecz jego ochrony.

Mary Mulvey z EcoTourism Ireland omówiła natomiast zagadnienia związane z certyfikacją ekoturystyczną w Europie i standardami The Global Sustainable Tourism Council (GSTC). Zwróciła uwagę na dwa oblicza certyfikacji. Z jednej strony, jest ona gwarantem jakości, zabezpieczając interesy konsumenta. Z drugiej jednak, rosnące zainteresowanie ekoturystyką doprowadziło do nadmiernej ilości ekocertyfikatów w Europie, w których gąszczu turysta się gubi i nie bardzo wie, co tak naprawdę za nimi stoi.

Kooperacja zamiast konkurencji

W opinii Jeppe Klockaresona ze szwedzkiej firmy Fair Travel, który swoje wystąpienie poświecił tematowi biznesu i dochodowości w ekoturystyce, każde miejsce na świecie jest unikalne i ma określone walory, które powodują, że może ono być konkurencyjne wobec innych miejsc i przyciągnąć turystów. Trzeba zatem pamiętać, że coś, co dla Europejczyków wydaje się rzeczą zwykłą, codzienną, może być magnesem dla turystów z innych części świata. Podał przy tym przykład turysty z Nowej Zelandii, który przyjechał do Szwecji, by móc obserwować wilki w ich naturalnym środowisku. Takim magnesem może być – zdaniem Szweda – choćby możliwość własnoręcznego zbierania owoców w lesie i ich zjedzenia. Podkreślał przy tym, że rentowność i zrównoważony rozwój powinny iść w parze, a jako przykłady dobrze zorganizowanej ekoturystyki zaprezentował kilka „produktów ekoturystycznych”, przygotowanych m.in. przez Indian z Ameryki Pd.

Odniósł się też do bardzo istotnej – z punktu widzenia ochrony przyrody – kwestii, jaką jest rosnąca wartość środowiska w odbiorze społeczności lokalnych, które dzięki niej mogą czerpać wymierne korzyści ekonomiczne. – Tam, gdzie w Szwecji organizowane są wyprawy związane z „podglądaniem” wilków, tam dla lokalnej społeczności żywy wilk ma dużo większą wartość niż martwy – przekonywał. Wskazywał przy tym, że osobliwości przyrody potrafią być silnym magnesem dla turystów i można na tym zrobić biznes, jednak potrzeba dobrej infrastruktury turystycznej. Jej poprawę, a tym samym wzrost atrakcyjności może zapewnić kooperacja organizatorów turystyki, która powinna zastępować konkurencję.

Odnosząc się do kwestii finansowych, prelegent stwierdził, że wprawdzie widoczny jest wpływ kryzysu ekonomicznego na rozwój turystyki, ale i tak obserwowany jest jej stały rozwój, co powinno stanowić zachętę także dla organizatorów turystki przyrodniczej i „eko”. – Jednym z najważniejszych elementów ekoturystyki jest przewodnik! – podkreślał przy tym rolę, jaką w tym zakresie mają do odegrania osoby oprowadzające turystów po lokalnych atrakcjach. Wskazywał, że w dużej mierze to od nich zależy, czy klienci będą zadowoleni z pobytu i czy staną się ambasadorami tej konkretnej lokalizacji.

W tym kontekście padło też pytanie, postawione przez Rafała Kurczewskiego, o to, czy w Szwecji wymagane jest posiadanie przez przewodników certyfikatów, które potwierdzałyby, że dana osoba – oprócz dużej wiedzy przyrodniczej – będzie również dbała o jak najmniejszy wpływ turystyki na środowisko. R. Kurczewski zapytał też, czy w Szwecji prowadzone są badania na temat wpływu obserwacji czynionych przez turystów na wilki, czy nie dochodzi do synantropizacji wilka. Niestety, jak stwierdził Jeppe Klockareson, takich badań się nie prowadzi i nie ma też – podobnie jak w wielu innych krajach – certyfikatu przewodnika przyrodniczego.

