Działania antysmogowe

Działania antysmogowe? Zaczęło się od własnego czujnika i przerażenia

Rozmowa z Ryszardem Chmieliną

Jest Pan prywatnym przedsiębiorcą. Skąd to zainteresowanie jakością powietrza i chęć działania na rzecz poprawy stanu obecnego?

Zaczęło się od tego, że kilka lat temu jedna z dziennikarek w lokalnej gazecie napisała, że Ostrów Wlkp. znajduje się w czołówce miast europejskich pod względem zanieczyszczenia powietrza. Zdumienie było ogromne, tym bardziej, że ówczesny prezydent miasta nie posiadał żadnych informacji, które potwierdzałyby taką ocenę. To mnie zaintrygowało i zacząłem szukać wiadomości na temat jakości powietrza w mieście.

Sięgnąłem zatem do danych zbieranych przez, działającą w naszym mieście, stację pomiarową WIOŚ-u (wojewódzki inspektorat ochrony środowiska – przyp. red.) i sprawdzałem, jaki jest stan faktyczny powietrza w Ostrowie. Widząc, że rzeczywiście z jakością powietrza jest źle, zacząłem się zastanawiać, co jest tego przyczyną. Ze względu na to, że jestem hobbystą meteorologiem i na własnej posesji posiadam swoją stację meteo, zacząłem sprawdzać korelację pomiędzy pogodą a stężeniami zanieczyszczeń, które były notowane w mieście.

Niestety, działająca w Ostrowie stacja WIOŚ-u jest manualna, co oznacza, że wyniki z jej pomiarów są odczytywane z miesięcznym opóźnieniem. W moim przypadku rodziło to głód informacji, więc postanowiłem kupić własny czujnik. Po jego nabyciu, widząc odczyty, które on wskazywał, przeraziłem się nie na żarty, ponieważ na terenie miasta mieliśmy wielokrotne przekroczenia norm. Postanowiłem zatem zainteresować tym tematem media, żeby więcej osób miało świadomość, w jakim środowisku żyjemy i jakim powietrzem oddychamy.

Wielkopolski Klub Ekologiczny

Zainteresowanie mieszkańców przerosło moje najśmielsze oczekiwania. W efekcie ich zaangażowania wspólnie zaczęliśmy budować sieć monitorowania powietrza w Ostrowie. Cały koszt i wysiłek utrzymania tej sieci ponieśli mieszkańcy i przedsiębiorcy działający w tym mieście. W tej chwili posiadamy ponad 20 czujników, które pokazują nam stan powietrza na naszych osiedlach. Można zapytać: „Po co?”. Odpowiedź jest trywialna: żeby matki, które wychodzą z dziećmi na spacer, czy mieszkańcy, którzy biegają, mieli świadomość, czy mogą bezpiecznie dla siebie i dla dzieci podejmować aktywność na „świeżym powietrzu”. Czy czasem tym, że wychodzą na zewnątrz, bardziej sobie nie szkodzą.
Myślę, że ta nasza akcja bardzo podniosła świadomość mieszkańców Ostrowa, ponieważ codziennie rano widzę, jak na jednym z portali społecznościowych publikują oni informacje, które odczytują z naszej sieci czujników z odpowiednimi komentarzami.

Oczywiście, do zbudowanej przez nas bazy danych, pozyskanej w wyniku prowadzonych przez nas pomiarów, daliśmy ostrowianom dogodny dostęp, czyli uruchomiliśmy stronę internetową, na której mogą sobie sprawdzać odczyty ze swojego osiedla. Stworzyliśmy też aplikacje na smartfony i zegarki, dzięki czemu biegacz może, posługując się takim zegarkiem, zobaczyć, jakie jest powietrze w miejscu, w którym akurat biegnie. I w jakim kierunku powinien się przemieszczać, by móc trenować tam, gdzie akurat jest czystsze powietrze.

Czy taka liczba czujników jest wystarczająca?

Wydaje mi się, że dla miasta tej wielkości co Ostrów Wlkp. tak. Trzeba też podkreślić, że przykład z nas zaczęły brać miejscowości położone wokół Ostrowa i również tam zaczęto montować czujniki.

Pozwala nam to, przy dodatkowym badaniu czynników meteorologicznych, takich jak wiatr, wilgotność, ciśnienie i temperatura, kontrolować przepływ tych zanieczyszczeń, czyli potrafimy odpowiedzieć na pytania, skąd one napływają i jak się przemieszczają. W ten sposób zyskujemy pełną informację i dalsze zagęszczanie sieci czujników nie ma już, w mojej opinii, sensu. Oczywiście, cieszymy się, jeśli jakiś mieszkaniec włącza się z kolejnym czujnikiem do naszej sieci, ale w zasadzie to, co dzisiaj mamy, jest wystarczające.
Gdy nasza sieć zyskała kompleksowy charakter, w innych miastach zaczęły powstawać bardzo podobne systemy. Ale trzeba pamiętać, że tak naprawdę są to działania podejmowane przez mieszkańców, a nie przez władze samorządowe. Są to działania oddolne.