Bez edukacji i współpracy nie ma kołaczy

Kolejnym punktem programu były dwa panele dyskusyjne. Pierwszy zatytułowany był „Pozytywne zmiany przez ekoturystykę”, w drugim zaś podjęto dyskusję nt. „Ekoturystyka w Polsce – szanse i możliwości”. Do udziału w tym drugim panelu zostali zaproszeni Karolina Likhtarovich, reprezentująca Stowarzyszenie „Greenways Polska”, Anna Księżnik z POT, dr Rafał Kurczewski, pracujący na co dzień w Wyższej Szkole Techniczno-Humanistycznej „Kadry dla Europy” w Poznaniu oraz dr Maciej Kronenberg z Centrum Inicjatyw na rzecz Rozwoju REGIO w Łodzi. Dyskusję moderował Tomasz Włoszczowski, który rozpoczął pytaniem o to, czy ekoturystyka ma w Polsce szanse na rozwój.

Karolina Likhtarovich uznała to pytanie za retoryczne, gdyż – w jej opinii – biorąc pod uwagę nasze warunki geograficzne, można z całą pewnością uznać, że Polska dysponuje dużym potencjałem do rozwoju ekoturystyki. W tym momencie spośród słuchaczy padł głos dotyczący tworzenia produktów i rynku usług ekoturystycznych oraz ich marketingu. Wywołana do tablicy poczuła się przedstawicielka POT-u, która stwierdziła, że ekoturystyka nie jest wpisana w priorytety strategii marketingowej reprezentowanej przez nią organizacji, obejmującej horyzont czasowy do 2020 r. W strategii tej jest ona ujęta razem z turystyką wiejską. – Jeśli chodzi o to, jak promujemy, to mamy taki plan, żeby przede wszystkim zrobić inwentaryzację produktów turystycznych związanych z ekoturystyką w Polsce – wyjaśniała A. Księżnik. – Jest to jednak plan na dalsze lata, mimo że chcielibyśmy promować na rynkach zagranicznych tę ofertę, to jednak musimy troszeczkę poczekać na to, aż nasze produkty związane z turystką eko będą bardziej profesjonalne. W opinii panelistki, pod tym hasłem kryje się np. dobrze przygotowana strona internetowa, możliwa do oglądania w kilku wersjach językowych, obsługa gotowa na przyjęcie zagranicznych turystów czy profesjonalne przewodnictwo. Podkreśliła przy tym, że na polu promowania ekoturystyki wiele do zrobienia mają lokalne i regionalne organizacje turystyczne, a dopiero później może się w to włączyć POT.

Gdybym tu siedział 10 lat temu, to bym przyklasnął, że tak – zaczął swoją odpowiedź na pytanie o to, czy ekoturystyka ma szanse się rozwijać w Polsce, M. Kronenberg. – A teraz powiem, że nie. Swój sąd argumentował tym, że ekoturystyką głównie zainteresowani są turyści z rozwiniętych krajów Północy, których może nie zainteresować przyrodnicza oferta Polski, bo podobne atrakcje mają u siebie. Stwierdził, że możemy ekoturystykę rozwijać, ale ona i tak pozostanie produktem niszowym.

ekoturystyka tematem dyskusji

W kontrze do tego zdania stanęła wspomniana już K. Likhtarovich, która stwierdziła, że jednak ekoturystyka ma w Polsce szanse na rozwój, a jako argumentu użyła przykładu polskich biur ekoturystycznych, działających głównie na białostocczyźnie, które dobrze sobie radzą.

Trzeba stwierdzić, iż dyskusja panelowa wymknęła się trochę z ram scenariusza i przez długi czas – zamiast panelistów – głos zabierały osoby uczestniczące – teoretycznie – w roli słuchaczy. Niemniej jednak ta, nieco chaotyczna, dyskusja miała swoje walory. W pewnym momencie włączyła się w nią Jolanta Kamieniecka z Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego, która stwierdziła m.in., że nie będzie ekoturystyki, bez edukacji ekologicznej i produktu z tym związanego, opartego na wiedzy. Dodała przy tym, że wiedza, jaką mamy możliwość zdobyć w szkołach, jest zbyt ograniczona, by pozwoliła na rzetelne przygotowanie produktu z zakresu turystyki przyrodniczej. – Co zrobić, żeby ta ekoturystyka, która ma się rozwijać, była rzetelna i była produktem zapewniającym autentyczny kontakt z przyrodą, a nie powierzchownym hasłem? – zakończyła swoją wypowiedź pytaniem skierowanym do panelistów. – Myślę, że odpowiedź jest prosta i skomplikowana zarazem – stwierdził R. Kurczewski. – To znaczy, trzeba wreszcie wciągnąć przyrodników do turystyki! Podkreślał przy tym, że atrakcją dla turystów nie muszą być gatunki spektakularne, bo zagrożone wyginięciem. Mogą nią być gatunki dość pospolite, o których jednak – posiadając wiedzę przyrodniczą – można „sprzedać” bardzo ciekawe informacje, zwłaszcza, że turyści zwykle ich tak ich nie rozpoznają i niewiele lub nic o nich nie wiedzą. Odnosząc się do pierwszego pytania stwierdził też, że ekoturystyka ma potencjał rozwojowy w Polsce, bo – obok walorów przyrodniczych – liczy się też potencjał ludzi działających na rzecz jej rozwoju. Podkreślał przy tym, że bez szeroko zakrojonej współpracy, nie ma szans na rozwój tego typu turystyki. W opinii panelisty, z ekoturystyką – na całym świecie – jest jeszcze jeden zasadniczy problem – brak jednoznacznej i ogólnie przyjętej definicji.