Czy weryfikowaliście wiarygodność wskazań Waszych czujników?

Koszt zakupu takiego amatorskiego czujnika to 500-600 zł nie powinniśmy zatem oczekiwać po nim wielkiej precyzji pomiarowej. Jeśli chodzi o wiarygodność pozyskiwanych z nich danych, to jedyne, co mogliśmy zweryfikować, to tendencje wskazań, czyli czy rzeczywiście zanieczyszczenie jest wysokie, czy nie. I warto podkreślić, że tendencje prezentowane przez nasze czujniki są identyczne ze wskazaniami stacji WIOŚ-u. Oznacza to, że gdy rośnie odczyt na stacji Inspekcji, to na naszych czujnikach również tak się dzieje. Natomiast jeśli chodzi o wartości pomiarów, to w naszej miejscowości nie mamy za bardzo jak tego zweryfikować, ponieważ stacja należąca do WIOŚ-u znajduje się w najwyższym, najbardziej przewiewnym, a tym samym najczystszym miejscu miasta. Nasze czujniki rozmieściliśmy natomiast na wysokości 2 m, w miejscach, w których na co dzień funkcjonujemy – na naszych posesjach i osiedlach.

Dodam też, że nam nie jest potrzebna bardzo duża precyzja tych czujników. Nas interesuje, czy badane powietrze jest bardzo skażone, czy mniej w nim zanieczyszczeń, czy może wręcz jest czyste. Nasze mierniki wykorzystujemy trochę na zasadzie termometru za oknem, na który spoglądamy, by zobaczyć, jak się ubrać – grubo czy lekko. Na podstawie tych odczytów nikt z nas nie chce prowadzić badań naukowych. Dodam jednak, że nasze czujniki były sprawdzane również w innych regionach Polski i na tej podstawie możemy powiedzieć, że dysponujemy wiarygodnymi danymi.

Pańskie zaangażowanie doprowadziło Pana do prezesury Ostrowskiego Alarmu Smogowego, a następnie Wielkopolskiego Klubu Ekologicznego. Jakie działania podejmują kierowane przez Pana organizacje?

Wielkopolski Klub Ekologiczny jest koordynatorem działań, takich inicjatyw społecznych jak Ostrowski Alarm Smogowy czy Kaliski Alarm Smogowy. A jakie kroki podejmujemy? Po pierwsze, naszym celem jest permanentne podnoszenie świadomości mieszkańców o tym, w jakim środowisku żyją, co wpływa na to, że nasze środowisko jest zanieczyszczone, w jaki sposób można sobie z tym radzić. Dlatego prowadzimy dużo akcji, w tym szkoleń, nakłaniamy lokalne media do publikacji informacji o zanieczyszczeniu powietrza i wykorzystujemy w tym celu media społecznościowe.

W tej chwili np. prowadzimy szeroko zakrojoną akcję spotkań dla mieszkańców naszego regionu. Mają one na celu poinformowanie ich, że z problemem zanieczyszczenia powietrza nie pozostają sami i że nie muszą ponosić pełnego kosztu wymiany pieców na proekologiczne źródła ciepła. Podczas tych spotkań mówimy im, z jakich źródeł dofinansowania mogą skorzystać, bo mało kto wie, że jest ich kilka. Spotkania te cieszą się ogromnym zainteresowaniem – w Ostrowie i Kaliszu na każde z nich przybyło kilkaset osób, czyli widać, że mieszkańcy są zainteresowani tym, aby poprawić sytuację, i szukają źródeł finansowania, by móc te zmiany u siebie wdrożyć.

Spotkaniom przyświecał cel, by nasi mieszkańcy pozyskali jak najwięcej środków na docieplenia czy na wymianę pieców. Chcieliśmy pomóc im pozyskać te środki.
Spotkania poprzedziła, przygotowana przez nas, bardzo szeroka akcja informacyjna w mediach lokalnych i społecznościowych. Następnie były spotkania, o których już wspominałem. By wesprzeć mieszkańców, przygotowaliśmy audytorów energetycznych, którzy przeprowadzą w ich budynkach audyty energetyczne, wymagane przy składaniu wniosków o dofinansowanie. Zorganizowaliśmy także pomoc przy wypełnianiu takich wniosków, bo niektórym osobom może to sprawiać trudność. Wiemy już, że ta nasza akcja się udała, bo kilkadziesiąt osób z naszego terenu już złożyło takie wnioski.

Docierały do mnie informacje, że w swoim portfolio macie także bardziej spektakularne działania…

Zapewne ma Pan na myśli naszą współpracę ze środowiskami sportowymi. Udało nam się zrobić happeningi przeciwsmogowe z naszymi koszykarzami i koszykarkami. Te ostatnie założyły maski przeciwgazowe i tak przebrane wzięły udział w sesji zdjęciowej, a fotografie wykorzystywaliśmy później w naszej kampanii uświadamiającej. Z kolei drużyna koszykarzy bardzo mocno nas wspomogła w dystrybucji ulotek informacyjnych o wspomnianych przeze mnie spotkaniach na temat dofinansowania działań ograniczających zanieczyszczenie powietrza. Na pewno do ogromnego zainteresowania tymi spotkaniami przyczynił się fakt, że klub rozłożył nasze ulotki na hali widowiskowo-sportowej przed meczami.