W ramach dyskusji podkreślano potrzebę edukowania przyrodniczego, bez którego ciężko będzie przygotować atrakcyjną ofertę ekoturystyczną, oraz fakt, że wypoczynek zorganizowany w taki sposób powinien być traktowany jako sektor premium, dla bardziej zamożnych i świadomych turystów.

Zdefiniować produkt i odbiorcę

Drugi dzień Konferencji rozpoczął się od dwóch zbliżonych tematycznie wystąpień. W pierwszym Chris Milnes z Hellenic Ecotourism Society z Grecji mówił o komunikacji w ekoturystyce. Podstawowym elementem, by móc efektywnie docierać z informacją o swoim ekoturystycznym produkcie do odbiorców, jest – w jego ocenie – zdefiniowanie zarówno samego produktu, jak i docelowej grupy klientów, którzy mogą być nim zainteresowani. W dalszej kolejności należy określić korzyści, jakie z rozwoju ekoturystyki mogą czerpać – oprócz organizatora turystyki – turyści, przedstawiciele lokalnej społeczności oraz samo środowisko przyrodnicze. Kolejnym elementem jest wyspecyfikowanie walorów odróżniających konkretne miejsce (produkt) od innych tego typu ofert. Dopiero po wypracowaniu tych elementów można przystąpić do konkretnych działań komunikacyjnych, w których niebagatelną rolę we współczesnym świecie odgrywa odpowiednio przygotowana, koniecznie w wersji na urządzenia mobilne, strona internetowa, poświęcona konkretnemu produktowi ekoturystycznemu.

W ten nurt tematyczny doskonale wpisał się Aivar Ruukel, reprezentujący Estonian Ecotourism Association, który – opisując techniki komunikacji – skoncentrował się na potędze portali społecznościowych w docieraniu do potencjalnych klientów.

Później przyszedł czas na próbę odpowiedzi na pytanie o to, jak przebiega rozwój ekoturystyki w Polsce i krajach wschodnich (w Białorusi i na Ukrainie). Podsumowania w tym obszarze podjęła się wspomniana już K. Likhtarovich. Rozpoczęła ona od tego, iż zarówno w Polsce, jak i u naszych wschodnich sąsiadów, poprzedni ustrój polityczno-gospodarczy poprzez zapóźnienia rozwojowe wygenerował bardzo dobrą bazę do rozwoju turystyki przyjaznej przyrodzie. Dużo niższy stopień rozwoju cywilizacyjnego pozwolił bowiem zachować środowisko przyrodnicze w zdecydowanie bardziej naturalnym stanie. Następnie prelegentka opisała po krótce historię rozwoju ekoturystyki w Polsce, charakteryzując przy tym aktualną ofertę w tym zakresie. Jako „Mekki” polskiej ekoturystyki wymieniła Bagna Biebrzańskie, Puszczę Białowieską, Mazury i Suwalszczyznę oraz Dolinę Baryczy i Bory Dolnośląskie.

W dalszej kolejności, wspominając o własnych doświadczeniach turystycznych, K. Likhtarovich opisała ekoturystyczny potencjał naszych wschodnich sąsiadów. Wspominała przy tym, że kolosalną rolę w ekoturystyce ma do odegrania przewodnik, który wokół konkretnego obiektu przyrodniczego będzie potrafił zbudować pewną historię.

Czy jesteśmy gotowi?