Inną medialną akcją był bieg morsów, którzy również założyli maski przeciwpyłowe i w nich pobiegli. Oni także wzięli udział w sesji zdjęciowej.

Działania antysmogowe - bieg morsów w maskach przeciwpyłowych

I muszę podzielić się moimi odczuciami – jestem ogromnie i pozytywnie zaskoczony, że tyle osób chce nam pomagać. Osób, które po prostu chcą dbać o to, w jakim środowisku żyją, i nie czerpią z tytułu tego zaangażowania żadnych dodatkowych korzyści.

A jakie jest nastawienie władz samorządowych do podejmowanych przez Was działań?

W moim rodzinnym mieście – Ostrowie Wlkp. mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją, bowiem obecna pani prezydent, kandydując na to stanowisko, bardzo dużo mówiła o tym, że mamy problem z zanieczyszczonym powietrzem. Dlatego tutaj mamy wsparcie ze strony samorządu. Miasto wydaje bardzo dużo pieniędzy na przedsięwzięcia mające ograniczyć niską emisję, ma m.in. wdrożony program, w ramach którego do dyspozycji mieszkańców oddane są środki na dofinansowanie wymiany źródeł ciepła. Do tego dochodzi zakup autobusów elektrycznych dla komunikacji miejskiej. Miasto będzie także termomodernizowało budynki użyteczności publicznej.

Ale nie wszędzie jest taka przychylność wobec naszych inicjatyw i potrzeby ochrony powietrza. Potwierdzeniem tego jest choćby mapka, jaką przedstawiła pani marszałek Marzena Wodzińska. Jest to mapka wielkopolskich gmin, które popierają wprowadzenie uchwały antysmogowej. Muszę przyznać, że byłem przerażony, widząc, że gminy położone niedaleko Ostrowa, na terenie których często bywam i wiem, że stężenia zanieczyszczeń powietrza są tam okrutne, nie wyraziły zainteresowania wprowadzeniem uchwały antysmogowej.

Mogę tylko przypuszczać, że skoro samorządy te nie wyraziły zainteresowania przyjęciem takiej uchwały, nie będą też chciały sięgnąć po pieniądze, które prawdopodobnie mogłyby otrzymać z urzędu marszałkowskiego na wsparcie działań związanych z ograniczaniem niskiej emisji.

Jakie cele do realizacji stawiają przed sobą kierowane przez Pana organizacje ekologiczne na najbliższy czas?

To kolejne spotkania z mieszkańcami w naszym regionie. Będziemy robić „objazdówkę” po okolicznych miejscowościach. Szykujemy się już na sierpień, kiedy to ogłoszony zostanie kolejny nabór w programie PIECYK, prowadzonym przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Będziemy chcieli w tym zakresie zorganizować pomoc dla mieszkańców. No i nadal będziemy pracować na rzecz uświadamiania mieszkańców w obszarze ograniczania niskiej emisji. Bo choć na mapie Polski jesteśmy swoistą perełką, jeśli chodzi o budowanie świadomości ekologicznej na tym polu, to nadal jest jeszcze wiele osób, które nie wiedzą, w jakich warunkach żyją i że mogą coś zmienić.

Zamierzamy też rozbudowywać naszą sieć pomiarową o inne miejscowości. W tej chwili „na oku” mamy Kalisz. Chcielibyśmy, żeby tamta sieć wyglądała podobnie jak ta w Ostrowie. A kto wie? Może potem przyjdzie czas na kolejne miejscowości?

Opracowaliśmy też prototyp własnego czujnika. Stworzyliśmy go we współpracy z zaprzyjaźnioną firmą elektroniczną. Chcieliśmy dzięki niemu rozszerzyć spektrum pomiarów. Ten nasz nowy aparat jest wodoszczelny i ma podgrzewany tor powietrza, czyli wilgoć już w żaden sposób nie wpływa na wyniki. W dodatku ma on wbudowany czujnik pyłów PM10, PM2,5, czujnik wilgotności, ciśnienia i temperatury. Aparat ma zamontowany wyświetlacz, na którym od razu możemy odczytać wartości zmierzonych parametrów. Jeśli taki czujnik powiesimy np. w szkole czy przedszkolu, to rodzice i nauczyciele będą od razu wiedzieli, czy wychodzić z dziećmi na dwór. Zatem wdrożenie tego prototypu do produkcji to kolejny nasz cel.

Życzę zatem powodzenia w realizacji celów i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Piotr Strzyżyński, współpraca Katarzyna Terek

fot. 3 x archiwum Wielkopolski Klub Ekologiczny