Clou Konferencji stanowiło ekspresyjne wystąpienie Rafała Kurczewskiego, który porwał słuchaczy prelekcją o roli społeczności lokalnych w rozwoju ekoturystyki. Rozpoczął on od stwierdzenia, że nigdy nie należy rozdzielać człowieka od przyrody, bowiem ludzie są jej elementem. Wiele uwagi prelegent poświęcił tematyce związanej z edukacją i potrzebą kształtowania świadomości ekologicznej. Wskazywał, że dobre rozpoznanie otaczającej przyrody może pomóc w przygotowaniu dobrego i bezpiecznego dla środowiska produktu ekoturystycznego. – Bardzo ważnym elementem, który powinniśmy wpisywać w ekoturystykę jako zadanie podstawowe, jest kształtowanie poparcia dla ochrony przyrody wśród mieszkańców – przekonywał, argumentując, że przy braku takiej akceptacji bardzo prawdopodobne są konflikty na linii społeczność – ochrona przyrody, w tym ekoturystyka.

ekoturystyka i Rafał Kurczewski

Także w tym wystąpieniu pojawił się temat współpracy pomiędzy przedstawicielami różnych grup interesów. – Bo to jest problem! – w tych słowach R. Kurczewski odniósł się do zaangażowania przyrodników we współpracę przy rozwijaniu ekoturystyki. – Dla przyrodników turystyka, w takim prostym rozumieniu, to jest wróg! Dlaczego mnie zauroczyła ekoturystyka? Bo w definicji było zapisane, że jednym z jej zadań jest ochrona przyrody. Jednak zauważył też, że zbytnie rozreklamowanie obszarów cennych przyrodniczo może wywołać niebezpieczny dla tych terenów ruch masowy, co zilustrował przykładem polskich Tatr. Z drugiej zaś strony, dość przewrotnie pokazywał, że demonizowany przez przyrodników ruch turystyki masowej obecnie wcale nie jest już takim wielkim zagrożeniem dla natury. – Czy turystyka masowa jest czymś złym? Moim zdaniem, nie. Dlaczego? Bo jak Państwo turyście masowemu dacie basen, drinka z palemką i leżak, to on się znad tego basenu przez dwa tygodnie nie ruszy. Czym on niszczy przyrodę? Kiedy? – dopytywał mówca.

Zastanawiał się też głośno, czy jako Europa i świat jesteśmy w ogóle przygotowani do rozwijania ekoturystyki. – Są badania, które wskazują, że wpływ ruchu ekoturystycznego na sawannie afrykańskiej doprowadził do tego, że lwice porzucają swoje młode – mówił, zadając jednocześnie pytanie, czy na pewno chodzi o ekoturystykę, czy może jednak o jakieś działania o charakterze „greenwashingu”.

Ostatnim elementem Konferencji był kolejny panel dyskusyjny pt. „Ekoturystyka a zmiany klimatu”. Biorący w nim udział paneliści skoncentrowali się jednak przede wszystkim na przekonywaniu, że zmiany klimatu są faktem i że głównym ich sprawcą jest człowiek, odbiegając od zasadniczego tematu dyskusji. Najważniejszym przesłaniem, wynikającym z tej debaty, było stwierdzenie J. Kamienieckiej, że ekoturystyka poradzi sobie ze zmianami klimatu, a ich skutki staną się kolejnymi atrakcjami, które będą przyciągały turystów. W jej opinii – dzięki tym zmianom – jeszcze większą rolę w rozwoju ekoturystyki będą mieli do odegrania przyrodnicy.

Choć pojawiały się głosy, iż zabrakło wypracowania konkretnych wniosków, które można by przekazać do rozważenia instytucjom centralnym odpowiedzialnym za rozwój turystyki, trzeba jednak stwierdzić, że Konferencja była ważnym i potrzebnym wydarzeniem, które pozwoliło spotkać się w jednym miejscu wielu zainteresowanym tematyką osobom, dając im okazję do wymiany poglądów i pomysłów.

Piotr Strzyżyński

Absolwent kierunku geografia (specjalność kształtowanie i ochrona środowiska) na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez długi czas współredagujący, a następnie prowadzący miesięcznik pt. „Przegląd Komunalny”. Obecnie osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, z głównym jej przejawem – portalem sozosfera.pl.
e-mail: piotr.strzyzynski@sozosfera.pl

 

Artykuły i aktualności